Puszatek.pl

ZWIERZAKI DO ADOPCJI

gracek_photo

GracekMiasto: Zielona Góra

Gracek to psiak w typie jagdterriera, co przekłada się również na jego charakter. Uparty, konsekwentny w dążeniu do tego, co postanowił. Nie znosi nudy, schroniskowy kojec jest najwyższym wymiarem kary dla niego. W schronisku wariuje. Zbyt duża ilość zapachów i dźwięków, większość czasu spędzane na małej przestrzeni, powodują ogromne pobudzenie u psa i frustrację. Wyładowuje to rozwalając budę i rzucając miskami po kojcu, więc może się to przekaładać na niszczenie w domu jeśli nie zapewni się mu odpowiedniej dawki ruchu jak i bardziej mentalnego zmęczenia poprzez naukę komend czy sztuczek czy, nosework. Mimo rzucania miskami w kojcu boi się hałasów (nie spowodowanych przez niego samego ;) ) i dużych psów. Na spacerze węszy, jest w swoim żywiole. Uwielbia podążać i tropić, jak na myśliwskiego psa przystało. Na lince reaguje na przywołanie i nie ciągnie na smyczy. Do ludzi jest bardzo ufny, przyjacielski. Uwielbia spędzać z nimi czas. Potrafi skupić się na człowieku. Byłby dobrym uczniem w wykonywaniu komend i posłuszeństwie. Wykazuje się dużą inteligencją. Zdecydowanie nie sprawdzi się w domu, gdzie kanapa jest najważniejszym miejscem. Będzie za to świetnym kompanem, dla osób, które nie lubią usiedzieć w miejscu, kochają podróże, wędrówki i wspólne pokonywanie przeszkód. Gracek może być fantastycznym, posłusznym psem, ważne by tylko trafił na kogoś, kto jest w stanie zaspokoić jego entuzjazm do nauki i pracy.
PłećON Wiek3 lata Wielkośćśredni
brysia_photo

BrysiaMiasto: Zielona Góra

Nie zasłużyła nawet na kawałek materiału czy miseczkę wody w zaklejonym kartonie wyrzuconym jak najdalej od miejsca gdzie się urodziła. Potraktowana gorzej niż odpad, tylko dlatego, że się urodziła. Ciemność, chłód, samotność- nie opuszcza jej to od dnia narodzin aż do dnia dzisiejszego. Nie ma lampki w postaci serca by mogła się otworzyć, nie ma ciepłych, kochających dłoni, które utulą ją do snu, nie ma człowieka, któremu będzie mogła zaufać. Kogoś, kto odmieni jej spojrzenie na dwunożnych. Brysia potrzebuje człowieka, nie takiego, który ją potraktował jak nic niepotrzebny odpad, tylko takiego, który pokocha ją tak jak ona pragnie człowieka. Czy dasz jej szansę? Czy jedyną szansę dostanie od śmierci, gdy ta przyjdzie, weźmie w swoje objęcia a ona pierwszy i ostatni raz poczuje się dla kogoś ważna? Brysia jest śmielsza od swojej siostry Birmy. Jak samo imię mówi, uwielbia brysiać w zabawie. Stale zaczepia kolegę z klatki obok, jest ciekawska i pełna entuzjazmu. Rozpiera ją energia, której nie sposób spożytkować w klatce. W kontakcie z człowiekiem pozwala się pogłaskać, choć jeszcze jest nieco spięta i zatroskana. Wymaga cierpliwości i spokoju, delikatnego i powolnego muskania jej miękkiego futerka. Namiętniejsze pieszczoty płoszą ją. Znacznie bardziej woli miękkie przysmaki od chrupiących. Zawsze pomagają jej się ośmielić i podejść bliżej.
PłećONA Wiek9 msc Wielkość-
birma_photo

BirmaMiasto: Zielona Góra

Birma została wyrzucona jak niepotrzebny odpadek. Niechciana, samotna, w zimnym kartonie w którym jedyne ciepło pochodziło od równie przerażonego rodzeństwa. Gdzie mama? Gdzie człowiek, który jej nie wysterylizował, a po odkarmieniu jej dzieci wyrzucił na pastwę losu w kartonie- na pewną śmierć? Tego nie wiemy i zapewne już nigdy się nie dowiemy. Jej przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Ciągle wraca- jak koszmar senny, z którego nie może się wybudzić. Tkwi w swoim przerażeniu, jednak nie sama- wraz z siostrami niedoli. Niby schronisko lepsze niż karton, jednak dalej to mała przestrzeń, brak ciągłych kochających rąk, które utulą do snu. Jest z innymi ale jednak sama. Birma by chciała zaufać, ale boi się kolejnego zawodu. Potrzebuje czasu i miłości. Tylko i aż tyle. Czy dostanie to od człowieka, czy jedynymi objęciami będą objęcia śmierci? Birma jest nieśmiałym lękuskiem, który wymaga jeszcze pracy, aby zaprzyjaźnić się z dwunożnym. Zwykle trzyma się z tyłu klatki, ucieka od ręki. Nie atakuje, jest przyjazna i lubi bawić się wędkami. Często ustępuje swojej siostrze Brysi, która gania za myszką jak szalona. Cierpliwie czeka na swoją kolej, unika kłótni z Brysią. Jest spokojną i bezkonfliktową koteczką. Potrzebny jest jej przytulny, bezpieczny, wolny od schroniskowego zgiełku dom. Marzy o zacisznym kącie, milszym niż niewielka klatka. Praca nad relacją pomiędzy nią, a kochającym opiekunem pozwoliłaby jej się otworzyć i poczuć bardziej swobodnie.
PłećONA Wiek9 msc Wielkość-
ulcia_photo

UlciaMiasto: Zielona Góra

Ulka trafiła do nas potrącona z ul. Grabowej w Raculi. Mała od samego początku przebywała w lecznicy. Jej pobyt tam trwał niestety bardzo długo, przeszła liczne zabiegi, w tym drutowanie żuchwy. Jest bardzo silną i cierpliwą koteczką. Ulcia jest przefantastyczną damą, która w momencie zauważenia nowej osoby na horyzoncie ukrywa się i z bezpiecznej kryjówki ocenia, czy jest bezpiecznie i nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Koteczka ewidentnie została kiedyś dotkliwie skrzywdzona, przez co każdy nieznany człowiek napawa ją lękiem. Dopiero w momencie gdy zaufa pokazuje jaki ogrom miłości w niej drzemie i ile potrafi czułości dać zaufanej osobie. Mała wtedy podąża jak cień za opiekunem i ani myśli go zostawić. Gdy tylko nadarzy się okazja wdrapuje się na kolana i głośno pomrukuje. Nie ma w niej cienia agresji, na sytuacje stresowe reaguje ucieczką w bezpieczne miejsce. Uwielbia zabawki, w szczególności te z piórkami, jak i kolorowe myszki które może do woli tarmosić, gryźć, tulić i rzucać. Jak na prawdziwą damę przystało wie też gdzie powinna załatwiać kocie sprawunki i nie ma z tym najmniejszego problemu. Nie należy też do malutkich kociąt, a co za tym idzie- etap niekontrolowanego gryzienia i drapania wszystkiego co popadnie ma już za sobą, natomiast przed sobą jeszcze wiele lat kociego życia, którego nie powinna spędzić w schroniskowej klateczce. Nie rozumiemy dlaczego tak idealna koteczka została sama i musi kolejne miesiące spędzać w schronisku, czemu przez to, że ktoś ją skrzywdził i ma traumę musi dalej znosić brak obecności tego jedynego człowieka, dla którego będzie całym światem. Ulcia z każdym dniem staje się coraz smutniejsza, coraz bardziej traci nadzieję na to, że w końcu ktoś ją pokocha. Może to właśnie TY szukasz właśnie tak cudownej koteczki, która odda swoje serduszko w zamian za bezpieczeństwo i miłość, której nigdy nie doznała? Może to właśnie na CIEBIE czeka Ulka?
PłećONA Wiek8 lat Wielkość-
fajter_photo

FajterMiasto: Zielona Góra

Cale życie musiał walczyć o przetrwanie. Z właścicielem, który latami o niego nie dbał dopuszczając do skrajnego zaniedbania. Jego ciało było jedną wielką skorupą kołtunów, pancerzem, który jak na przekór, nie chronił go przed nikim i niczym. Dredy zasłaniały mu nawet oczy. Chociaż wzrok ma doskonały, nie mógł nic zobaczyć. Reagował agresją, bo nie pókł dostrzec, kto się do niego zbliża. Nie dał do siebie podejść, o najdelikatniejszym nawet dotyku nie było nawet mowy. Fajterek zrzucił "maskę" agresywnego psa razem z latami zaniedbań na swoim ciele. Jakby rozstał się z przeszłością, złymi wspomnieniami, z piętnem, które pozostawił po sobie właściciel. Wystarczyła maszynka, nożyczki i czas pracowników, którzy pomogli mu się pozbyć znamion oprawcy. Niewiarygodne jak ten akt troski zmienił psa, a raczej ukazał jego prawdziwe oblicze. Fajterek w końcu zaczął wychodzić na spacery, cieszyć się z obecności człowieka. Wciąż uczy się, że ludzie mogą być wyłącznie dla niego dobrzy, potrafi jednak jeszcze klapnąć zębami jeśli poczuje strach lub niepewność. Całe życie musiał walczyć o przetrwanie. Potrzeba czasu, by wymazać to z jego pamięci. A koszmar zastąpić pięknymi wspomnieniami. Psiak ma bardzo długi włos, który będzie wymagał regularnej pielęgnacji lub częstych wizyt w salonie groomerskim. Piesek trafił do nas 19.11.2021. Został odebrany interwencyjnie.
PłećON Wiek4 lata Wielkośćśredni
kili_photo

