Puszatek.pl

ZWIERZAKI DO ADOPCJI

jantar_photo

JantarMiasto: Warszawa

Jantar trafił do schroniska w ostatnich dniach kwietnia. Leżący, bardzo obolały, ze zdiagnozowanym złamaniem kości strzałkowej. Nie wiedzieliśmy jakie będą rokowania. Łapa była miała silny obrzęk a pies przez pierwsze dni nawet nie podejmował próby wstawiania. Zabraliśmy go na kolejne konsultacje, które potwierdziły pierwszą diagnozę. Dostał kolejne leki przeciwobrzękowe oraz zalecenia masowania łapki, próby wyprowadzania go na spacery, celem rozchodzenia łapy i przywrócenia jej właściwych funkcji. Po trzech dniach Jantar zaczął wstawiać i spacerować. To był bardzo duży postęp. Zyskaliśmy pewność, że poza złamaniem kości, Jantar nie ma dodatkowych schorzeń. Niestety chorej łapy wciąż nie używał, nawet się na niej nie podpierał. Kolejna konsultacja ortopedyczna potwierdziła, że w chorej łapie jest ograniczone czucie głębokie. Może to być związane z uszkodzeniem układu nerwowego. Wszelkie próby wymuszenia obciążenia kontuzjowanej nogi nie przynoszą efektu. Ponadto z uwagi, na to że Jantar chorą łapę trzymał cały czas w górze i wciąż nie jej nie używa nastąpił potężny przykurcz, który stanowi przeszkodę w normalnym funkcjonowaniu. Jedynym słusznym kierunkiem działań, zmierzającym do usprawnienia łapy Jantara, są zabiegi fizjoterapeutyczne. I tak, w poniedziałek 31 maja rozpoczęła kilkudniowa rehabilitacja. Po 10 dniach stacjonarnej rehabilitacji Jantar wrócił do schroniska z zaleceniami regularnych spacerów i korzystania z wybiegu. Tak też się dzieje. Jantar codziennie spaceruje, jest też wypuszczany z boksu by na większej przestrzeni chodzić i ćwiczyć łapę. Efekty zabiegów i regularnych spacerów widać gołym okiem. Jantar podpiera się na chorej łapie, wyraźnie czucie wraca. Jednak by rehabilitacja nie poszła na marne Jantar potrzebuje domu, spacerów i troski takiej, którą można okazać psu tylko w warunkach domowych, w schronisku nigdy nie będzie tyle czasu by zająć się jednym psem tak jak na to zasługuje. To bardzo miły i łagodny psiak. Pragnie być zdrowym i szczęśliwym psem. kontakt: Milanówek ul. Brwinowska 48, tel. 509 441 902 mail: schroniskomilanowek48@wp.pl
PłećON Wiek7 lat Wielkośćśredni
stachu_photo

StachuMiasto: Warszawa

Stachu został znaleziony 15 marca w Kajetanach gm. Nadarzyn. Jest młodym, dostojnym psem o czarującej urodzie. Na miesiąc przed przyjazdem do schroniska, Stachu przebywał w domu tymczasowym, niestety mimo licznych ogłoszeń nikt się po niego nie zgłosił, nikt go nie szukał. Swojemu tymczasowemu opiekunowi dał się poznać z jak najlepszej strony. W schronisku dopiero się poznajemy ale już wiemy, że jest to pies, który potrzebuje czasu by poczuć się bezpiecznie w nowej sytuacji. Stachu bardzo dobrze radzi sobie na spacerach, jest zainteresowany otaczającym go światem. Zdarza mu się ekscytować na widok niektórych psiaków napotkanych w lesie, jednak osobiście nie mieliśmy okazji sprawdzić Stacha w relacjach z innymi psami. Na mizianki ze Stachem trzeba sobie zasłużyć ale jak wszyscy wiemy smaczki są idealnym sposobem na miłość a Stachu je uwielbia :)Pobyt w schronisku źle znosi, tęskni za spacerami i przede wszystkim za człowiekiem… szukamy dla niego domu z ogrodem, opiekuna aktywnie spędzającego czas; domu bez małych dzieci. Nie wykluczany możliwości by Stachu mógł zamieszkać z innym przyjaznym, spokojnym psem - w takiej sytuacji konieczne byłoby wcześniejsze zapoznanie i sprawdzenie relacji między psami. To naprawdę wyjątkowy pies, trzeba tylko zaangażować się w tą relacje i dać mu szanse, górę smaczków i miłość, której potrzebuje a on na pewno odwdzięczy się, może nie górą smaczków ale oddaniem i miłością :) kontakt: Milanówek ul. Brwinowska 48, tel. 509 441 902 mail: schroniskomilanowek48@wp.pl
PłećON Wiek2 lata Wielkośćduży
nuka_photo

NukaMiasto: Warszawa

Mała, kudłata Nuka. Zestresowana i cierpiąca tak bardzo, że okalecza się aż do krwawiących ran :( Samotność i izolacja ją niszczą i pogarszają jej stan psychiczny... Chcemy Wam o niej opowiedzieć. I choć sami mało o niej wiemy a jeszcze mniej rozumiemy to jedno jest pewne, Nuka bardzo potrzebuje pomocy. Potrzebuje konkretnego wsparcia i konkretnych działań. Na tym etapie nie wiemy jeszcze czy szukamy dla niej domu stałego czy tymczasowego i czy w ogóle ktoś zechce jej pomóc. Jednak bardzo poważnie rozważymy każdą opcję. Pewne jest to, że potencjalny opiekun musi mieć doświadczenie w pracy z psami lękowymi, zestresowanymi oraz mieć bardzo dużo chęci i cierpliwości by pomóc Nuce w jej cierpieniu. ------- Nuka trafiła do schroniska pod koniec marca 2021 r. Częściowo udało nam się zdobyć wiedzę o warunkach w jakich żyła przez ostatnie dwa lata. Jednak wszystko wskazuje na to, że przyczyna jej cierpienia leży w dalszej przeszłości, której nigdy nie poznamy. Na wstępie, aby wykluczyć medyczne powody samookaleczania się, spróbujemy wykonać diagnostykę pod kątem ewentualnych chorób i związanego z nimi bólu i ewentualnych pasożytów / bakterii. Natomiast biorąc pod uwagę ogólny stan emocjonalny Nuki, zakładamy, że przyczyną jej zachowań jest długotrwały stres, być może życie w zamknięciu i izolacji. ------- Kilka faktów z ostatnich dwóch lat: dokładnie dwa lata temu przybłąkała się do pewnego gospodarstwa i tam zamieszkała. Z opiekunem nie nawiązała zbyt głębokiej więzi ale pozwalała na delikatny dotyk. Zdecydowanie wyznaczała granice dotyku i przy próbie jakichkolwiek zabiegów pielęgnacyjnych potrafiła ugryźć. Jednak pilnowała się swojego opiekuna i na swój sposób ufała. Psom rezydentom też wyznaczała granice i raczej ich unikała. W niedługim czasie oszczeniła się. Podobno poród był bardzo ciężki, szczenięta były bardzo duże a Nuka to malutka sunia. Szczenięta wykarmiła ale bardzo szybko przestała je tolerować i wtedy opiekun zauważył, że zaczęła się okaleczać. Szczenięta trzeba było zacząć izolować bo była wobec nich dość agresywna. Ostatecznie przez dwa lata, aż do tej pory żyła w tym gospodarstwie w towarzystwie innych psów ale cały czas od nich stroniła. Obcych ludzi także unikała. Wyraźny relaks sprawiały jej wycieczki do sadu, możliwość pogoni za zającem, węszenie i gonitwa za piłką. ------ Już wkrótce rozpoczniemy diagnostykę malutkiej Nuki. Po konsultacji z lekarzem weterynarii Nuka przyjmuje już odpowiednie leki. By uniknąć stresu podczas badań, być może większość z nich trzeba będzie wykonać pod narkozą. Ponad wszelką wątpliwość chcemy wykluczyć (lub jednak potwierdzić) przyczynę zachowania Nuki. Jeśli przyczyną samookaleczania się Nuki są zaburzenia natury medycznej, leczenie rozpoczniemy natychmiast. Jeśli jednak to stan psychiczny / silna depresja / bolesne i traumatyczne przeżycia z przeszłości powodują, że Nuka tak bardzo cierpi i zamyka się na świat, droga do odzyskania równowagi będzie znacznie trudniejsza a pobyt w schronisku dodatkowo wzmacnia jej cierpienie. Nuka absolutnie nie powinna być teraz sama, samotność ją niszczy…------ Jeśli jesteś gotowy do współpracy z Nuką i z nami, jeśli tak jak nam zależy Tobie aby poznać „tajemnicę” Nuki i pomóc jej przez to przejść i krok po kroku odzyskać równowagę i radość z życia, skontaktuj się z nami. kontakt: Nuką opiekują się: Ada, tel. 503-181-696 mail: adadabkowska@o2.pl oraz Aneta, tel. tel. 600 320 292 mail: a.lekawska.was@gmail.com
PłećONA Wiek3 lata Wielkośćmały
jankiel_photo

