Wiek
8 lat
Miasto
Chwarzno (k. Gdyni)
Socjalizacja 🥺
Widmo - to imię nie wzięło się znikąd. Żeby je zrozumieć, trzeba najpierw poznać pewną historię...
"Szaro-bury Świat"
"Dawno temu na jednym z szaro-burych osiedli w szaro-burym mieście, w którym żyli szaro-burzy lud
... więcejzie, dla których słowo empatia nie istniało, urodził się kot. Ktoś by pomyślał "na świecie codziennie rodzą się koty i umierają", ale ten kot był inny. Urodził się w szaro-burym świecie, w którym wszystko było ponure, nawet inne koty, a on był chodzącą gwiazdą, tęcza pośród ponurych barw. Był to kot który urodził się na śmietniku.
Kot miał kilku braci i kilka sióstr. Niektóre z nich potrąciły samochody, a ich ciała leżały dniami na ulicy, coraz bardziej rozjeżdżane przez auta szaro-burych ludzi. Następnych otruł szaro-bury człowiek, dając im jedzenie z trucizną, bo przeszkadzały mu, nie wiedząc w sumie w czym, przecież nie zrobiły nic złego. Jego tatę przeganiał człowiek, przeganiał tak długo, aż tata nie wrócił, znaleziono go dopiero po wielu miesiącach. Jakiś człowiek zamknął go w piwnicy, celowo. Tata tego tęczowego chłopca szukał jedzenia, więc człowiek zastawił pułapkę w piwnicy, następnie zamknął drzwi i już ich nigdy nie otworzył. Gdy znaleziono tatę, był tylko skórą i kośćmi, zginął śmiercią głodową w męczarniach.
Kot mimo tych zdarzeń wciąż się świecił chociaż jakby trochę przygasł.
Żył tak, przez lata obserwując okrutny świat, widział śmierć swoich bliskich, przeżył głód, chłód i ból. Jego mama dwa razy w roku co roku na świat wydawała kolejne rodzeństwo. Jej oczy od dawna były bez życia. Za każdym razem, gdy pojawiały się nowe dzieci, przychodził człowiek i siostry i bracia kota umierali. Kiedyś kot widział, jak pewna Pani i Pan przyszli z wiadrem z wodą. Kolejne narodzone dzieci tak bardzo się ucieszyły, że dostaną pić... ale to była pułapka. Pani z Panem wyłapali kilkoro dzieci i na oczach kota utopili jego rodzeństwo. Jego mama ruszyła na ratunek. Pan kopnął ją kilka razy, a gdy wyskoczyła po raz ostatni, Pan chwycił ją za tylną łapę, zamachnął się i uderzył... Kot zamknął oczy. Po policzkach płyneły mu łzy i wtedy zgasł.
Gdy zapadł zmrok i szaro-bure potwory poszły spać, odważył się wyjść z kryjówki, podszedł do mamy, ale leżało tam tylko ciało z roztrzaskaną o chodnik główką. Wtedy kot zgiął tylne i przednie łapy i przykucnięty wycofał się do kryjówki, poleżał chwilę na starej, śmierdzącej szmacie, na której żył przez ostatnie cztery lata, walcząc o każdą chwilę i obserwując okrutny szaro-bury świat. Leżał tak moment, zebrał myśli, a potem wstał, zaczął biec ile sił w łapach i biegł, po prostu biegł przed siebie, nie odwracając się. Biegł może kilka dni, tygodni, miesięcy, czasami udało mu się ukraść coś ze śmietnika, ale za każdym razem przeganiał go człowiek - a to go kopnął, rzucił czymś w niego, trąbnął, krzyknął. Kot był coraz słabszy, chudszy i coraz bardziej bolał go pyszczek.
W którymś momencie nie miał już siły, zatrzymał się setki kilometrów od miejsca, w którym się urodził, koło śmietnika, bo tylko śmietnik znał i się położył. Czasami ktoś rzucił mu coś do jedzenia i mimo że widział, jak jego bracia i siostry ginęli przez truciznę, to jadł, bo nie miał wyjścia, bo było już mu obojętne - żyć albo nie żyć. Tęczowy kot stał się kotem Widmo, kotem, który jest cieniem, wrakiem, który przemyka na zgiętych łapach, żeby było go widać jak najmniej, kotem, który chowa głowę..."
A.G
Sami zdecydujcie, czy ta opowieść jest prawdziwa czy nie. Sami zastanówcie się nad tym, w jakim świecie przyszło żyć kotom i to z naszej winy, z winy ludzi.
Widmo jest kotem jak wiele innych, który rodzi się, walczy o przetrwanie i żyje, póki śmierć go nie zabierze. Ta historia/bajka jest oparta na faktach i tych przykładów śmierci kotów możemy podać jeszcze tysiące.
Widmo trafił do kociarni przez stan zapalny w pysku. Ktoś zobaczył, że dziwnie je, zlitował się, zadzwonił i kot trafił do nas.
Jest to kot, który nie potrafi żyć, który boi się wszystkiego, który spędził dużo czasu w klatce wbity w kąt. Kot, który po wpuszczeniu do kociarni, musiał mieć podsuwane jedzenie pod nos, załatwiał się tam, gdzie leżał, a gdy widział, że zbliżają się ludzie, to uciekał, kulił się i chował, bo tak bardzo się boi.
Widmo nie wróci na zimny śmietnik, z pustym brzuszkiem, żeby walczyć o każdy oddech. Będziemy walczyć każdego dnia, żeby pokazać mu, że nikt nie zrobi mu już więcej krzywdy, że zawsze będzie miał pełną miskę, że istnieje coś takiego jak miłość.
Mamy nadzieję, że nadejdzie dzień, że ten kot znów stanie się Tęczowym kotem, że zrzuci peleryne niewidkę i już nigdy nie będzie musiał być Widmem "szaro-burym kotem w szaro-burym świecie"
Jeżeli widzisz jakiegoś kota, stado kotów, nie zastanawiaj się, nie wmawiaj sobie, że jak je wykastrują, to kotów zabraknie. Ich nigdy nie zabraknie.
Zadzwoń do gminy, fundacji, schroniska, dowiedz się o kastracji, kastruj i kocury, i kotki, i te domowe, i te wolnożyjące. Jeżeli każdy człowiek raz w miesiącu przeznaczyłby pieniądze na kastracje choć jednego kota wolnożyjącego, to świat kotów nie musiałby być szaro-bury.
#kochaszkastrujmniej