KiliMiasto: Zielona Góra

Kili został znaleziony w Zatoniu, przy ulicy Świętojańskiej. W pierwszym kontakcie Kili jest nieufny i mało wylewny, potrzebuje chwili żeby przełamać pierwsze lody, ale na jego zaufanie trzeba sobie zapracować (najlepiej smaczkami). Po bliższym poznaniu się Kili daje się poznać jako cudowny miziak, który na powitanie wtula się w człowieka i z chęcią rozdaje buziaki (w międzyczasie delikatnie sprawdzając, gdzie człowiek ma schowane smaczki). Osobom zaufanym psiak bez problemu pozwala na założenie kagańca czy też podstawowe zabiegi pielęgnacyjne. Widząc znajomego człowieka przed swoim kojcem często domaga się smaczków, a gdy ich nie dostanie szczeknie oburzony i odejdzie niezadowolony. Zdecydowanie należy do psiaków energicznych, uwielbiających ruch na świeżym powietrzu. W miarę ładnie ubiera się w szelki, jednak muszą one być dobrze dopasowane, ponieważ Kili jest bardzo wygimnastykowany i potrafi się wysmyknąć. Niewybiegany potrafi porządnie ciągnąć na smyczy, jednak dzięki regularnym spacerom psiak zachowuje się coraz grzeczniej. Różnie reaguje na inne psiaki, niektóre go denerwują i musi je porządnie obszczekać, zaś z innymi chce się przywitać i pobawić. Z suczkami w kojcu dogaduje się raczej ładnie. Nie przepada za nachalnością i przekraczaniem granic przez nowe osoby, może wtedy postraszyć ząbkami. Kili nie jest psem agresywnym, to tak na prawdę psiak lękliwy, którego przeraża wiele rzeczy i w sytuacjach niekomfortowych i stresowych obiera taktykę odstraszenia ząbkami. W sytuacji stresowej przy zaufanym człowieku, w którym ma wsparcie zachowuje się bardzo grzecznie, wtula się w nogę i czeka na pokrzepiające pogłaskanie. Kili jest wspaniały, przepięknym i charakternym psiakiem, który nie od razu pokocha nową osobę, ale jak już ktoś skradnie jego serce, to psiak pójdzie za nim w ogień. Poszukujemy dla naszego błękitka odpowiedzialnego i doświadczonego opiekuna, nastawionego na pracę z psiakiem.
PłećON Wiek10 lat Wielkośćduży
avalon_photo

AvalonMiasto: Zielona Góra

Avalon został przywieziony z gminy Świebodzin. Był przywiązany na działkach ogrodowych grubym, ciężkim łańcuchem. Pies miał pilnować posesji, na której nikogo nie było. Przyjechał wystraszony, nierozumiejący, gdzie i dlaczego się znalazł. Małymi krokami przekonuje się, że człowiek to nie samo zło. Gdy ktoś podchodzi pod jego boks nieśmiało merda ogonkiem, a gdy ktoś mu się nie spodoba na pewno porządnie go obszczeka, nie życzy sobie kontaktu z obcymi osobami, potrafi zareagować na nie agresją, co z pewnością jest spowodowane lękiem. Jest psiaczkiem bardzo skrzywdzonym, który potrzebuje cierpliwego i konsekwentnego opiekuna. Na inne psiaki reaguje gwałtownie, boi się również ruchu miejskiego, przejeżdżającychc samochodów - tak jakby nigdy tego nie poznał i teraz reagował paniką na widok nieznanego. Avalon w schronisku czuje się źle, całym sobą zapiera się przed powrotem do boksu po spacerze, niechęć do powrotu tam jest tak silna, że wolontariusze kupili mu specjalnie wzmacniane szelki, ponieważ psiak w panice próbował się wyszarpywać, gdy widział, że nadchodzi czas powrotu do schroniska... Wszelkie zabiegi higieniczne i weterynaryjne budzą w nim ogromny strach i jest w stanie bronić się przed nimi z całych sił. Dla osób, którym zaaufał, ten strachulec jest ogromnym przytulakiem, uwielbiającym wspólne spacery i każdego rodzaju aktywność, przychodzącym nieśmiało po przytulanie, jednak wciąż strzegącym swoich granic. Avalon to bardzo delikatny i sprzywdzony zwierzak, jednak jego agresywne reakcje w momencie poczucia zagrożenia, sprawiają, że nadaje się do domu bez dzieci, z opiekunami doświadczonymi, pracującymi wedle wskazówek behawiorysty.
PłećON Wiek13 lat Wielkośćduży
bajkał_photo

BajkałMiasto: Zielona Góra

Bajkał trafił do nas z miejscowości Jeziory, gmina Świebodzin. W pierwszym kontakcie jest bardzo ostrożny, przez kraty może obszczekiwać lub schować się do budy. Potrzebuje czasu na przyzwyczajenie się do nowej osoby, w pierwszym kontakcie może być niepewny, nie można robić przy nim nic na siłę, to on musi zdecydować czy chce kontaktu. W stosunku do znajomych, zaufanych osób jest nastawiony przyjacielsko, z chęcią nawet daje brzuszek do głaskania. Jest bardzo przekupny, uwielbia wszelkiego rodzaju smaki i tym można zaskarbić sobie jego sympatię. Na widok człowieka z szalkami zaczyna się radosny taniec - skacze na człowieka, wszędzie go pełno, niecierpliwi się przy ubieraniu, bo już chciałby wyskoczyć z kojca i iść na spacerek. Uwielbia długie przechadzki po lesie, podczas których zachowuje się bardzo grzecznie, jest usłuchany, czasem jedynie zdarzy mu się pociągnąć. W lesie bardzo dokładnie eksploruje teren, większość czasu idzie z nosem przy ziemi, sam z siebie nie szuka kontaktu z człowiekiem, jednak zawołany z chęcią przyjdzie. Lubi moczyć się w strumyku, ale tylko łapki, moczenie brzuszka nie jest dla niego. Uwielbia tarzać się w śniegu, jest tym zachwycony. Nie lubi kotów. Z psiakami dogaduje się różnie, z suczkami w większości wita się przyjaźnie, jednak nie każda mu się spodoba i może wtedy niezbyt miło obszczekać drugiego czworonoga. Potrzebuje jasno wyznaczonych zasad od samego początku, w przypadku gdy coś mu się nie spodoba Bajkał da jedno ostrzeżenie i za następną próbą użyje ząbków. Bardzo nie lubi grzebania mu przy misce lub jedzeniu, będzie wtedy tego bronić. Nie nadaje się do dzieci. Poszukujemy dla Bajkała odpowiedzialnego i kochającego domu, w którym właściciel zrozumie potrzeby psa i będzie kontynuować pracę pod okiem specjalisty.
PłećON Wiek8 lat Wielkośćśredni
saper_photo

SaperMiasto: Zielona Góra

Saper przyjechał do Schroniska ze Świebodzina, gdzie błąkał się po ul. Wschodniej. Jest bardzo dostojnym i indywidualnym psiakiem, nie narzuca się swoją obecnością, nie domaga się na siłę uwagi. Jeżeli ktoś bardzo naruszy jego prywatność może zasygnalizować warknięciem, informując, że dana czynność mu nie odpowiada. Wyznacza jasne granice przy nowych osobach, musi najpierw nawiązać z nimi więź. Cieszy go widok człowieka, wie że oznacza to spacerek i smaczki. Przy ubieraniu szelek może być nieprzewidywalny i niezadowolony, zaufanym osobom pozwala na takie rzeczy, jednak widać, że nie jest tym zachwycony. Na smyczy trochę szaleje, musi odreagować wyjście z kojca, później idzie o wiele grzeczniej, ciągnąc jedynie w stronę interesującego zapachu. Nie przepada za innymi psami, bardzo denerwuje go szczekanie wokół. Bardzo lubi psie smaczki i zdarza się, że wyczuje coś smacznego w kieszeni wolontariusza i bardzo chce to dostać. Puszczony luzem na wybiegu zajmuje się raczej sobą, nie podbiega do kojców, woli poświęcić czas poza kojcem na wąchanie i sprawdzanie czy inne psiaki zostawiły jakieś ciekawe wiadomości. Nie lubi zostawiania w kojcu, potrafi się przy tym zdenerwować i nie chcieć wypuścić opiekuna z boksu. Potrzebuje łagodnego, ale stanowczego prowadzenia. Pomimo bycia indywidualistą bardzo brakuje mu towarzystwa człowieka. Nie nadaje się do dzieci i innych psów. Musiałby zamieszkać z człowiekiem w domu, mieszkając z daleka od człowieka jego problemy mogłyby się pogłębić. Nie należy do łatwych psiaków, wymaga pracy z behawiorystą. Szukamy dla Sapera domu odpowiedzialnego, który się nim zaopiekuje i nigdy nie porzuci.
PłećON Wiek10 lat Wielkośćduży
kolec_photo