JankielMiasto: Warszawa

Patrząc na pyszczek Jankiela, można by powiedzieć, że to starszy pies. Ale to nieprawda. To dość młoda psina, która została po prostu tak niesprawiedliwie potraktowana przez ludzi. Pies, jakich niestety wiele. Jankiel trafił do schroniska wychudzony i zmarnowany z łańcuchem na szyi. Los jaki zgotowali mu ludzie nie wpłynął jednak ani trochę na stosunek Jankiela do człowieka, ponieważ poznaliśmy go jako psa łagodnego, który nigdy nie wykazał nawet cienia agresji w jakimkolwiek kontakcie.Pobyt w schroniskowym boksie bardzo go stresuje i pobudza. Ukojenie przynosi mu spacer, pobyt z dala od schroniskowego zgiełku. A trzeba przyznać, że chłopak jest rewelacyjnym spacerowiczem, mimo tego, że wcześniej raczej nie znał smyczy, ani szelek. Zdarza mu się pociągnąć tylko i wyłącznie, kiedy na horyzoncie pojawi się pies. Stosunek Jankiela do innych psów jest bardzo różny. Czasami, mijając psa, macha ogonem, czasami zaczyna się do niego wyrywać. Nie do końca jeszcze wiemy, jakie są jego zamiary. Na początku swojego pobytu w schronisku wychodził na równoległe spacery ze swoim sąsiadem z boksu. Chłopaki dobrze się dogadywali, więc wierzymy w to, że są to relacje, które da się ułożyć. Jankiel był podczas pobytu u nas na wizycie u weterynarza. W trakcie badań był cierpliwy i spokojny. Na spacerach nie zwraca uwagi na przejeżdżające samochody i rowery.Życie na łańcuchu to najprawdopodobniej jedyne, jakie zna do tej pory. Trudno nam patrzeć na psa, który tak źle znosi pobyt w schronisku, ale jak trudno musi być jemu? Bardzo zależy nam na tym, żeby ten piękny psiak został członkiem rodziny, czyimś towarzyszem i najlepszym przyjacielem. Chcemy, aby teraz poznawał człowieka tylko od tej lepszej strony. kontakt: Adopcję prowadzą: Agnieszka, tel. 604 941 461 mail: majkam75@o2.pl oraz Hania, tel. 664 006 216 mail: hzkrawczyk@gmail.com
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży
jacek_photo

JacekMiasto: Warszawa

Gdy jesteś niczym niewyróżniającym się burym kotem, a do tego nieśmiałym i płochliwym, nie masz właściwie szans na dom. Kotów takich jak Jacek nikt nie zauważy – bo jak pokazać kota, który nie chce być zauważony. Jacek nie podejdzie do ludzkiej dłoni, nie otrze się o nogi grzbietem, nie położy się na kolanach, mrucząc jak mały traktorek. Na widok człowieka raczej ucieknie…Jacek nie wie, czym jest prawdziwy dom. Urodził się i mieszkał w miejskich kanałach razem z bezdomnymi, którzy dzielili się z nim swoim jedzeniem. Nie miał możliwości wydostania się na powierzchnię, żył w prawie całkowitych ciemnościach, bo jedynie przez włazy docierały nieliczne promienie słoneczne. W związku z planowanym zasypaniem kanałów żyjące tam koty zostały wyłapane, a włazy zamknięte na głucho. Jacek trafił do schroniska. Teraz przyszła choroba i Jacek potrzebuje domu i człowieka jak nigdy. Inaczej po prostu tu umrze… Jacek choruje na IBD – nieswoiste zapalenie jelit. To choroba przewlekła, nie można jej wyleczyć, a jedynie zaleczać. Jego nerki też nie są w idealnym stanie… Teraz wystarczą leki (Jacek bez problemu zjada je w jedzeniu) i odpowiednia karma. Tak niewiele – ale tak niemożliwe do wykonania w schronisku… Dlatego Jacek pilnie szuka domu, choć tymczasowego. Domu spokojnego, cierpliwego, akceptującego kota nieoswojonego, żyjącego trochę obok człowieka. Bezpiecznego domu niewychodzącego. Ale nie oczekujemy cudów – zależy nam przede wszystkim, aby ktoś obserwował Jacka i jego stan. Nowemu domowi pomożemy we wszystkim – zapewnimy odpowiednią karmę, zapłacimy za leczenie, pomożemy w wizytach u weterynarza. Jacek bardzo dobrze dogaduje się z innymi kotami, może więc zamieszkać w domu, w którym jest już kot lub koty. Jest odrobaczony, zaszczepiony i wykastrowany. Ma ujemne testy FIV i FeLV. kontakt: Jackiem opiekuje się Monika: tel. 500 367 537 e-mail: dt-monikah@wp.pl
PłećON Wiek9 lat Wielkość-
helcia_photo

