Wiek
4 lat
Miasto
Zielona Góra
Zanim trafił do boksu, po drodzę zgubił ufność i odwagę.
Wiele psów, które przekracza bramy schroniska, zatraca siebie. Paraliżujący strach włada trzęsącym się ciałem Ogon jakby tracił sprawność, nie unosi się za nic, nie macha
... więcejnawet na najsilniejszym wietrze.
Są sparaliżowane. Jakby nie chciały do siebie dopuścić życia, które je dotknęło. Wolą udawać, że nie istnieją, że to co się toczy wokół nich to tylko chwilowy koszmar, z którego wkrótce się wybudzą.
Inne boją się, że jak podejdą do "kraty ", na zawsze przepadną. Wierzą, że boks to ostatnia ochrona przed kontaktem z człowiekiem, który skazał ich na więzienie. Przestają wierzyć, że w ludzkiach może mieszkać dobro, że klucz do wolności, to właśnie ludzkie serce.
Najgorsza dla przerażonej duszy jest jednak orkiestra psiej desperacji - towarzyszy niedoli, którzy każdego dnia żebrzą o łaskę, uwagę, szansę na wolność.
Niekończący się skowyt rozpaczy, przedziera dusze i ciało. Przeciska się przez każde kraty, dociera do tych, co dopiero tutaj trafiły, którzy nie chcą uwierzyć w swój tragizm, który wygraża im, że będzie trwać wiecznie... poki śmierć ich nie uwolni lub jedno z nas - ludzka istota.
Historia tego psa, nie różni się od innych. Porzucony, nieustatnnie depczący po własnych śladach, bo zapach człowieka rozmył się w powietrzu. Węch zawodzi, strach zagłusza myśli. Los zaprowadził go do więziennia pełnego samych niewinnych. Czerwona brama za nic nie przypomina furtki utraconego domu.
Kolejny pies, który nie opowie nam swojej dotychczasowej historii.
My jednak wiemy, że jest jednym z tych, których właśnie zniszczyła wierność i ufność.
Z każdą sekundą jest coraz bardziej nieobecny, oddala się od nas dalej niż pozwala na to najdłuższa smycz w schronisku. Droga powrotna, by znów spojrzał nam w oczy, będzie wyprawą pełną przeraźających emocji, prosto przez piekło myśli, które spowodowane jest niezrozumieniem i tęsknotą za domem.
Cygaro trafił do nas z jednej z lubuskich miejscowości. Wałęsał się po ulicach. Nikt go nie nawoływał, nikt go nie szukał przez kolejne tygodnie.
Niestety schronisko zadziałało na niego, niczym wyprawa do miasteczka strachów. Na widok ludzi nieruchomiał. Starał się znaleźć azyl w najdalszym miejscu na dachu budy.
Dzięki pracy wolontariuszy i pracowników, Cygaro przekonał w końcu przekonał się do ludzi. Daje się pogłaskać i z chęcią się wtula w człowieka. Wystarczy odrobina cierpliwości.
Spacery coraz mniej go przerażają i coraz odważniej podąża przed siebie. Widok wolontariuszki, której zaufał, sprawia mu ogromną radość.
Nauka zaufania i radości w schronisku jest bardzo wolna mimo starań, bo brakuje w nim stabilności, spokoju, ciszy. Mimo to psiak robi postępy, chociaż są to malutkie niepewne kroczki, to stawiane są w dobrą stronę. Powoli przestaje błądzić.
Cygaro ma 4 lata, jest z nami od września zeszłego roku. Jest niewielkiej postury, nieśmiały, delikatny, uległy, niepewny siebie.
Szukamy dla niego spokojnego domu, najlepiej z dala od hałasów, zgiełku, wśród ludzi, którzy cenią sobie cierpliwość, stabilność zrównoważenie. Nie boją się wprowadzać do dotychczasowego życia bezpiecznego dla psa schematu, pracy nad zaufaniem i akceptowania budowania więzi "po swojemu" - czyli tak długo, ile pies będzie potrzebował czasu.mniej