KolecMiasto: Zielona Góra

Na górze róże, na dole fiołki… Kolec jak nie aportuje, to robi fikołki! Pokonuje przeszkody życia od sześciu lat, jednak od trzech - bezskutecznie, próbuje uwolnić się z bezdomnego życia. Porzucony, przywiązany smyczą do drzewa. Nie wygrał z uwięzią, właściciel odszedł nie obracając się za siebie. Serce nie drgnęło, a Kolec spojrzeniem się żegnał, nie mrugnął zanim nie stracił go z oczu. Wierność przysięgał na słowo honoru. Dzisiaj książę naszego schroniska. Piękny, dostojny, urzekający, a jednak bez władzy nad swym własnym życiem. Każdy człowiek mijający jego boks, pozostaje królem jego losu. „Bramy” więziennego boksu wciąż pozostają zamknięte z nim w środku. Zamknięte pozostaje także jego serce. Bezużyteczne dla innych, bije dla samego siebie. Najgłośniej w samotne noce. Piękna i gęsta sierść, postura niczym niedźwiedzia. Zdrowy, wspaniały pies, z którym nie gra nuda. Ruchu pragnie za dwóch, sił ma za trzech, goni stracony czas, każdą minutę na „kwadracie” codziennej niewoli. Kolec to partner do wyzwań. Do pokonywania kolejnych granic. Cel jest po to, by do niego sięgnąć, a nie to tylko wytwór dalekich marzeń. 30 km dogtrekking Kolec zaliczył bez najmniejszego problemu. Niekończące się aportowanie? Gonitwy za piłką i frisbee pochłaniałby najlepiej na śniadanie. I mógłby tak bez przerwy, od świtu do nocy. Jakby za minutę w boksie, chciał dwoma minutami biegu nadrobić. Stracony czas załatać wydzielonymi mu chwilami złudnej wolności. Skoki, fikołki, piruety – to codzienna akrobatyka na wybiegu. Nie spać – biegać! Wyczytasz z jego błyszczących oczu. Kolec to rycerz, twardy zawodnik. Walczy ze sobą, żeby się nie poddać. Walczy z rzeczywistością, bo nie chce się na nią zgodzić. Szuka radości, chwil ukojenia, swobody, zabawy, ogona, który merda, bo głowa nie pamięta o kratach przed oczami. Szukamy dla niego domu, gdzie aktywność to codzienność, gdzie przyjaźń z psem jest dłuższa niż smycz, którą przypięto go do drzewa. Bez małych dzieci i bez kotów. Potrafi tolerować psy, ale nie będzie na pewno psem uległym.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćduży
kłębuszek_photo

KłębuszekMiasto: Zielona Góra

Kłębuszek został znaleziony głęboko w lesie, gdzie był przywiązany do drzewa, a na szyi miał kolczatkę. Bardzo smutno by się historia skończyła, gdyby nie został znaleziony przez spacerującego w okolicy pana. Nie znamy przeszłości psiaka, ale osoba, która tak postąpiła, nie dała Kłębuszkowi żadnej szansy na jakikolwiek ratunek, a skazała go na powolną i jakże okrutną śmierć. Różnie reaguje na nowe osoby, niektóre wita warknięciem, a inne rozmerdanym ogonkiem. Pomimo różnych powitań psiak nie jest agresywny, po prostu nie czuje się pewnie w obecności innych osób. Kłebuszek to prawdziwy wulkan energii, widać, że ma w sobie wiele z teriera. Po wyjściu z kojca gna przed siebie niczym pies pociągowy i jednocześnie głośnym szczekaniem pilnuje, żeby wszyscy dookoła zauważyli, że właśnie wychodzi na spacer. Powiedzieć o Kłebuszku, że potrafi pociągnąć w interesującym kierunku byłoby ogromnym niedoszacowaniem jego możliwości - jeśli Kłębek chce, to potrafi się solidnie zaprzeć. Uwielbia węszyć i często przy tym zapomina o człowieku będącym na drugim końcu smyczy. Im dalej od schroniska, tym psiak coraz bardziej się wycisza i całkiem ładnie spaceruje na smyczy. Jest idealnym kompanem do biegania, nie kręci się i nie zatrzymuje nagle, tylko pięknie biegnie przed siebie trzymając tempo. To bardzo inteligentny pies, szybko uczy się nowych komend, opanował już "siad", "leżeć", "łapa", "zostaw" i "do mnie". Wysiłek psychiczny to, obok długich spacerów, świetny sposób na zmęczenie Kłębuszka. Jest bardzo łady na smakołyki, najbardziej lubi te, które może długo chrupać, widać, że żucie go relaksuje. Początkowo Kłębuszek obszczekiwał wszystkie napotkane psy i wydawało się, że nie toleruje innych zwierzaków, jednak spacery socjalizacyjne z drugim psem pokazały jego prawdziwe oblicze - sprawiają mu dużą przyjemność, jest wtedy spokojniejszy i bardziej zrelaksowany. W bezpośrednim kontakcie jest wręcz nieśmiały, nie narzuca się. Lubi głaskanie i kontakt z człowiekiem, ale nie jest typem wielkiego pieszczocha - to pies stworzony do pracy i działania. Nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. Kłebuszek będzie idealnym psem dla ludzi aktywnych i nastawionych na pracę ze zwierzakiem.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćśredni
reksu_photo

ReksuMiasto: Zielona Góra

Reksu jest przepięknym i dostojnym psiakiem, jednak ten zjawiskowy owczarek jest jednym z najtrudniejszych zwierząt w schronisku. Posiada zaledwie kilka osób, które mogą się do niego zbliżyć a i to na określonych zasadach: jeśli dotyk i mizianie, to tylko wtedy jak sam o nie poprosi, żadnych "głupich pomysłów" typu ubieranie szelek, kagańca czy badania weterynaryjne, absolutnie żadnych obcych w pobliżu jego boksu - pies szaleńczo wtedy rzuca się w ich kierunku i te groźby nie pozostałyby tylko groźbami, gdyby z ludźmi nie dzieliła Reksa krata... Lata w schronisku mijają, lecz niestety Reksu w dalszym ciągu pozwala zbliżyć się do siebie kilku osobom. Przy "swoich" ludziach w pierwszej fazie radości ze spotkania, potrafi biegać niczym w szczenięcym szale, obskakiwać ukochanego człowieka, wskakiwać na niego z rozpędu - słowem całym sobą pokazywać, jak bardzo się cieszy ze spotkania. Na schroniskowym wybiegu Reksu biega i zaciekle węszy, co jakiś czas przychodząc po porcję czułości od opiekuna. Spacery poza schroniskiem są obarczone ryzykiem, ponieważ Reksio widząc jakiegokolwiek człowieka czy zwierzę, obiera sobie za cel zaatakować go, potrzeba wtedy ogromnej siły, by utrzymać go na smyczy. Pomimo tego niezachęcającego, lecz prawdziwego opisu, należy pamiętać, że taki psiak jak Reksu, również potrafi pokochać i potrzebuje bliskości - z tym, że droga do jego serca jest dość wyboista... w schronisku nowa osoba potrzebuje miesięcy zapoznań, by psiak przestał ją atakować... Jako, iż nadzieja umiera ostatnia, wciąż staramy się wierzyć, że jakieś serce zabije mocniej komuś na widok tego rudzielca i nie straszne mu będą wysiłki, które należy poczynić.
PłećON Wiek9 lat Wielkośćduży
snopel_photo

SnopelMiasto: Zielona Góra

Snopek przyjechał do nas z Mozowa w gminie Sulechów, gdzie przybłąkał się na prywatną posesję. Do schroniska przyjechał trochę wychudzony i przestraszony, nie wiedział czego się spodziewać i nawet nie pozwolił sobie ubrać obroży. Snopek troszkę ochłonął i na tyle na ile jest to możliwe przywykł do warunków panujących w Schronisku. Bardzo cieszy go widok człowieka ze smyczą, wie, że oznacza to spacerek. W kojcu szaleje, ciężko ubrać go w szelki, psiaczek skacze, domaga się wyjścia natychmiast i ciężko jest mu się przez kilka minut uspokoić. Po wyjściu z boksu idzie w miarę ładnie, denerwując się na wybrane szczekające przez kraty psiaki. Na początku spaceru jest bardzo pobudzony, sprawdza nowe zapachy, pozostawia swoje ślady, węszy i ciężko zwrócić jego uwagę. Po pewnym czasie uspokaja się i zachowuje znacznie spokojniej, wciąż jednak intensywnie węsząc. Na smyczy idzie w miarę ładnie, pomimo tego, że prawie cały czas na napiętej smyczy to nie ciągnie bardzo przed siebie. Nadaje się dla biegacza amatora, w miarę ładnie trzyma tempo, czasem zatrzymując się przy interesującym zapachu. Jest bardzo skąpy w kontaktach z człowiekiem - to nie jest tak, że nie lubi ludzi, Snopek po prostu nie mam dużej potrzeby głaskania, w przerwie na węszenie chętnie podejdzie na czułości, jednak po chwili widać, że chce już iść dalej. Preferuje głaskanie pod bródką i po bokach pyszczka niż w tylnych partiach ciała, widać, że wywołuje to u niego dyskomfort i niepewność. Nie jest wielkim fanem smaczków, jeżeli już to zje niewielką ilość z daleka od Schroniska, w spokojnym miejscu, gdzie będzie czuł się w miarę zrelaksowany. Pobudza się bardzo na widok innych psiaków, zaczyna szczekać, skakać, piszczeć, jednak nie ma wobec nich przyjaznych zamiarów. Jest psiakiem roztrzęsionym pobytem w Schronisku, gdy tylko spacer zmierza ku końcowi i zbliża się do bramy zaczyna znów szaleć, piszczeć, szczekać, jakby zapomniał, że przed chwilą się trochę odstresował i na nowo zbiera w sobie negatywne emocje. Przy powrocie do kojca potrafi się zaprzeć i nie bardzo chce wejść do środka, może nawet próbować wysmyknąć się z szelek. Nie nadaje się do domu z innymi zwierzętami. Poszukujemy dla Snopka odpowiedzialnego i kochającego właściciela, który zapewni psiakowi spokój, stabilizację, cierpliwość i będzie gotowy do pracy nad jego problemami.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
nero_photo