HelciaMiasto: Warszawa

Helcia trafiła do schroniska we wrześniu 2017 r. ze swoim dzieckiem. Kociątko znalazło dom, ale Helcia tylko otarła się o to szczęście. Mimo że ktoś zwrócił na nią uwagę, w domu adopcyjnym spędziła jedynie pół roku. Z opisu zachowania kotki wynikało że w domu czuła się dobrze, ale nie zdążyła na tyle przekonać się do człowieka, aby obdarzyć go pełnym zaufaniem. Została oddana, bo się nie oswoiła, nie pozwalała się dotykać. Być może ktoś dał jej za mało czasu. A może czuła, że jest na „okresie próbnym” i nie warto się otwierać, żeby potem nie zostać zranionym… Po powrocie do schroniska szybko zaaklimatyzowała się między innymi kotami. Jej samopoczuciu ewidentnie służy kocie towarzystwo. W stosunku do ludzi jest wciąż niepewna. Obserwuje, ale boi się podejść. Najlepszym domem dla Helci byłby dom gdzie już są inne koty. Wierzymy, że jeszcze nie jest za późno, aby mogła uwierzyć że ktoś może ją pokochać. Potrzebuje jednak opiekuna, który będzie wyrozumiały wobec jej dystansu i da jej czas na to, by sama, we własnym tempie i na własnych warunkach, zbliżyła się do człowieka. Jak dotąd nie miała nikogo komu by naprawdę na niej zależało...Helcia jest zdrowa, wykastrowana, odrobaczona i zaszczepiona. Ma ujemne testy FIV/FeLV.Szukamy dla niej domu niewychodzącego z zabezpieczonymi oknami/balkonem i chętnie z towarzyskim kotem/kotami. kontakt: Przed przyjazdem do schroniska prosimy o kontakt z wolontariuszką prowadzącą adopcję. Adopcję prowadzi Monika: tel 500 367 537 e-mail: dt-monikah@wp.pl
PłećONA Wiek5 lat Wielkość-
kalafiorek_photo

KalafiorekMiasto: Warszawa

Kalafiorek to obecnie najstarszy kot przebywający w schronisku, ma około 13 lat, coraz gorzej widzi. Niegdyś był kotem wolnożyjącym. Nie ufał ludziom i trzymał się od nich z daleka. Była jednak osoba, która dbała o Kalafiorka i od której był zależny: pani, która dokarmiała go codziennie. Niestety, ta pani zachorowała, trafiła do szpitala, a Kalafiorek musiał opuścić miejsce, w którym pomieszkiwał – tak trafił do schroniska. Nigdy nie zaufał ludziom. Także dziś chowa się przed nami w najdalsze zakamarki swojego boksu. Wolontariusze są w schronisku raz w tygodniu, pracownik opiekujący się kociarnią tylko karmi i sprząta: to za mało, by kot przyzwyczaił się do ludzkiej obecności. Na początku 2021 r. Kalafiorek miał zrobione badania krwi (wyniki są dobre), USG (jelita mają cechy IDB, ale do zaleczania wystarczy dobra karma i lek podawany w jedzeniu przy ewentualnych pogorszeniach stanu) oraz usunięte chore zęby. Na szczęście po pobycie Kalafiorka w szpitaliku wiemy, że chłopak ma apetyt i ogólnie czuje się dobrze. Czy znajdzie się dla Kalafiorka cierpliwy dom, w którym ten piękny starszy Pan Kot będzie mógł żyć w spokoju, nie zmuszany do niczego i akceptowany takim, jakim jest? Kalafiorek dobrze dogaduje się z innymi kotami, mógłby zatem zamieszkać w domu, w którym jest już kot bądź koty. Szukamy domu niewychodzącego z zabezpieczonym przed wypadnięciem kota oknem/balkonem. kontakt: Przed przyjazdem do schroniska prosimy o kontakt z wolontariuszką prowadzącą adopcję. Adopcję prowadzi Monika: tel 500 367 537 e-mail: dt-monikah@wp.pl
PłećON Wiek13 lat Wielkość-
jogi_photo

JogiMiasto: Warszawa

Jogi trafił do schroniska na początku 2016. Niestety, nikt do tej pory nie zainteresował się jego adopcją. To piękny, duży pies, który mimo, że nie jest już młodzieńcem, wciąż odznacza się sprawnością i dobrymi zmysłami. Na spacerach jest spokojny, reaguje na przywołanie i ładnie podąża za opiekunem. Prawidłowo chodzi na smyczy, nie ciągnie. Nie zwraca uwagi na inne psy, zajmując się sobą i węszeniem zapachów. Zaufany opiekun Jogiego na spacerze może czuć się bezpiecznie. Jest czujnym psem, potrafi pilnować swojego terytorium ostrzegawczym szczekaniem. Ponieważ Jogi jest już dojrzałym psem z ugruntowanym charakterem i nawykami, przyszły opiekun powinien być osobą równie silną i zdecydowana, co jego ulubieniec. Nie jest małym szczeniakiem do przytulania. Potrafi pokazać swoje niezadowolenie poprzez ostrzegawcze warknięcie, ale jak każdy pies lubi łagodne pieszczoty. Żeby zdobyć zaufanie Jogiego trzeba wykazać się spokojem i cierpliwością. Kiedy to zrobimy, damy mu poczucie bezpieczeństwa i pewną dozę swobody, będziemy się cieszyć towarzystwem tego pięknego psa. Nie chcemy żeby Jogi spędził kolejne lata w schronisku, dlatego szukamy dla niego domu z ogrodem, gdzie będzie czuł się bezpiecznie, bez małych dzieci i innych zwierząt oraz opiekuna, który ma doświadczenie w postępowaniu z dużymi psami. ----- Ze swojej strony, w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty. kontakt: Adopcję prowadzą: Andrzej, tel. 503 598 849 oraz Marek, tel. 502 467 556
PłećON Wiek10 lat Wielkośćduży
nero_photo

NeroMiasto: Warszawa

Nero trafił do schroniska pod koniec sierpnia 2019 r. po śmierci właściciela. Niestety, mimo chęci rodzina nie mogła podjąć się opieki i tak Nero prosto z mieszkania i kanapy trafił do schroniskowego boksu. To szczególnie trudne dla psa, który nie potrafi korzystać z budy... Minęło już ponad 1,5 roku naszej znajomości, a my nadal próbujemy nauczyć Nero właściwego komunikowania się z człowiekiem i choć mamy wiele sukcesów, wciąż nie możemy powiedzieć, że należy on do „łatwych” psów. Nero, mimo iż miał kochającego opiekuna i żył u jego boku od szczeniaka, nie akceptuje dotyku i wyciągniętej ręki, a gdy czegoś nie akceptuje, zdarza się, że do razu sięga po możliwość użycia zębów, zamiast posłużyć się innym sygnałem. Dlatego naszym zdaniem Nero potrzebuje doświadczonego domu, który podjąłby się próby nauki wszelkich innych sygnałów, którymi pies może się posługiwać także w relacjach z człowiekiem. Przez te 1,5 roku z Nero pracuje jedna wolontariuszka. Wydaje się, że Nero tego właśnie potrzebuje, wypracowania schematów, jednej przewidywalnej osoby, której mógłby zaufać i z czasem pozwalać na więcej i więcej. Tak jest między Nero a Kasią. Nero jej ufa i chętnie współpracuje, to nas utwierdza w przekonaniu, że gdy Nero trafi na odpowiedniego człowieka, wszystkiego się jeszcze nauczy. To pies o niebanalnej urodzie, silnej i dobrze zbudowanej sylwetce i szorstkiej, białej sierści. Połączenie doprawdy nietuzinkowe, takie jeden na milion :) Zdobyć jego przyjaźń to także sztuka niebanalna, dlatego Nero czeka na naprawdę wyjątkowego człowieka. Może być również ciekawej urody i niebanalnego stylu, wtedy będzie jeszcze ciekawiej :) kontakt: Adopcję prowadzi Kasia, tel. 665 661 161 mail: kasiaszczerba67@wp.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
buczi_photo

