Wiek
5 lat
Miasto
Choszczno (k. Szczecina)
To jest Krysia. Powiedziałabym, że pies bez szans na adopcję. Jednak coś każe mi przypominać Wam o niej, bo wiem, że z Waszą pomocą znajdowaliśmy rozwiązania w najbardziej beznadziejnych przypadkach.
Po ostatnim naszym spotkaniu wiem, że
... więcejKrysia MUSI opuścić schronisko natychmiast i już nie tylko dlatego, że w tym miejscu nic już jej nie czeka. Po ostatnich wydarzeniach wiem, że po prostu musi trafić do domu ze względu na jej bezpieczeństwo. MUSI zdarzyć się cud... PROSZĘ o pomoc dla Krysi 💔
Krysia to kłębek leków - o tym wiemy odkąd trafiła do schroniska w Choszcznie. Cierpliwie pracujemy nad pokonywaniem kolejnych i kolejnych. Nie od dziś wiemy, że Krysia w przypływie nagłego strachu potrafiła przeskoczyć najwyższy płot schroniska, że potrafiła pokonać najlepsze możliwe zabezpieczenia wybiegu i boksu - pan Zdzisław, który ma pod opieką kilkadziesiąt psów w schronisku - codziennie sprawdza zabezpieczenia jej boksu, z którego jeszcze jakiś czas temu potrafiła uciec wyrywajac deski, odginając kraty, forsując blachę, raniąc się przy tym dotkliwie 🙁 Nie będę ukrywać, że widząc jej rany na pyszczku, łapkach - nie raz pękło mi serce. W obliczu tego nie sposób powstrzymać łez. To wszystko działo się w nocy, ale nie wiemy co było zapłonem takiego zachowania.
Jak ogromny strach musi czuć pies, który spotęgowany jest tym, że jest w zamknięciu i tak bardzo próbuje się wyswobodzić, że nie zważa na rany, jakie sobie zadaje.
W sobotę było bardzo gorąco, było czuć w powietrzu burzę. Ona wyczuła ją dużo wcześniej mimo, iż była daleko i przeszła bokiem - prawdopodobnie to było powodem lęku, który nagle ją ogarnął - przynajmniej takie mamy podejrzenia. Piszczała, dyszała, biegała w popłochu, podskakiwała odbijając się od ścian boksu, próbując wzbić na tyle wysoko, by móc przecisnąć pyszczek przez szparę w kratach. Pewnie gdyby się wydostała, biegłaby przed siebie, nie zważając na nic. Nie było z nią kontaktu, przestała reagować na wszelkie nasze znaki i próby wyciszenia, dodania otuchy - zero reakcji - tylko strach, przerażenie w oczach i poczucie, że musi stąd uciec i się schować.
Ja też się boje burzy, ale nawet nie wyobrażam sobie co musi wtedy czuć taki bezdomny lękowy pies, zamknięty w odbudowanym boksie, gdy jest tam zupełnie sam, nie mając żadnego wsparcia 🙁
Zostałam z nią dłużej tego dnia, a gdy już przestała być taka roztrzęsiona znów wróciła ta Krysia która znam: kochana i delikatna. Przyszła podstawić łepek do głaskania, zjadła przysmaka, przepychając się by być przed Wigorkiem. Nie wiem jak wyglądało jej życie przed bidulem, ale wiem, że tutaj zostać nie może ani chwili dłużej. To bardzo skrzywdzona psina, ufa tylko osobom, które zna i od których może spodziewać się przewidywalnego zachowania - od nas otrzymuje tylko wsparcie, dużo otuchy i przysmaków, gdy tylko przełamie kolejna barierę - takiego właśnie wsparcia i opieki potrzebuje, ale już nie tu, nie w tym miejscu. Potrzebuje pracy codziennie, a w schronisku nie ma na to szans. Nie jest psem gotowym do adopcji, ale w schronisku nigdy nie będzie.
Krysia ma na koncie dwa schroniska, a w Choszcznie jest już TRZECI rok. Ma około 5 lat, jest mniejszą wersją owczarka. U psów, z którymi była w boksie szuka wsparcia, a osobom, które zna, pozwala na dotyk, czesanie, nawet czasem wygłupy. Rozumie co znaczy"siad" i reaguje na przywołanie. Biega za przysmakami jak szalona 😉 Ostatnio nawet podaje łapkę. Przyzwyczaja się do znanych jej tras spacerów. Ufa osobie, która poświęciła jej trochę więcej czasu, chętnie wtedy wychodzi na spacery. Boi się obcych, hałasu i nadjeżdżających samochodów. Przy kotach zachowuje się poprawnie.
Krysia to pies w ogromnej potrzebie opuszczenia schroniska..najpilniej jak się da.
Jeśli macie jakiś pomysł jak można jej pomóc - prosimy dzwońcie 507516562 ( jeśli nie odbiorę - oddzwonię) lub do biura schroniska 513 135 375 *w godz 8-16)mniej