NeroMiasto: Zielona Góra

Nero przyjechał do nas z terenu gminy Szprotawa. Pierwotnie został znaleziony w polu kukurydzy i przygarnięty przez pewną rodzinę. Niestety w domu zaczął być bardzo agresywny, wielokrotnie atakował członków rodziny. Mimo wiecznie uśmiechniętego pyszczka Nero początkowo w schronisku nie dawał się dotknąć, ciężko było przy nim zrobić jakiekolwiek zabiegi czy badania. Nie dawał sobie zapiąć obroży, nie mówiąc już o szelkach. Panicznie bał się jakiejkolwiek ingerencji w jego przestrzeń osobistą. Z tego powodu Nero był wypuszczany tylko na schroniskowy wybieg. Nero był psem bardzo silnie lękowym, który za strategię przetrwania przyjął sobie atak, czyli w momencie, w którym poczuje się zagrożony nie zawaha się użyć ząbków, ponieważ zauważył, że to działa i człowiek przestaje robić to, co sprawia, że czuje się zagrożony. Dzięki pracy i cierpliwości pracowników i wolontariuszy schroniska Nero zmienił się niesamowicie. Zrozumiał, że człowiek i jego dotyk nie jest zły. Dał sobie założyć obrożę i teraz wychodzi także na spacer poza schronisko. Biegając po wybiegu i spacerując poza schroniskiem nie zwraca uwagi na inne psy, ale gdy siedzi w swoim kojcu potrafi je porządnie obszczekać kiedy przechodzą obok jego kojca. Biegacze, rowerzyści są dla niego obojętni. Nero uwielbia obecność człowieka, ale potrzebuje czasu na zaakceptowanie nowej osoby. Nero jest bardzo łakomy na smaczki i nie przepuści żadnej okazji, żeby je dostać. Na spacerze i wybiegu reaguje na swoje imię i przybiega. Lubi biegać za rzucanymi zabawkami, ale nie przynosi ich z powrotem do człowieka. Z niedotyklaskiego psa, Nero stał się pieszczochem, w kojcu czy na wybiegu wręcz domaga się głasków, ale tylko od osób które zna; do nowych podchodzi ostrożnie. Mimo, że Nero zrobił wielki postęp to w dalszym ciągu trzeba być czujnym i należy obserwować jego zachowanie. Poszukujemy dla niego odpowiedzialnego właściciela który podejmie się dalszej pracy z tym przepięknym psem,
PłećON Wiek7 lat Wielkośćśredni
majk_photo

MajkMiasto: Zielona Góra

Majk został odebrany interwencyjnie. Żył on w bardzo złych warunkach: zamknięty na stałe w maleńkim boksie, o który oparta była drabina - na tę drabinę wchodziła jego właścicielka rzucając mu jedzenie i miotłą wymiatając kał, tak, by nie musieć wypuszczać psa ani do niego nie wchodzić... Tak pies spędził minimum 2 lata... Nic dziwnego, że Majk nie jest łatwym w obsłudze psiakiem. Jego zaufanie zdobywa się stopniowo, w czym zdecydowanie pomagają przynoszone smakołyki - psiak jest ogromnym łasuchem. Po kilku wizytach ze smaczkami Majk zaczyna już się cieszyć na widok nowej osoby. Nigdy wcześniej nie spacerował na żadnej smyczy a na próby upięcia reagował agresją - minął ponad rok zanim wolontariuszom udało się namówić go do zaakceptowania smyczy i wyjścia na pierwszy spacer. Mamy nadzieję, że powolutku, małymi kroczkami uda nam się wypracować z Majkiem prawidłowe zachowania. Majk nie należy do psów najłatwiejszych jeśli chodzi o charakter, a co za tym idzie, nie jest prosty w obsłudze. Początkowo nieufny w stosunku do obcych osób, daje się z czasem przekonać. Wybiera sobie opiekunów i są to na chwilę obecną dwie osoby, którym pozwala na bardzo wiele. Na spacerach spokojny, nie ciągnie, pewnie idzie przed przewodnikiem. Zdarza mu się bardziej zainteresować innym psem, ale bez większych problemów daje się odwołać. Zaniepokojony woli odejść, jednak w sytuacji, kiedy poczuje się zagrożony może zaatakować. Pomimo początkowych trudności dobrze rokuje na przyszłość. Poszukujemy dla Majka odpowiedzialnego i kochającego właściciela, który podejmie się pracy z nim i zapewni odpowiedni dom.
PłećON Wiek11 lat Wielkośćduży
drejk_photo

DrejkMiasto: Zielona Góra

Drejk mieszka w naszym schronisku ponad dwa lata. Został znaleziony na prywatnej posesji w Lubsku, gdzie przybłąkał się nie wiadomo skąd. Nie wiadomo również, czy psiak się komuś zagubił, czy ktoś celowo się go pozbył. Ludzie, którzy znaleźli Drejka chcieli go zatrzymać, niestety przy próbie zapięcia go na smyczy – psiak pogryzł jedną z osób – i tak Drejk trafił do zielonogórskiego schroniska. W schronisku zamieszkał w kojcu, z którego ma łatwy dostęp do wybiegu, aby choć w ten sposób mógł korzystać z aktywności, gdyż przez długie dwa lata psiak nie pozwalał na założenie mu szelek, zapięcie smyczy – przez co nie wychodził na spacery do lasu. Podejrzewamy, że albo był bity, albo był uwiązany na krótkim sznurku, wszak ta jego niechęć do smyczy i do dotyku, zwłaszcza w okolicach szyi – nie wzięła się znikąd. Drejk lubi kontakt z człowiekiem, a tym, których zna – pozwala na delikatny dotyk, głaskanie, zabawę. Wszystko to jednak odbywa się na jego, Drejkowych zasadach. Szczęście w nieszczęściu, że w życiu Drejka pojawili się ludzie, którym bardzo zależało na tym, aby zaczął on wychodzić na spacery. I tak kombinowali co tu zrobić, w jaki sposób założyć mu szelki, aby wreszcie mógł przekroczyć bramę schroniska i korzystać ze spacerów po cudownym lesie wokół. Aż w końcu nadszedł ten wymarzony dzień. Sposobem, przy współpracy zarówno wolontariuszy i pracowników schroniska – udało się psiakowi nałożyć porządne szelki, następnie chwilę trwało przyzwyczajanie go do smyczy. Wreszcie dwoje wolontariuszy Drejka podjęło próbę zapięcia smyczy i udało się ! Drejk pomaszerował na swój pierwszy, długi spacer. To było 9 października 2021 roku - bardzo ważny dzień dla tego psiaka. Od tego czasu psiak wychodzi regularnie na spacery, i choć przed nami jeszcze bardzo dużo pracy, aby przekonać go, że dotyk to nic złego, a smycz oznacza tylko coś fajnego - spacer, radość, tropienie, węszenie – wierzymy, że dla tego psa rozpoczął się nowy, lepszy etap jego życia. Szukamy dla Drejka bardzo doświadczonego opiekuna, który będzie dalej pracował z nim, tak, aby psiak mógł w pełni i z radością korzystać z życia.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
mamut_photo

MamutMiasto: Zielona Góra

Mamut przyjechał do nas z punktu w Stypułowie. Jest pięknym i charakternym psem. Początkowo z dużą ostrożnością reagował na kontakt z człowiekiem, nie wiedział czym są szelki, nie przepadał za dotykiem. Bardzo szybko nauczył się, że człowiek ze smyczą oznacza spacerek i obecnie sam stara się wkładać łapki w szelki, byle jak najszybciej wybiec z kojca. Mamut jest silny i energiczny, uwielbia biegać luzem na ogrodzonym wybiegu. Jego miłością są wszelkiego rodzaju zabawki, wystarczy, że człowiek ma piłkę, a Mamut podąża za nim krok w krok. Uwielbia aportować i ładnie przynosi zabawkę pod nogi opiekuna, jednak jest przy tym bardzo niecierpliwy i niezbyt chętnie dzieli się swoją zabawką - może wtedy warczeniem pokazać, że nie życzy sobie zabieraniu mu zabawki. Jest bardzo zwinny i szybki, świetnie radzi sobie na torze przeszkód. Na spacerze w lesie z zamiłowaniem wyszukuje patyki do gryzienia - im większe, tym lepsze. Na smyczy chodzi przepięknie, choć zdarza mu się mocno pociągnąć. Jest niesamowicie skupiony na przewodniku, co chwilę nawiązuje kontakt wzrokowy. Na ogół odważnie kroczy przed siebie, ale w stresujących sytuacjach, takich jak np. przejeżdżający samochód czy roboty drogowe, płoszy się i jednocześnie szuka wsparcia w człowieku. Na spacerach super dogaduje się z innymi psami, jest do nich przyjaźnie nastawiony i nienachalny. Ładnie pokazuje psie sygnały, a szczekające na niego psy nie robią na nim żadnego wrażenia. Wykazuje obronę zasobów przy jedzeniu i zabawkach. Mamut lubi być głaskany przez znajome osoby, chętnie też rozdaje buziaki, ale nie jest w tych pieszczotach zbyt wylewny. Cały czas uczy się, że dotyk może być przyjemny, czasem daje sygnał, że w danym momencie nie życzy dobie dotyku. Jet wielkim łasuchem i fanem gryzaków. To bardzo inteligentny pies, który potrzebuje człowieka konsekwentnego i cierpliwego - Mamut co jakiś czas sprawdza na ile może sobie pozwolić i trzeba wtedy jasno wyznaczyć zasady, do których szybko się dostosowuje. Idealnie nadaje się dla ludzi aktywnych, mających czas i chęć pracować z psem. Nie nadaje się do dzieci. Szukamy dla tego łobuziaka najlepszego domu, który zapewni mu odpowiednią dawkę ruchu i nigdy nie porzuci.
PłećON Wiek4 lata Wielkośćduży
samson_photo