BucziMiasto: Warszawa

Buczi nie jest psem dla każdego, dlatego bardzo prosimy o dokładne przeczytanie tego opisu. Mimo niezaprzeczalnie cudownej urody, Buczi nie jest puchatą kulką do tulenia i miziania. Buczi jest u nas od kwietnia 2020 roku. To długo jak na tak pięknego psa i mimo, że mamy z nim stały kontakt, nawet dla nas Buczi wciąż jest psem zagadkowym i nie udało nam się go jeszcze poznać do końca. Przez czas, który Buczi spędził w schronisku, bardzo dużo z nim pracowaliśmy i wciąż to robimy. Buczi uczył się kagańca, szelek, smyczy. Wciąż uczy się człowieka i relacji z nim. Na swój pierwszy schroniskowy spacer wyszedł dopiero pod koniec sierpnia 2020 roku i wszystko wskazuje na to, że to był to jego pierwszy spacer na smyczy. Buczi nie jest psem kontaktowym, trudno jest nawiązać z nim relację. Nie garnie się do człowieka, mało zabiega o jego uwagę. Do obcych mu ludzi i nowych sytuacji jest nieufny. Na spacerach ignoruje osobę z nim spacerującą. Interesują go wówczas głównie zapachy. Na smyczy spaceruje ładnie, ale w obecności innych psów zaczyna się buntować i stawiać opór. Niestety nie reaguje wtedy na próby odwołania czy przysmaki. Zachowujemy jednak spokój i ostrożność i spacerujemy z Buczim równolegle z przyjaznymi psami, uczymy go, że te relacje mogą być naprawdę fajne. Schroniskowy wybieg jest jedynym miejscem, gdzie Buczi jest w stanie zareagować na człowieka. Sposobem na niego są wtedy przysmaki, po które chętnie przychodzi i zjada je z ręki. Dla osób nowo poznanych Buczi trzyma spory dystans, ale jest ich ciekaw. Lepsze relacje utrzymuje z kobietami niż z mężczyznami czy dziećmi. Przy próbach głaskania, poprawiania szelek Buczi wysyła jasne i bardzo czytelne sygnały, że mu to nie odpowiada. O dotyk ludzkiej ręki zabiega dopiero wówczas, gdy zostanie wypracowana z nim solidna relacja. Dla Bucziego szukamy domu z doświadczeniem w opiece nad dużymi psami, domu który zna się na szkoleniu psów, nastawionego na systematyczne przychodzenie do niego, spacery i zdobywanie zaufania. Nawiązanie relacji z Buczim oraz praca z nim są kluczowe, dlatego musi to być dom cierpliwy, który będzie w stanie poświęcić Bucziemu czas i zapracować na jego zaufanie. Buczi powinien mieszkać w domu, w którym nie ma dzieci. ------- Ze swojej strony, w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty. kontakt: Adopcję prowadzi Aneta, tel. 600 320 292 mail: a.lekawska.was@gmail.com
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
kuba_photo

KubaMiasto: Warszawa

Bystre oko, uszy w górze, zawadiacki uśmiech - oto Kuba, kompaktowa wersja owczarka niemieckiego, która zamieszkała w naszym schronisku. Kuba to ciekawski i otwarty psiak, który całe życie spędził na łańcuchu. Pewnie dlatego tak bardzo cieszy się swobodą , którą dają mu spacery. I trzeba przyznać, że Kuba lubi i potrafi spacerować na smyczy, chociaż z pewnością spacery i swoboda nie były dla niego codziennością. Zatem idziemy! Spacer przed nami. Na początku zajęty zapachami, lasem i otaczającym światem szybko nawiązuje kontakt z człowiekiem. Pomocne smaczki przykuwają uwagę Kuby i już po kilku rozdaniach Kuba łypie okiem pytając o więcej. W podziękowaniu za smakołyk Kuba nadstawia ucho do głasków, potem cały łepek, aż wreszcie ląduje na pleckach prosząc o więcej, więcej.... Mizianie ewidentnie daje mu wiele radości i pozwala zapomnieć o szarym boksie, do którego będzie musiał wrócić za kilka chwil. Z Kubą dopiero się poznajemy. Wiemy, że na jego łańcuchowym podwórku mieszkały również koty, ale nie wiemy jak je tolerował. Do psów nie wydaje się być źle nastawiony, ale jeszcze nie wiemy tego na pewno. Dla Kuby szukamy domu, który odczaruje jego smutną przeszłość i pokaże mu, że widok z perespektywy uwiązania do budy nie jest wszystkim co go w życiu spotkało. kontakt: Milanówek ul. Brwinowska 48, tel. 509 441 902 maill: schroniskomilanowek48@wp.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
dodo_photo

DodoMiasto: Warszawa

Jak przystało na młodego psa, Dodo jest spragniony ruchu i różnorodnych wrażeń, których brakuje w schroniskowym boksie. Na spacerach interesuje go wszystko. W sytuacjach niekomfortowych, budzących u niego niepokój obserwuje i analizuje, nie panikuje. Boi się dźwięku głośno przejeżdżającego pociągu czy szybko przejeżdżającego samochodu, a także fajerwerków. Jest bardzo wrażliwym psem. Jest również rewelacyjnym kompanem długich spacerów – wspaniale chodzi na smyczy, nie ciągnie, do psów mijanych za ogrodzeniem podchodzi z sympatią i zainteresowaniem. Jest także psem inteligentnym, chętnie się uczy, ale też szybko się nudzi. Uwielbia zabawy z piłką, szarpakiem, patykiem. Dodo jest psem bardzo aktywnym, szukamy dla niego domu, który będzie w stanie zapewnić mu odpowiednią dawkę wysiłku fizycznego, ale także umysłowego. Rozrywki umysłowe takie jak zabawy węchowe czy szkolenie i nauka nowych komend sprawiają, że pies później potrafi się wyciszyć i zrelaksować w domu. W przypadku Dodo umiejętność wyciszenia psa jest dość istotna, gdyż Dodo łatwo się pobudza i nadmiernie ekscytuje. Od poprzednich właścicieli wiemy, że Dodo całkiem nieźle znosi jazdę samochodem, uwielbia pływać, a w mieszkaniu zachowuje czystość. Dla Dodo szukamy jedynie ludzi mających doświadczenie z psami, którzy w relacjach ze zwierzęciem są łagodni, potrafią zachować spokój, ale też są konsekwentni i potrafią wyznaczyć jasne granice, będą dla psa przewodnikiem. Idealnym miejscem dla Dodo byłby dom z ogrodem w spokojnej okolicy z ludźmi zapewniającymi codzienne spacery i wyzwania umysłowe. Dla Dodo szukamy domu bez innych zwierząt oraz bez dzieci. ----- Ze swojej strony, w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty. kontakt: Adopcję prowadzi Grzegorz, tel. 603 975 592 mail: grzegorz.sulima@gmail.com
PłećON Wiek3 lata Wielkośćduży
tesla_photo