SamsonMiasto: Zielona Góra

Samson jest niesamowicie energicznym i szalonym psiakiem. Łagodny w stosunku do ludzi, jednak nowych osób bardzo się boi, potrafi na ich widok schować się do budy w popłochu lub obszczekiwać. Jest psiakiem bardzo silnym, który potrzebuje sporej dawki ruchu, na smyczy niestety ciągnie jak traktor. Nagle złapany, jak większość zwierzaków może ostrzegawczo kłapnąć. Boi się stania nad nim i schylania się, broni się przed zabiegami higienicznymi i weterynaryjnymi jeśli ma je wykonywać osoba, której dobrze nie poznał. Wewnątrz to cudowny i zabawowy psiak, bardzo potrzebujący bliskości człowieka, jednak strach nie pozwala mu takim być w stosunku do nowo poznanych osób, na zaufanie Samsona trzeba sobie zapracować. Psiak różnie dogaduje się z innymi zwierzakami, po zapoznaniu jest dobrze, jednak w kojcu przez swoją eksytację drugim psiakiem i ciągłe próby kontaktu z nim, może wywoływać konflikty, gdy drugi pies ma dość natrętnego towarzysza. Uwielbia aportować piłeczki, jest przeszczęśliwy spędzając aktywnie czas z człowiekiem. Z ogromną chęcią wskakuje do basenu z wodą, strumyka, bądź zwykłej kałuży. W schronisku Samson czuje się bardzo źle, fatalnie reaguje na zamknięcie i deficyt nowych bodźców, widząc opiekuna, którego lubi, szaleńczo stara się zwrócić na siebie uwagę... to ogromny przytulas, jego życie w boksie jest nieustannym czekaniem, aż ktoś przyjdzie i dotrzyma mu towarzystwa. Marzymy o tym, by któregoś dnia w życiu Samsona pojawił się ktoś, kto zapewni mu swoje towarzystwo do końca jego dni.
PłećON Wiek3 lata Wielkośćduży
dingo_photo

DingoMiasto: Zielona Góra

Dingo przybłąkał się na prywatną posesję w Borowinie. Nikt się do psiaka nie przyznał, choć ten miał na sobie obrożę. Dingo w pierwszym kontakcie mocno obszczekuje przez kraty obce osoby, może nawet pokazać zęby udając groźnego psa. Wystarczy jednak wejść do kojca, by przekonać się, że Dingo nie ma złych zamiarów. Z tej całej ekscytacji i nadmiaru emocji Dingo skacze na człowieka i lekko szczypie ząbkami, ale nie ma w tym agresji, on po prostu nie wie jak rozładować nadmiar emocji. Bardzo cieszy się na widok znajomego człowieka i ciężko ustać mu w miejscu. Mimo to nie ma większego problemu z ubraniem go w szelki, kaganiec czy w razie potrzeby kubraczek. Dingo mocno stresuje się innymi psami, przechodząc przez wiatę pobudza się i w tej sytuacji może przenieść frustrację na człowieka, dlatego też z kojca wychodzi w kagańcu. Jednak im dalej od schroniska, tym Dingo coraz bardziej się wycisza i odżywa. Na napotkane psy reaguje żywiołowo, nie do końca wie, jak się zachować, więc robi wszystkiego po trochu – ciągnie do przodu, za chwilę wycofuje się, skacze i głośno szczeka. Na szczęście Dingo coraz szybciej uspokaja się po takich stresujących spotkaniach, nie przekierowuje też niepożądanych zachowań na człowieka. Raczej nie miał do tej pory zbyt wiele do czynienia z innymi psami, bo nie wie, czego się po nich spodziewać. Cały czas uczy się, że kontakt z psami może być fajny i robi spore postęp – zdarza mu się bardzo pozytywne reagować nawet na szczekające na niego psy. Lubi długie spacery, czasem podbiegnie z człowiekiem, ale średnio sprawdza się podczas takiego biegania, co chwilę się zatrzymuje i nagle wpada pod nogi. Uwielbia tarzać się w trawie i kąpać w strumyku. Chętnie daje się głaskać, często sam doprasza się pieszczot, ale nie jest natarczywy. Puszczony luzem na ogrodzonym wybiegu z dala od schroniskowego gwaru jest bardzo grzeczny, przybiega na każde zawołanie i pilnuje się człowieka. Jest łasy na smaczki i przy pomocy smakołyków można korygować jego zachowanie. Nie nadaje się do małych dzieci i innych zwierząt. Dingo potrzebuje człowieka cierpliwego, konsekwentnego i świadomego pracy, jaka czeka go przy wychowaniu psa.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
lobo_photo

LoboMiasto: Zielona Góra

Lobo był przywiązany do ławki w parku Tysiąclecia, prawdopodobnie przez całą noc... Do schroniska został przyjęty 12.11.2018, więc troszkę czasu już tu jest... Psiak, pomimo tego, iż okres młodości ma już za sobą, jest dość energiczny, raczej pozytywnie nastawiony do ludzi i otaczającego go świata. Na początku spaceru przeważnie ciągnie na smyczy, później wycisza się i skupia na węszeniu. Na smyczy chodzi ładnie, choć potrafi pociągnąć w stronę interesującego zapachu lub bodźca. Do psów nastawiony jest również raczej pozytywnie. Czworonogami spotykanymi na spacerach jest albo zainteresowany (ale nie ma w tym agresji) albo je ignoruje. Psy które obszekują go na spacerach przeważnie ignoruje, rzadko zdarza mu się im odszczeknąć lub pociągnąć w ich stronę. Na spacerach nie zwraca uwagi na biegaczy, rowerzystów, przejeżdżające samochody oraz koty (nawet te uciekające). Uwielbia biegać na schroniskowym wybiegu - wtedy jest najszczęśliwszy. Lubi wodę. Boi się wycelowanego w niego aparatu fotograficznego - to jedyna znana nam sytuacja, reaguje agresją (robienie zdjęć telefonem komórkowym lub nagrywanie filmików nie robi na nim żadnego wrażenia). Bardzo pobudza się na widok nowej zabawki - wtedy chce jak najszybciej wziąć ją do pyska, przez co może złapać za rękę człowieka który ją trzyma (nie ma w tym żadnej agresji), dlatego nie powinien trafić do domu z małymi dziećmi. Nie wiemy, jak zachowuje się w stosunku do dzieci. Lobo w schroniskowym kojcu nudzi się okropnie, jak to aktywny psiak w typie owczarka... Najwyższy czas, by już poszedł do swojego najlepszego na świecie domu na zawsze.
PłećON Wiek8 lat Wielkośćduży
asaba_photo

AsabaMiasto: Zielona Góra

Do schroniska trafiła w 2019 roku. Została odebrana na wniosek sądu. Zamieniła łańcuch na boks, i chociaż nie czuje już ucisku na swojej szyi, to nadal zmaga się z niewolą, jaką jest bezdomność. Asaba Asaba była mocno zdezorientowana pobytem w schronisku. Szczeka na wszystkich, których nie zna i usiłuje odstraszyć od siebie. Wybiera ludzi, których lubi, a którym nie pozwoli nawet zbliżyć sie do krat kojca. Ożywia się na widok innych psów i mocno je obszczekuje, pokazując im, że nie życzy sobie z nimi kontaktu. Jest silną, niezwykle inteligentną sunią, typowym owczarkiem zorientowanym na pracę, psem zadaniowym, niezwykle podatną na szkolenia, naukę komend... w zamknięciu schroniskowego boksu rozpiera ją energia i dobija nuda... Absolutnie nie toleruje dzieci, potrafi mocniej pociągnąć wtedy na smyczy i trzeba jej bardzo pilnować. Na spacerze jeżeli nie ma innych zwierząt ani obcych ludzi przepięknie idzie przy prawej nodze. Zna podstawowe komendy, takie jak "stój", "siad", "do mnie", "czekaj", "idziemy" i bardzo chętnie je wykonuje. Uwielbia biegać luzem po wybiegu, najlepiej jak są tam piłki, szarpaki i możliwość wybawienia się z jej człowiekiem. Uwielbia głaskanie i nierzadko sama się o nie dopomina. Osobie, której sunia ufa pozwala na wszystko, jest złakniona kontaktu z człowiekiem. Jej gwałtowne zachowania wobec obcych ludzi oraz wobec zwierząt można lepiej zrozumieć, pamiętając o jej historii "psa łańcuchowego", który po prostu nie poznał świata, przez lata cierpiał na deficyt bodźców oraz nie mógł zaspokoić swoich potrzeb - choćby ruchu. Jednocześnie Asaba jest tak szybko uczącym się psem, nastawionym na współpracę ze swoim opiekunem, że w rękach doświadczonego i cierpliwego przewodnika jej problematyczne zachowania mogą być stosunkowo szybkie do przepracowania.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćduży
ferox_photo

FeroxMiasto: Zielona Góra

Ferox jest psiakiem, który prawdopodobnie błąkał się bez opieki ponad dwa miesiące w okolicy Krosna Odrzańskiego. Nie pozwalał do siebie podejść i każda próba złapania go kończyła się fiaskiem. Dopiero postawienie klatki żywołapki zaowocowało schwytaniem go. Początki nie były łatwe, Ferox rzucał się w kierunku każdego, kto zbliżył się do jego boksu... na szczęście chłopak przekonał się, że ze strony człowieka już nie grozi mu żadna krzywda i powoli uczy się jak funkcjonować między ludźmi. Trzeba sobie zapracować na jego zaufanie, początkowo jest bardzo nieufny i może odstraszać ząbkami. Ferox bardzo czeka na chwile, gdy przychodzą do niego jego ukochani opiekunowie - to momenty, w których ten wielki starszy owczarek przymila się niczym szczenię i nie odrywa wzroku od człowieka. Ferox lubi głaskanie, jednak nie po całym ciele - za błędy można zapłacić warknięciem bądź nawet ugryzieniem w momencie, gdy nie zareagujemy na pierwszy sygnał. Feroxowi nie podoba mu się pobyt w schronisku, jednak nabiera pewności siebie w towarzystwie osoby, której ufa. Pięknie spaceruje na smyczy, bardzo pilnując się opiekuna, początkowo ten pokaźnych gabarytów psiak plątał się między nogami opiekuna, tak bardzo chciał być blisko i tak rozpaczliwie szukał u niego wsparcia wobec otaczającego, potencjalnie wrogiego świata - zachowania te już minęły, aczkolwiek dobitnie pokazał nam, że pod posturą potrafiącego nastraszyć psa, kryje się skrzywdzony i niepewny siebie zwierzak. Ferox uwielbia, gdy poświęca się mu uwagę. Ma w sobie sporo energii, którą stara się rozładować na różne sposoby i zdarzy się mu uszczypnąć, gdy zbytnio się pobudzi. Poszukujemy dla Feroxa najlepszego domu na świecie, w którym właściciel będzie gotowy na dalszą pracę z tym cudownym psiakiem i sprawi, iż Ferox w jesieni swego życia, pozna czym jest spokój, miłość i poczucie bezpieczeństwa przy swoim człowieku.
PłećON Wiek11 lat Wielkośćduży
mediana_photo

MedianaMiasto: Zielona Góra

Mediana błąkała się przez kilka miesięcy i nie dawała się złapać. Kiedy w końcu trafiła do schroniska była przerażona całym światem, na widok człowieka uciekała do budy i nie pozwalała do siebie podejść. Z czasem powolutku zaczęła oswajać się z obecnością człowieka, zjadać od niego smaczki i pozwalać na delikatny dotyk. Obecnie Mediana bardzo cieszy się na widok zaufanej osoby i uwielbia spędzać z nią wspólnie czas. Dzięki pracy zaangażowanych wolontariuszy, po roku dała sobie założyć szelk i teraz coraz lepiej radzi sobie na smyczy, po lesie na ogół idzie grzecznie i dużo węszy. Sporo rzeczy ją wciąż stresuje, a przestraszona może próbować ucieczki. Zazwyczaj nerwowo reaguje na napotkanych ludzi i inne psy, ale stopniowo przekonuje się, że nic jej nie grozi. Do psów w bliższym kontakcie jest raczej pozytywnie nastawiona, choć trochę onieśmielona. Bardzo boi się głośnych hałasów, gdy usłyszy blisko huk, może próbować uciec nie zważając na to, że może sobie zrobić krzywdę. Jednak wystarczy, że jest przy niej osoba, której ufa i już hałasy nie są takie straszne. Na ten moment boi się samochodów oraz zamkniętych pomieszczeń, zapiera się z całej siły przed przejściem przez drzwi. Mediana nie jest agresywna, ale przy przekraczaniu jej granic przez osoby, którym nie ufa, może odstraszyć ząbkami. Natomiast jak już uda się zdobyć jej zaufanie, to staje się psem wpatrzonym w swego opiekuna, szuka w nim oparcia i pozwala na wiele, w tym założenie kagańca i zaprowadzenie do weterynarza. Lubi bawić się z człowiekiem i chętnie poddaje się pieszczotom, najchętniej jednak leży po prostu przy człowieku i wycisza się. Mediana szuka domu cierpliwego, spokojnego, który zrozumie jej potrzeby i zapewni poczucie bezpieczeństwa. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Mediana jest psem lękowym i mocno wycofanym do obcych ludzi, przed adopcją więc będzie potrzebowała dłuższego zapoznawania.
PłećONA Wiek8 lat Wielkośćduży
smetana_photo

SmetanaMiasto: Zielona Góra

Smetana przyjechała do Schroniska z Niegosławic. Długo błąkała się po miejscowości, nie dała do siebie podejść, udało się ją złapać w klatkę żywołapkę. Prawdopodobnie była psem dziko żyjącym, nie zna życia u boku człowieka i boi się go, ludzki dotyk jest dla niej czymś niezrozumiałym i przerażającym. Na widok obcych ludzi chowa się do budy lub wciska w najdalszy kąt kojca. Dzięki ogromnej pracy wolontariuszki powoli robi się odważniejsza i coraz częściej z ciekawością obserwuje, co się wokół niej dzieje. Znajomą osobę potrafi przywitać nieśmiałym machaniem ogonka i buziakiem, chętnie też zjada smaczki z ręki. Wciąż jednak wyraźnie sobie nie życzy dotyku, wzdryga się i błyskawicznie ucieka. Nie będzie miała oporu, by w takiej sytuacji odstraszyć ząbkami - nie dlatego, że jest agresywna, jest to po prostu jej sposób na pokazanie człowiekowi, że przekracza jej strefę komfortu. Bardzo boi się wszelkich hałasów i gwałtownych ruchów. Póki co to ona wyznacza zasady przebywania w jej towarzystwie. Lubi nienachalność i spokój, kładzie się wtedy przy człowieku i odpoczywa. Smetana potrzebuje jeszcze dużo czasu, by nauczyć się, że człowiek nie zrobi jej krzywdy. Przed nią także nauka dotyku, a następnie chodzenia na smyczy. Poszukujemy dla Smetany odpowiedzialnego właściciela, gotowego podjąć się wyzwania pracy z sunią i chęci pokazania jej, że człowiek to nie samo zło. Do jakiego domu mógłby trafić taki psiak? Z pewnością do takiego, gdzie człowiek dałby jej wybór, czy chce przebywać w pomieszczeniu czy na zewnątrz oraz zapewnił takie ogrodzenie, przez które z pewnością ten zwinny owczarek się nie przedostanie ani nie podkopie pod nim. Możliwe, że Smetana dobrze by się czuła dołączona do niewielkiego,prawidłowo zsocjalizowanego stadka psiaków lub po prostu przyjaznego drugiego psa - zwierzęta te mogłyby pokazać Smetanie, że człowieka nie należy się bać i nauczyć prawidłowych wzorców zachowań. W tym momencie Smetana jest zapoznawana z drugą sunią, na którą reaguje entuzjastycznie, stąd myśl, iż obecność przyjaźnie nastawionych zwierząt w domu, może zapewnić Smetanie duże wsparcie i dać wytyczne co do tego, jak się zachować w nowej dla niej sytuacji - jednocześnie należy pamiętać, jak ważna jest tu praca na linii człowiek - pies, by Smetana nie pozostała "dzikim psiakiem".
PłećONA Wiek8 lat Wielkośćduży
waral_photo

WaralMiasto: Zielona Góra

Waral został prawdopodobnie potracony na trasie S-3, na wysokości miejscowości Zimna Brzeźnica. Psiak był mocno poturbowany i po dzień dzisiejszy ma problem z przednią łapką, przeszedł kilka operacji, miesiącami był rehabilitowany, nic dziwnego, że obolały i nie ufający człowiekowi psiak reagował agresją na wszelkie próby "grzebania przy nim". Początkowo pracownicy musieli być niezwykle ostrożni, by nie narazić się na wybuch gniewu Warala. Do teraz psiak wybiera sobie ludzi, których lubi, a ci, którzy nie są mile widziani zostaną o tym dosadnie poinformowani, choć czasy, gdy Waralek wściekle bronił się przed ludźmi już dawno za nami - zmiana jego zachowania jest ogromna, ewidentnie zdobyliśmy jego zaufanie i sympatię. Wciąż nie jest typowym pieskiem do miziania dla każdego, lubi kontakt z człowiekiem, ale tylko z tym, którego zna i tylko wtedy, kiedy ma akurat ochotę na głaskanie. Jest bardzo przekupny, uwielbia jedzenie, a w szczególności psie smaczki, co wielokrotnie ułatwiało nam pracę z nim oraz obługę psiaka przy rehabilitacji. Na spacerach nie bardzo zwraca uwagę na człowieka, jeżeli poczuje jakiś interesujący zapach to bez zastanowienia pociągnie w jego stronę, co przy jego sile jest problemem dla opiekuna - pomimo niesprawnej przedniej łapki, to sporych gabarytów, aktywny owczarek. Próbuje pogonić przejeżdżające auta, natomiast jeżdżenie w samochodzie uwielbia, jak tylko widzi otwarte drzwi od razu się tam pakuje. Bardzo interesują go inne czworonogi, jednak zdecydowanie nie ma w stosunku do nich pozytywnych zamiarów. Waral jest psiakiem, któremu trzeba poświęcić dużo czasu i pamiętać, że jest to chłopak z charakterem, który nie boi się pokazać ząbków. Zdecydowanie nie nadaje się do dzieci. Osoba chcąca adoptować Waralka, będzie musiała przejść przed adopcją szereg zapoznań z psiakiem pod okiem jego opiekunów ze schroniska.
PłećON Wiek8 lat Wielkośćduży
szarpak_photo