TeslaMiasto: Warszawa

Tesla trafiła do nas na początku grudnia 2019 roku. Była radosną, rozbrykaną, przyjaźnie nastawioną do ludzi, ale też bardzo wrażliwą i delikatną sunią. Schronisko miało na nią zdecydowanie negatywny wpływ - hałas, szczekanie innych psów stresowało ją. Do tego widać było że Tesla nie miała wcześniej wielu kontaktów z innymi psami i niezbyt dobrze radziła sobie w relacjach z nimi. Zdecydowanie wolała omijać inne psy, a przy próbie zapoznania często kończyło się to warczeniem, spowodowanym lękiem przed drugim psem. W maju 2020 Tesla znalazła nowy dom. Niestety opiekunowie nie poradzili sobie z delikatną naturą Tesli, bądź po prostu nie mieli wystarczająco dużo cierpliwości i Tesla po dwóch miesiącach wróciła do schroniska. Za tą drugą opcją przemawia fakt, że sunia wróciła z tego domu w dużo lepszej kondycji psychicznej, znacznie mniej zalękniona i nawet schronisko nie powodowało już u niej stresu. Szkoda że właściciele nie zauważyli tych postępów, bo wystarczyło jeszcze trochę czasu i pewnie wszystko by się ułożyło. Od czasu jak Tesla wrócił do schroniska, można powiedzieć że idzie ku lepszemu. Zaczęła wychodzić na spacery z innym schroniskowym “recydywistą” Dodo i mimo początkowych delikatnych spięć, teraz są już kumplami i obojgu służy wzajemne towarzystwo. Tesla obserwując zachowanie Dodo, który sam nie jest najłatwiejszym przypadkiem, ale umie dogadywać się z psami, też zaczyna łapać, że nie trzeba warczeć na inne psy i kontakty szczególnie z tymi mniejszymi pieskami nabierają normalności. Początkowo myśleliśmy że najlepszy byłby dla Tesli dom bez innych psów, ale coraz bardziej wygląda na to że jest wręcz odwrotnie - odpowiedni kolega - spokojny, opanowany i nienachalny, bardzo dobrze robi na jej psychikę. Ostatnio naszło ją nawet na zaczepienie Dodo do zabawy. Adopcja do domu z innym psem będzie trochę bardziej czasochłonna, bo Tesla musi odbyć kilka wspólnych spacerów, zanim zaufa drugiemu psu i nawet wtedy nie można ich tak po prostu zostawić razem, ale nie jest to też jakieś wyjątkowo trudne zadanie. Jeśli chodzi o relacje z ludźmi, to też jest już dużo lepiej. W stosunku do swoich ulubionych wolontariuszy jest najukochańszą sunią pod słońcem. Uwielbia wspólne mizianki i pieszczoty, na spacerze często sprawdza czy jej człowiek jest w pobliżu i wtedy czuje się zrelaksowana i szczęśliwa. Obcy muszą przestrzegać instrukcji obsługi Tesli, która z grubsza wygląda tak, że nie wolno wykonywać przy niej nagłych ruchów, łapać ją niespodziewanie za obrożę, zmuszać ją do zachowań które budzą w niej lęk. Po awansie na przyjaciela Tesli, większość tych zaleceń nie jest już taka istotna, ale trzeba sobie najpierw zasłużyć :) W związku z tym, że w początkowym okresie adopcji Tesla wymaga trochę specjalnego traktowania, nie preferujemy dla niej domów z małymi dziećmi które nie zawsze potrafią zinterpretować zachowania i intencje psa. Tesla grzecznie zostaje w domu i bez problemu jeździ samochodem. Ponieważ jest już dużo śmielsza niż kiedyś, wkrótce planujemy ją zabrać do miasta żeby zobaczyć jak radzi sobie z gwarem ulicznym i czy mogłaby zamieszkać w mieście. Adopcja Tesli wymaga zrozumienia jej delikatnego charakteru i przestrzegania związanych z tym zasad, ale sunia zmienia się pozytywnie w niezwykle szybkim tempie. Poza tym, nie te najprostsze relacje są najsilniejsze, tylko te, których ułożenie wymaga wysiłku i zaangażowania. kontakt: Adopcję prowadzi Grzegorz, tel. 603 975 592 mail: grzegorz.sulima@gmail.com
PłećONA Wiek5 lat Wielkośćduży
szajna_photo

SzajnaMiasto: Warszawa

Szajna trafiła do nas w sierpniu 2020 r. Dała nam się poznać jako sunia łagodna, ciekawa człowieka, ale jednocześnie lękliwa i bardzo zagubiona. Schroniskowe warunki nie sprzyjały oswajaniu dziewczynki. Nieustanny zgiełk i hałas zdecydowanie ją przerastały. Parę miesięcy temu zamieszkała w schroniskowym biurze, gdzie zaczęła mieć codzienny kontakt z ludźmi. Od tego czasu zrobiła spore postępy. Szajna znajomym sobie osobom swobodnie pozwala na głaskanie. W ich towarzystwie czuje się komfortowo. Z zaufanym człowiekiem u boku potrafi pokonać strach w trudnych sytuacjach. Dziewczynka całkiem dobrze opanowała chodzenie na smyczy. Początek spaceru jest dla niej jeszcze dużym stresem, ruch uliczny budzi w niej lęk, jednak w lesie dziarsko maszeruje przed siebie. Uwielbia węszyć. To ewidentnie ją rozluźnia i uspokaja. W domu zachowuje czystość. Nie ma problemu z wchodzeniem do pomieszczeń. Nie unika też łóżka i kanapy :) Szajna dobrze dogaduje się z innymi psami. Przy tym potrafi jednak pokazać, kiedy coś jej się nie spodoba. W relacjach międzypsich jasno wyznacza granice, ale do nowych znajomości szybko się przyzwyczaja. Ze względu na delikatną naturę Szajny poszukujemy dla niej cierpliwego domu bez małych dzieci w spokojnej okolicy. Na ten moment sunia nie odnajdzie się w mieście. Psie rodzeństwo, które pomoże jej się odnaleźć w nowych warunkach, byłoby jak najbardziej mile widziane. Szajna potrzebuje człowieka, który zapewni jej poczucie bezpieczeństwa. Człowieka, który w razie potrzeby złapie za łapkę i doda otuchy. Czy znajdzie się ktoś taki? kontakt: Milanówek ul. Brwinowska 48, tel. 509 441 902 mail: schroniskomilanowek48@wp.pl
PłećONA Wiek3 lata Wielkośćmały
burek_photo

BurekMiasto: Warszawa

Mały Burek. Imię ma pospolite, bure futerko i smutną historię, jakich niestety wciąż wydarza się tak wiele. Oddany do schroniska, bo podobno lubił polować na kury. Ale dla Bureczka trafienie do schroniska to szczęście w nieszczęściu, bo w warunkach, w jakich po tej pory przebywał, nie powinien żyć żaden zwierzak. Kiedy przyjechał do schroniska, był przerażony, całe dnie spędzał wciśnięty w kąt budy, chciał po prostu zniknąć. Burek nie zna życia z człowiekiem, nie zna spacerów, smyczy, wspólnych zabaw. Boi się hałasu, większego ruchu. Smaczkami, spokojem i spędzaniem razem czasu powoli budujemy Bureczkowe zaufanie. Chłopak z każdym spotkaniem robi się coraz pewniejszy siebie i ciekawski. Na widok znajomych wolontariuszy wykonuje już taniec radości, całkiem śmiało porusza się po schroniskowym podwórku, które zna. Niedawno mieliśmy okazję się przekonać, że jest przyjaźnie nastawiony do innych psów. Zrobimy wszystko, by poznał ludzi od tej dobrej strony, staniemy na głowie, by wynagrodzić mu to, co spotkało go wcześniej. Bureczek szuka ludzi doświadczonych w opiece nad psami, chętnych do kontynuowania pracy z psem lękliwym. Domu z ogrodem w spokojnej okolicy, bez małych dzieci (bardzo potrzebuje przewidywalności ze strony człowieka). Przyjazny pies rezydent jako towarzysz mile widziany. kontakt: Adopcję prowadzą: Małgosia, tel. 501 965 678 oraz Kasia, tel. 665 661 161 mail: kasiaszczerba67@wp.pl
PłećON Wiek7 lat Wielkośćmały
ramon_photo