SzarpakMiasto: Zielona Góra

Szarpak został złapany pod samym schroniskiem. Nikt psiaka nie szukał, nikt o niego nie pytał. Szarpak to bardzo aktywny i żywiołowy pies. Uwielbia spacery, węszenie i bieganie po lesie. Zdarzało mu się otwierać drzwi od kojca i wybrać się na zwiedzanie nowych miejsc. Jest bardzo kontaktowym psiakiem, domagającym się głasków od człowieka, nie ma najmniejszego problemu z dotykiem. Puszczony luzem na wybiegu szaleje, biega wszędzie, zagląda we wszystkie kąty warcząc przy każdej czynności - prawdopodobnie jest to jego sposób na rozładowanie stresu, nadmiaru energii, nie ma w tym żadnych zachowań agresywnych. Jest silny i potrafi pociągnąć człowieka na smyczy w interesującym kierunku. Jednocześnie Szarpak pokazał nam, iż równocześnie jest psiakiem delikatnym, na którego pobyt w hałaśliwym schronisku fatalnie działa - bywało, że psiak zapierał się nie chcąc wracać do kojca a w kojcu bywał roztrzęsiony i przy większych hałasach chował się do budy... Szarpak zdaje się nie lubić innych psiaków, reaguje na nie gwałtownym obszczekiwaniem, jednak udało się nam zapoznać go z kilkoma suczkami, które zdecydowanie przypadły mu do gustu - pokazuje nam to, iż problem z agresją w stosunku do innych psów może być do przepracowania po adopcji, w spokojnym otoczeniu, przy cierpliwych opiekunach pracujących według wskazówek behawiorysty. Poszukujemy dla Szarpaka odpowiedzialnego i kochającego oraz aktywnego opiekuna, który będzie w stanie zapewnić psiakowi niezbędną ilość ruchu, prawidłową socjalizację z innymi zwierzętami oraz poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo psiakowi w tym momencie brak.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćśredni
toffik_photo

ToffikMiasto: Zielona Góra

Toffik przyjechał do nas z innego schroniska. Przebył długą podróż, która póki co nie kończy się szczęśliwie. Boks zamienił na boks. Samotność na samotność. Ten zdawać by się mogło stateczny, spokojny psiak, potrafi pokazać terierowy charakterek. W schronisku dał się nam poznać jako bezproblemowy, kochany i spokojny psiak, dreptający powoli na spacerach zawzięcie węsząc, domagający się głaskania i bliskości człowieka. Zachowanie to z pewnością zmyliło również osoby, które go adoptowały... Toffik ma za sobą powrót z adopcji, a jak wiadomo - taki powroty gruchoczą i tak już potrzaskane serca schroniskowych psów. Wiemy z pewnością, że psiak nie toleruje dzieci oraz domowych gryzoni - był to powód oddania Toffika z powrotem do schroniska... Psiak w schroniskowym boksie prezentuje sobą dość żałosny obrazek - smutno patrzy na przechodzących ludzi, jakby bez nadziei, że jeszcze ktokolwiek zrwóci na niego uwagę. A lat mu nie ubywa i tego psiego starszego pana czeka kolejna zima w budzie... Toffik potrzebuje domu z dorosłymi, spokojnymi osobami, które nie stracą czujności pod wpływem pozornie spokojnego temperamentu psiaka, lecz będą pamiętały, iż jest to wciąż charakterny terier, który potrzebuje czasu, by zaufać nowym osobom i będzie strzegł swoich granic - to poważny i dostojny starszy pan, nie misio do przytulania, a jeśli nawet, to na swoich zasadach i w momencie, gdy się poczuje przy kimś bezpiecznie. Oby jesień życia Toffik spędził wśród kochających i cierpliwych ludzi a nie w schroniskowym boksie...
PłećON Wiek8 lat Wielkośćśredni
piccolo_photo

PiccoloMiasto: Zielona Góra

Piccolo - pomóżcie mu opuścić schronisko! Silny, piękny... bezdomny. Trafił do schronisk w lutym tego roku. Znaleziony w Zielonej Górze, ciągnął za sobą smycz. Mieliśmy nadzieję, że zaraz zgłosi się po niego jego opiekun. Niestety, Piccolo przestał dla niego istnieć. Szukamy mu odpowiedzialnego domu. Psiak ma silny charakter, nie akceptuje innych psów. Jest żywiołowy, pełen energii, potrafi przeciągnąć na smyczy podczas spacerów. Jak to młody osobnik w typie staffa, psiak potrzebuje masy ruchu - zamknięty w schroniskowym boksie czuje się bardzo źle, energia dosłownie go rozpiera, w chwili wyjścia na spacer jest maksymalnie pobudzony: skacze na swojego opiekuna, przy wyjściu z boksu ciężko go było utrzymać, psiak tak silnie szarpał wtedy smycz, że aby sobie z tym poradzić, opiekunowie mieli zawsze przy sobie szarpak, by zaproponować mu go zamiast smyczy, co poskutkowało tym, iż wychodząc na spacer, w chwili największego pobudzenia, Piccolo swoją energię kieruje na szarpak i można bezkolizyjnie przejść przez schronisko. Pokazuje to, jak ogromne deficyty ruchu ma psiak w schronisku i jak bardzo nie radzi sobie z nadmiarem energii oraz frustracją. Ten piękny pies uwielbia zabawy, długie spacery i towarzystwo ludzi - o tak, swoich opiekunów wprost ubóstwia, nie ma w nim cienia agresji wobec znajomych osób, pozwala im na wszystko, jest kontaktowy i wpatrzony w swojego człowieka a każdą propozycję aktywności przyjmuje z entuzjazmem. To idealny towarzysz osób, które ze swoim psem chcą bardzo aktywnie spędzać czas na zewnątrz a potem poprzytulać się na kanapie. Wypatrujemy domku dla tego wyjątkowego psiaka a on dzień za dniem coraz gorzej sobie radzi z zamknięciem... Czy będzie zamknięty w schroniskowym boksie latami...?
PłećON Wiek4 lata Wielkośćduży
alinka_photo

AlinkaMiasto: Zielona Góra

W pierwszych tygodniach pobytu w schronisku Alinka była totalnie przerażona otoczeniem a obecność człowieka sprawiała, że reagowała histerią, w popłochu chowała się do budy, nie było mowy o dotyku czy wyjściu na spacer. Obecnie udało się nam zasłużyć na sympatię tej delikantej suni, nabrała do nas zaufania, polubiła nasz dotyk i jest zachwycona, gdy znajomy opiekun wchodzi do niej do boksu. Powolutku wychodzi ze swojej skorupki i daje się nam poznać jako energiczna i szalona, aczkolwiek wciąż delikatna sunia, którą łatwo przestraszyć. W stosunku do nowych osób jest ostrożna i zdystansowana, jakby spodziewając się po nich najgorszego - wystarczy jednak trochę cierpliwości, przekupstwa smaczkami oraz delikatności, by Alinka dopisała do swojej listy osób, którym można zaufać, kolejnego człowieka. Jej entuzjazm w stosunku do ukochanych opiekunów powala na kolana, sunia przytula się mocno do człowieka, wchodzi na kolana, szuka uwagi. Bardzo dobrze dogaduje się również z innymi czworonogami obojga płci - przez jakiś czas dzieliła boks z innymi psiakami, dała się wtedy poznać jako bezkonfliktowa dziewczynka. Osoba chcąca adoptować Alinkę z pewnością będzie musiała poświęcić czas na spotkania z nią i spacery przed adopcją, by sunia nabrała zaufania do nowego opiekuna. Należy również pamiętać, iż pomimo ogromnych postępów, jakie poczyniła sunia, raczej zawsze pozostanie delikatną istotką.
PłećONA Wiek2 lata Wielkośćmały
dadek_photo

DadekMiasto: Zielona Góra

Dadek został znaleziony przy ul. Grottgera w Zielonej Górze. Jest psiakiem nieufnym, który boi się obcych ludzi i trzyma się na dystans. Bardzo boi się gwałtownych gestów, głośnych dźwięków (na przykład przejeżdżającego auta, przelatującego helikoptera, nie wspominając w ogóle o fajerwerkach), jest zdecydowanie psem lękowym. Dadek bardzo jasno wyznacza granice na co pozwoli człowiekowi, na przykład przy ubieraniu obroży, próbach czesania informował warczeniem, że mu się to nie podoba, obecnie przy zaufanej osobie wybiera ucieczkę i najczęściej po prostu chowa się do budy. Zdecydowanie należy do psiaków aktywnych, lubiących ruch, cały spacer właściwie jest na napiętej smyczy, jednak przy 2-3 spacerach w tygodniu nic dziwnego, że młody psiak w typie teriera ma tyle niespożytkowanej energii. Przy spotkaniu innego psiaka w lesie sprawia wrażenie jakby był wobec niego pozytywnie nastawiony, momentami nawet uległy, niektóre psiaki nawet zaczepia i chce się z nimi bawić. Na uciekającego przed nim kota nie zareagował agresywnie, jedynie był zainteresowany, jednak ta jedna sytuacja nie daje nam pewności, że psiak lubi koty. Bardzo lubi wszelkiego rodzaju psie zabawki, chociaż zdarza się, że wybuchają (same oczywiście) i biedny Daduś ma w kojcu pełno pluszaczkowych wnętrzności. Uwielbia wodę, z przyjemnością wchodzi do strumyka, a później bez problemu pozwala się wytrzeć ręcznikiem zaufanej osobie. Nie przepada za samochodami, nie czuje się komfortowo, kiedy ma do jakiegoś wejść. Boi się wchodzić do pomieszczeń, najgorzej jak jest to gabinet weterynarza – Dadek jest tak przerażony, że kłapie ząbkami odstraszając tych strasznych ludzi i siusia pod siebie.. Pobyt w Schronisku bardzo mu nie służy, jest ciągle zestresowany, pobudzony, przestraszony, przez co na przechodzące osoby reaguje wściekłym szczekaniem – Dadek po prostu się boi i chce odstraszyć źródło swojego lęku. Bez problemu dogaduje się z dzieckiem w wieku szkolnym, jednak musi być ono również świadome sygnałów dawnych przez psa i poszanowania jego przestrzeni osobistej. Jest miziakiem na swoich zasadach, które trzeba szanować i coraz lepiej przekonuje się do mężczyzn, których na początku najbardziej się bał. W związku z tym, że Dadek boi się wchodzić do pomieszczeń prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem dla niego będzie początkowe zamieszkanie w kojcu i stopniowe wprowadzanie do domu, żeby sam zdecydował kiedy czuje się na tyle pewnie, żeby samemu wejść do pomieszczenia. Po adopcji będzie potrzebował sporo zainteresowania, żeby się wyciszył, odstresował, odespał i otworzył, a na pewno jego zachowanie zmieni się na lepsze. Poszukujemy dla Dadka odpowiedzialnego właściciela, takie z prawdziwego zdarzenia, który pomoże psiakowi pokonać lęki i zapewni prawdziwy, kochający dom.
PłećON Wiek10 lat Wielkośćduży
dejma_photo