RamonMiasto: Warszawa

Minęło lato, minęła wrzawa i powoli mija pamięć o Radysach. A Ramonowi mija życie za kratami… Pierwsze tygodnie w schronisku były dla Ramona trudne. Chłopak był niepewny, nie wiedział czy może nam do końca zaufać. Okazało się, że po prostu potrzebował trochę czasu, dlatego że ten zdystansowany pies w ciągu paru miesięcy zmienił się w przytulaka, który bardzo ceni każdą chwilę spędzoną z człowiekiem. Na widok znajomych sobie osób cieszy się całym swoim ciałkiem. Każda forma czułości sprawia wiele radości zarówno jemu, jak i wolontariuszom :) Przy pierwszym kontakcie z osobami nieznajomymi Ramonowi zdarza się trochę spinać, pojawiają się chwile niepewności, ale potrzebuje on tylko paru spotkań i odrobiny przestrzeni, żeby się przyzwyczaić do nowej znajomości. Wtedy sam inicjuje kontakt, zaprasza do zabawy.Ramon to bardzo przyjemny towarzysz spacerów. Ładnie chodzi na smyczy, jest opanowany. Pomimo tego, że bardzo skupia się na wąchaniu, znajdzie chwilę lub dwie, żeby przysiąść i przystawić się na głaski. Ramon zawsze pamięta o człowieku na drugim końcu smyczy. Jego ogromną zaletą jest to, że świetnie dogaduje się ze wszystkimi spotkanymi psami. Podchodzi do nich bez cienia agresji, z przyjaznym nastawieniem. Prawdopodobnie mógłby mieszkać w domu z psim rodzeństwem.Jest psem aktywnym, ciekawym świata i chyba nie trzeba dodawać jakim przystojnym :) Ramon to jeszcze młody pies, a w swoim życiu przebył już długą, przykrą drogę. Nie wiemy, co działo się z nim przed Radysami. Nie wiemy jak długo tam przebywał, ale wiemy, że teraz wreszcie dostał szansę na godne życie. Może to właśnie Ty dopiszesz szczęśliwy koniec do jego historii? Bo gwarantujemy, że Ramon odwdzięczy się za to taką miłością, jaka tylko się w nim zmieści! kontakt: Adopcję prowadzi Aneta, tel. 600 320 292 mail: a.lekawska.was@gmail.com
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
cywil_photo

CywilMiasto: Warszawa

Odkąd Cywil trafił do schroniska w 2016 r., zmienił się nie do poznania. Dziś jest wesoły, uśmiechnięty, pokochał ludzi, choć w pierwszym kontakcie z kimś zupełnie obcym wciąż trochę nieufny, trzymający dystans. Przeszedł długą drogę, nauczył się bardzo wielu rzeczy. To naprawdę wyjątkowy pies! Bardzo czeka na wyjątkowego człowieka, który doceni ogromną pracę, jaką wykonał.Zaakceptował dotyk, a nawet czerpie z głaskania ogromną przyjemność! Osobom, które pozna, chętnie podtyka tyłeczek do drapania, opiera się o nogi całym ciałkiem. Gdy pozna kogoś naprawdę dobrze, poczuje się przy nim bezpiecznie, wychodzi z niego niesamowity pieszczoch – potrafi władować się na kolana, wystawić brzuch do głaskania czy po prostu położyć się spokojnie przy nogach, by pobyć razem. Poznał, co to szelki i smycz, i nauczył się wspaniale spacerować. Cywil nie ciągnie, idzie równym, spokojnym tempem, zwraca uwagę na opiekuna, utrzymuje z nim kontakt wzrokowy, chętnie podbiega po coś dobrego do jedzenia, a gdy czegoś się przestraszy, szuka wsparcia w człowieku. Obecnie uczy się wspólnego spacerowania z psim kolegą i idzie mu naprawdę dobrze. Nie jest to może jeszcze przyjaźń, ale już akceptacja :) Przełamał lęk przed samochodami. Dziś mija przejeżdżające auta ze spokojem (wciąż boi się dużych i głośnych samochodów, ale nie panikuje). Bez problemu wsiada do samochodu, a wspólna przejażdżka też jest dla niego całkiem fajna. Chłopak kocha wodę – w ciepłe dni z radością tapla się w swoim minibaseniku w boksie, nie oszczędza nawet wiader z wodą, w których chętnie zanurza łapki. Nie ma problemu z wchodzeniem do pomieszczeń, bardzo dobrze się w nich czuje, zachowuje czystość, swoje potrzeby załatwia na zewnątrz. Bardzo lubi zabawy węchowe. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale Cywil to pies wrażliwy, potrzebujący dużo wsparcia ze strony człowiek, pozytywnego motywowania i chwalenia. Cywil wie, że w człowieku, którego zna, może znaleźć oparcie i siłę – i wyraźnie tego szuka. Słowa: „Brawo, superpies!” powinny na stałe wejść do słownika jego przyszłego opiekuna. Nie ma niczego piękniejszego na świecie niż uśmiech i duma z siebie Cywila, gdy usłyszy taką pochwałę! Jakiego domu dla niego szukamy? Domu z ogrodem w spokojnej okolicy, na obecną chwilę Cywil nie odnajdzie się w większym mieście, wśród wielu bodźców. Domu bez innych zwierząt i małych dzieci. Ludzi z doświadczeniem z psami (Cywil nie jest typem dla początkujących), którzy cierpliwie wprowadzą go w nowe życie, dadzą mu czas na poznanie siebie i zbudowanie relacji. Naprawdę warto! Ze swojej strony w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty kontakt: Adopcję prowadzi Ania, tel. 502 523 184 mail: anna.mlynowska@gmail.com
PłećON Wiek8 lat Wielkośćśredni
kaszmir_photo

KaszmirMiasto: Warszawa

Młody, energiczny i na razie dość zagubiony. Kaszmirowi trudno jest odnaleźć się w schroniskowej rzeczywistości. Jeszcze do końca nie wie, czego się po nas spodziewać i czy może nam zaufać. Cieszy się na widok człowieka, łasi do niego, merda ogonem, pozwala się wygłaskać. Nie wiemy jakie są jego poprzednie doświadczenia, ale wiemy jedno, że wciąż lubi ludzi. Na ich widok raduje się i podskakuje w swym niedużym, schroniskowym boksie. Kaszmir bardzo lubi spacery i gonitwę na psim wybiegu. Lubi ganiać za piłką, ale nie lubi jej oddawać Kaszmir jest bystrym psiakiem, który jest w stanie się dużo nauczyć, ale trzeba dać mu szansę. Widzimy, że z tygodnia na tydzień Kaszmir robi postępy, ale wciąż parę rzeczy ma do nadrobienia, chociażby zakładanie szeleczek. Nauka z pewnością nie będzie trudna, gdyż Kaszmirka można łatwo przekupić smaczkami. Jest ich wielkim fanem! Spacery na luźnej smyczy to nie jest jeszcze to co wychodzi Kaszmirowi idealnie, ale z każdym spacerem jest lepiej. Spacer jest dla niego bardzo ważny. Świat zapachów pochłania go tak bardzo, że zapomina, że człowiek idzierazem z nim. Kaszmir musi jeszcze w pełni zaufać człowiekowi, a to będzie wymagało trochę czasu i pracy. Wciąż go poznajemy, ale jedno już wiemy: jego nowy opiekun musi być cierpliwy i posiadać doświadczenie z psami. Najlepszym domem dla Kaszmira byłby dom z ogrodem, bez małych dzieci. kontakt: Adopcję prowadzi Andrzej, tel. 503 598 849
PłećON Wiek4 lata Wielkośćśredni
koks_photo

KoksMiasto: Warszawa

Koks to fantastyczny, radosny pies w wieku ok. 6 lat. W schronisku w Milanówku gości od 2017 r. Na widok człowieka raduje się tak, że prawie odlatuje mu zadek, a jego ogon porusza z taką prędkością, że spokojnie mógłby być uznany jako źródło fal grawitacyjnych Koksik kocha ludzi, uwielbia, gdy poświęca mu się uwagę i kiedy może mieć człowieka tylko dla siebie. Nie da się nie uśmiechnąć patrząc na tę wesołą mordkę. Koksik dobrze wie, co oznacza ubieranie w szelki i jak tylko je widzi, staje się przeszczęśliwy, bo wreszcie, po sześciu nudnych dniach spędzonych na siedzeniu w boksie, będzie mógł biegać po leśnych alejkach i przytulać się do ulubionego wolontariusza. Na spacerach jest zainteresowany wszechobecnym światem i chciałby być w kilku miejscach jednocześnie. Zwraca uwagę na człowieka i zawsze z chęcią przyjmie porcję pochwał, czułości albo pysznego smaka. Radość sprawiają mu również równoległe spacery z psimi kolegami. Koksik jest psem silnym i energicznym. Jednak z powodu starego złamania stawu łokciowego, doskwiera mu ból w przedniej lewej łapce, na którą kuleje. W związku z tym przyszły właściciel będzie musiał zadbać o jego wagę, a także kontrolować ilość aktywności, tak by Koksiowa łapka nie ulegała przeciążeniom. Problem z kulawizną Koksia konsultowaliśmy u kilku weterynarzy i dzięki temu mieliśmy okazję sprawdzić, jak zachowuje się w trakcie badań oraz jazdy samochodem. Koksik wskakuje do auta bez najmniejszych oporów. W trakcie drogi jest bardzo zainteresowany tym co się dzieje za oknem – najciekawszy jest widok zza przedniej szyby i dlatego zazwyczaj dąży do tego, by móc przez nie wyglądać, próbując przechodzić na przednie siedzenia Natomiast jeśli chodzi o wizyty u weterynarzy to Koks bez problemu daje sobie założyć kaganiec, co znacznie wszystko ułatwia, mimo że przeważnie w trakcie badań zachowuje się grzecznie. Koks uczestniczył w jednej z wyjazdowych schroniskowych imprez i bardzo dobrze odnalazł się wśród dużej grupy osób, niestraszne mu były dźwięki miasta. Koks ponad wszystko kocha wodę! W okresie letnim pluska się w swym prywatnym schroniskowym basenie. Radość jaka wtedy tryska rozsiewa się na nas wszystkich razem z kroplami wody z lekką domieszką błota :) Koks to pies niesamowity i dlatego szukamy dla niego równie niesamowitego opiekuna – bohatera, który dostrzeże czarnego Koksia spośród tuzinów słodkich i puchatych szczeniaków czy pięknych, długowłosych owczarków i odmieni jego życie. W schronisku Koks po każdym spacerze karmiony jest przez wolontariusza „z ręki”, ponieważ już na początku jego pobytu w schronie, zauważyliśmy problem z warczeniem przy misce. Dzięki konsekwentnej pracy w tym zakresie w obecnej chwili Koksik czeka na pokarm spokojnie siedząc wpatrzony w wolontariusza. Praca nad tym problemem powinna być kontynuowana w nowym domu. Przyszły opiekun Koksa musi być osobą doświadczoną, która potrafi uszanować psią przestrzeń i pamięta, że pies to nie pluszowy miś, a stworzenie, które ma uczucia, emocje i może w sytuacji dla niego niekomfortowej zareagować obrończo. Naszym wymarzonym domem dla Koksa jest dom z ogrodem i oczkiem wodnym, przy którym Koksik mógłby spędzać letnie, upalne popołudnia u boku kochającego opiekuna :) Oczywiście oczko wodne nie jest warunkiem adopcji. Ważne jest dla nas by Koks wreszcie zamienił schroniskowy boks na dom, który będzie jego miejscem na ziemi. ----- Ze swojej strony, w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty. kontakt: Adopcję prowadzi Julia, tel. 515 987 981 mail: julia.martynow@gmail.com
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży
bobik_photo

BobikMiasto: Warszawa

W całym schronisku nie znajdziemy drugiego psa z tak pospolitym imieniem. I chociaż imię nie jest wyjątkowe, to Bobik właśnie taki jest. Uwierz nam, nie uda Ci się przejść obojętnie obok jego boksu. Jeżeli masz odrobinę szczęścia, Bobik wyjdzie z budy, spojrzy na Ciebie i z powrotem do niej wróci. Jeśli jednak masz więcej szczęścia, Bobik podejdzie do krat, spojrzy na Ciebie, usiądzie i będzie obserwował każdy Twój ruch. Jeżeli jesteś ogromnym szczęściarzem, Bobik pozwoli się pogłaskać. Obecnie pracujemy nad tym, aby jak najwięcej osób było ogromnymi szczęściarzami. Bobikowi dajemy przestrzeń, miejsce na akceptację sytuacji w jakiej się znalazł, oswojenie z obecnością człowieka. Nie bez znaczenia w tym procesie są smaczki :) Z tygodnia na tydzień obserwujemy kolejne Bobikowe postępy. Bobik zaczyna wesoło merdać ogonem na widok ulubionych wolontariuszy, nie spędza całych dni w budzie, wychodzi na podwórko. Bobiś rozumie już, że dotyk nie jest niczym złym, że może być przyjemny, a nawet bardzo przyjemny. Postępy, którymi może pochwalić Bobik są spacery. Chociaż przebywanie poza schroniskiem jest dla niego dużym wyzwaniem, wygląda na to, że zaczyna czerpać z tego radość. Nadal odczuwa strach, gdy wydarzy się coś niespodziewanego, ale w pobliżu ma kogoś, kto doda mu otuchy w tych trudnych momentach. Wystarczy pomiziać Bobika, by znowu poczuł się pewnie. Jako psi kolega Bobik sprawdza się świetnie, towarzystwo innych czworonogów ma na niego wspaniały wpływ. kontakt: Adopcję prowadzi Monika, tel. 698 845 042 mail: schroniskomilanowek48@wp.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
petros_photo

PetrosMiasto: Warszawa

Petros trafił do schroniska w 2018 razem z sunią Salmą. Psy pełniły rolę nocnych stróżów na terenie firmy, więc nie miały zbyt wiele relacji z ludźmi i wymagały socjalizacji od podstaw. Nauczyły się chodzić na smyczy, przestały traktować wszystkich obcych jako intruzów na swoim terenie, a przede wszystkim doceniły pieszczoty bliskie relacje z ludźmi. Wiosną Salma znalazła nowy dom, a Petros niestety został sam w schroniskowym boksie. Socjalizacja Petrosa jest już na takim etapie, że nadaje się do adopcji, ale będzie to wymagało trochę zaangażowania od nowych opiekunów. Swoim schroniskowym wolontariuszom Petros pozwala na wszelkie pieszczoty i sam wykłada się brzuchem do góry żeby go drapać. Obce osoby toleruje na swoim terenie, ale próby zbyt bliskich relacji kończą się niezadowolonym poburkiwaniem. Na przyjaźń z Petrosem trzeba sobie zasłużyć, ale to głównie kwestia wspólnie spędzonego czasu i przyzwyczajenia do wzajemnej obecności. Petros mieszkał całe życie z Salmą, więc zapewne mógłby zamieszkać z sunią, ale bywa w tych relacjach dominujący. Z większymi i średnimi psami byłoby trudniej ułożyć relacje, za to dość dobrze reaguje na małe pieski - chyba nie traktuje ich jako poważnych przeciwników i dlatego obwąchuje się z nimi przyjaźnie. Najlepiej gdyby Petros trafił do domu z ogrodem, gdzie przez pierwsze dni mógłby sobie swobodnie chodzić i przyzwyczajać się do nowego otoczenia i ludzi. Ale i tak adopcja wymagałaby kilku przyjazdów do schroniska i wspólnych spacerów w celu zapoznania. Nowi opiekunowie powinni mieć doświadczenie z psami, umieć odczytywać psie emocje i zachowania - głównie chodzi o początkowy okres zapoznania i pobyt w nowym otoczeniu. Adopcja Petrosa nie będzie należała do najprostszych, ale ci którzy go znają od początku i widzą jak zmienił się z niedostępnego, warczącego na wszystkich burka podwórkowego, w pieszczocha, który cieszy się na widok wolontariuszy i nie może się doczekać spaceru, wiedzą jaki potencjał tkwi w tym pięknym psie. kontakt: Adopcję prowadzą: Grzegorz, 603 975 592 mail: grzegorz.sulima@gmail.com oraz Ada, 503 181 696 mail: adadabkowska@o2.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
tores_photo

ToresMiasto: Warszawa

Z Toresem znamy się już ładnych kilka lat, po raz pierwszy schronisko stało się jego domem w listopadzie 2016 roku. Właściwie to chyba możemy zaryzykować stwierdzenie, że Tores jest dowodem na to jak przez ludzką nieodpowiedzialność i brak wyobraźni, jedną czy drugą złą, nieprzemyślaną decyzją, ludzką zachcianką posiadania psa, można zmarnować stworzeniu całe życie. Skazać go na wieczny niebyt, na marnowanie najlepszych lat życia na życie w zamknięciu, bez możliwości codziennego węszenia w trawie, załatwiania potrzeb na spacerze, porannego witania swojego człowieka i wypoczynku przy jego boku. ------ Tores miał raptem około półtora roku gdy został interwencyjnie odebrany ze złych warunków. Żył w ciasnym boksie, z którego wypuszczany był bardzo sporadycznie. Buda i legowisko w żadnym stopniu nieprzystosowane do wielkości psa a wokół mnóstwo odchodów. Wtedy właśnie (w listopadzie 2016 r), w wyniku interwencji Tores trafił do schroniska. W marcu 2017 roku Tores znalazł dom, jednak już w lipcu wrócił do schroniska. Mimo szkolenia, w którym wziął udział, jego nowi opiekunowie zdecydowali, że to nie jest pies dla nich, że nie poradzą sobie z nim. Dużo się wtedy dowiedzieliśmy i byliśmy pewni, że z tą wiedzą szybko znajdziemy Toresowi nowy, odpowiedni dom. Tak się jednak nie stało. Nad Toresem skłębiły się ciemne chmury i już nikt nigdy nie zwrócił na niego uwagi. ------ Mijały kolejne lata i zimy. Z nieokrzesanego młodzieńca Tores stał się przewidywalnym, dojrzałym psem. W schronisku ma wspaniałych opiekunów, wielu wolontariuszom bardzo zależy na tym by mimo tego, że od tylu lat jest psem bezdomnym, okazać mu tyle troski i zaangażowania by czuł się kochany. Jednak w schronisku jesteśmy tylko w weekendy. Dbamy o jego zdrowie, o to by miejsce, w którym śpi było jak najbardziej czyste i komfortowe (na ile to możliwe w schronisku). Niedawno zauważyliśmy, że Tores słabiej widzi, konsultacja okulistyczna to potwierdziła. Diagnoza: postępujący zanik siatkówki, prawdopodobnie na tle genetycznym. Zmiany postępują bardzo powoli więc Tores ma czas na redukcję niedowidzenia poprzez pozostałe zmysły, w tym głównie węch. Wciąż uczymy Toresa nowych rzeczy, dbamy o jego dobre kontakty z ludźmi i psami. Dla nas Tores jest przewidywalny. Wiemy kiedy czuje się dobrze i pewnie a kiedy jego poczucie bezpieczeństwa zostaje zaburzone. Czytamy z niego jak z otwartej księgi - na tym właśnie, naszym zdaniem polega dbanie o psychiczny dobrostan psa. Na tym by wspierać w trudnych chwilach, na tym by wyznaczać jasne granice i na tym by stworzyć poczucie bezpieczeństwa a wręcz rutyny. Tego właśnie potrzebuje Tores, wprowadzenia zasad, rutyny i poczucia stabilizacji. Czyli tego czego potrzeba każdemu psu. ----- Z racji tego, że Tores ma silną potrzebę chronienia swojego domu, jest szczekliwy, nie toleruje obcych na swoim terenie i zawsze będzie bronił swojego otoczenia, opiekun powinien mu stworzyć jakiś bezpieczny azyl, w którym mógłby przeczekać wizytę gości. To może być kojec lub po prostu wydzielona część podwórka, zależy od warunków i możliwości. Jeśli chciałbyś dać Toresowi szansę na lepsze życie, zadzwoń. Hania opowie Ci więcej o Toresie, nauczy Cię jak z nim pracować, nauczy czytać sygnały przez niego wysyłane, przeprowadzi przez adopcję. Ze swojej strony, w trakcie i po adopcji zapewniamy nieodpłatne wsparcie behawiorysty. kontakt: Adopcję prowadzi Hania, tel. 513 109 206 mail: haneczka1492@gmail.com
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży

Puszatek.pl wspiera bezdomne zwiarzaki, m.in. takie jak kot i pies w znalezieniu domu, przeważenie tym które przebywają w schronisku. Niesiemy pomoc, aby połączyć zwierzaka z nowymi właścicielami.