DejmaMiasto: Zielona Góra

Pomimo urazu prawej łapy, który powoduje, że psiak tej łapy nie obciąża i kuleje, Dejma jest pełnym energii owczarkiem w pełnym rozumieniu tego słowa. Aktywna, ciekawa świata, zdecydowanie jest to pracujący pies, który poza aktywnością fizyczną potrzebuje jeszcze wyzwań intelektualnych. Jak więc można się domyślić, Dejma w schronisku, zamknięta przez większość czasu w bosie, bardzo się nudzi i frustruje. Pomimo niesprawnej przedniej łapki, sunia na spacerach jest bardzo aktywna, potrafi solidnie pociągnąć na smyczy a w boksie skacze po budzie, jakby nic sobie nie robiąc z własnych ograniczeń. To idealny pies do szkolenia, nauki komend oraz sztuczek, zabaw węchowych - każdy rodzaj zaproponowanej przez człowieka aktywności, sunia wykonuje z entuzjazmem, jest w człowieka totalnie wpatrzona i tylko czeka na wyzwania i wspólne przygody. Nie przejawia absolutnie żadnej agresji w stosunku do człowieka, całą sobą pokazuje, jak bardzo jest on jest potrzebny i jak bardzo jej brakuje naszego towarzystwa. Gdy dostanie rano swój posiłek, zazwyczaj zjada go dopiero wtedy, gdy przyjdzie do niej pracownik lub wolontariusz, czasami czekając pół dnia... w samotności psiak ma tak bardzo obniżony nastrój, iż nawet pokarm go nie interesuje... możemy się tylko próbować domyślać, jak wielki jest Dejmy smutek i samotność w schroniskowym boksie. Niestety ta piękna owczareczka nie toleruje innych zwierząt, na widok drugiego psa na spacerze reaguje bardzo gwałtownie. Poza tym jednym "mankamentem" Dejma to cudowny psi towarzysz, czekający tylko, aż zjawi się ktoś, kto ją pokocha i sprawi, że już nigdy samotność nie będzie jej odbierała apetytu i radości z życia...
PłećONA Wiek6 lat Wielkośćduży
cykor_photo

CykorMiasto: Zielona Góra

Cykor przyjechał do nas na początku stycznia z innego schroniska. Psiak był nieufny, bał się wszystkich. Nie było mowy o ubraniu go w szelki i wzięciu na spacer. Jednak zakochała się w nim jedna z wolontariuszek i po kilku tygodniach przesiadywania z psiakiem w kojcu, zachęcona przez innego wolontariusza – zdobyła się na odwagę, ubrała psiakowi szelki i poszli na pierwszy spacer. To było 14 lutego, w Walentynki. Tak zaczęła się przygoda Cykora, który na długich spacerach poznaje świat od tej nowej, lepszej strony. Początkowo na spacerach Cykor był jeszcze nieco strachliwy, bał się samochodów, biegających ludzi czy innych psiaków. Ale to się zmienia, Cykor się otworzył, jest bardzo ciekawski, a innych psiaków przestał się bać – zdarza mu się je zaczepiać i obszczekiwać, choć nie ma w tym agresji, raczej ciekawość, chęć przywitania się czy zabawy. Na szczęście jest dość posłuszny, a odpowiednio poprowadzony przez opiekuna będzie psiakiem idealnym. Na schroniskowym wybiegu bowiem Cykorek zachowuje się wzorowo, nie zaczepia innych psiaków i z radością bawi się z opiekunem. Wiosną Cykorek brał udział w szkoleniu z NOSEWORK i po trudnych początkach okazał się być wzorowym uczniem. I, choć wciąż jest psiakiem delikatnym, to równocześnie jest bardzo bystry i chłonny wiedzy. Szukamy dla Cykorka opiekuna aktywnego i doświadczonego, który zapewni psiakowi sporą dawkę ruchu i będzie kontynuował pracę z nim, tak, aby Cykor mógł w pełni i z radością korzystać z życia.
PłećON Wiek2 lata Wielkośćduży
drax_photo

DraxMiasto: Zielona Góra

Drax przybłąkał się na prywatną posesję w Bobrowicach. Jest dużym i silnym psiakiem, który potrzebuje sporej dawki ruchu. Ubranie go w szelki to nie lada wyzwanie - Drax tak cieszy się z wyjścia, że biega po całym kojcu, jest mu się ciężko uspokoić. Na spacerze nie sprawia większych problemów, dopóki nie widzi psa w zasięgu wzroku spaceruje bardzo ładnie, jest zainteresowany eksplorowaniem środowiska. Zawołany w trakcie spaceru podchodzi do człowieka, wtula się i z chęcią przyjmuje głaski. Uwielbia biegać luzem na wybiegu, może się wtedy porządnie wyszaleć. Bez większego problemu pokonuje tor przeszkód na wybiegu. Nie ma problemu z ludźmi, napotkane osoby chętnie wita. Bardzo ładnie sygnalizuje co mu się nie podoba. Drax jak na owczarka przystało chętnie i szybko się uczy, kilka powtórzeń i psiak zaczyna łapać czego od niego wymagamy, a regularne powtórzenia utrwalają nowe komendy. Uwielbia zabawki, najlepiej te piszczące, chętnie się nimi szarpie, jednak nie lubi ich oddawać - trzeba mieć coś równie atrakcyjnego na wymianę. Potrafi bronić zabawki trzymanej w pysku, zawarczy wtedy informując, że danego zachowania sobie nie życzy. Nie lubi innych psów, bardzo pobudza się na ich widok i nie ma wobec nich przyjaznych zamiarów. Poszukujemy dla Draxa odpowiedzialnego właściciela, który zaopiekuje się tym pięknym psem i będzie potrafił należycie o niego zadbać.
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży
kira_photo

KiraMiasto: Zielona Góra

W dniu 09.03.2021 trafiła do nas sunia z Sulechowa. Kira jest młodą i bardzo energiczną sunią, która potrzebuje dużo ruchu. Jest w niej sporo lęku i niepewności wobec wszystkiego, co nowe. Obawia się obcych osób, wyraźnie prosi o więcej dystansu, na spacerze niepokoi się na widok rowerów, biegaczy czy innych ludzi. Na szczęście dość szybko przekonuje się, że dany człowiek nie zrobi jej krzywdy i bardzo cieszy się na kontakt ze znajomymi osobami. Kira jest mocno zestresowana pobytem w schronisku, w kojcu jest nadmiernie pobudzona i nie potrafi się wyciszyć. Na smyczy chodzi całkiem ładnie, ale gdy coś ją zainteresuje to potrafi porządnie pociągnąć. Mimo drobnej sylwetki jest naprawdę silną sunią. W lesie nieco się wycisza, dużo węszy, choć wciąż co jakiś czas niepewnie rozgląda się na boki. Kiedy emocji jest za dużo, Kira swój stres próbuje rozładować szalonym biegiem, widać jednak wtedy, że traci nad sobą kontrolę i nie wie, co zrobić – z całym impetem skacze na opiekuna, podgryza mu ręce i ciężko jej się uspokoić. Nie ma w niej agresji, tylko ma problem z radzeniem sobie z emocjami w wielu sytuacjach. Kira nie przepada za zabiegami pielęgnacyjnymi i weterynaryjnymi – kręci się, próbuje wycofać, ale przy sporych pokładach cierpliwości udaje się namówić dziewczynę do współpracy. Kira pobudza się na widok innych psów, ciągnie do nich już z dużej odległości. Przed przyszłym opiekunem zatem sporo pracy nad właściwą socjalizacją Kiry z innymi psiakami. Stosunek do psów: duże pobudzenie, niepewność Stosunek do kotów: na spacerze ciągnie do nich, próbuje je gonić. W bliskim kontakcie niesprawdzony. Stosunek do ludzi: ostrożność i obawa przed obcymi, po czasie przyjaźnie nastawiona Stosunek do dzieci: niesprawdzony, ale z uwagi na małą delikatność Kiry w kontakcie z człowiekiem i dużo podgryzania i skakania, nie nadaje się do małych dzieci. Charakter: energiczna, lekko wycofana, nadpobudliwa, chętna do współpracy z człowiekiem Dla kogo: dla osoby lubiącej spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu, gotowej do pracy z psem nad prawidłową socjalizacją z innymi psami, świadomej, że Kira potrzebuje nie tylko się wybiegać, ale przede wszystkim zrelaksować, wyciszyć i poczuć bezpiecznie. Dom raczej bez małych dzieci i innych zwierząt.
PłećONA Wiek3 lata Wielkośćduży
pablo_photo

PabloMiasto: Zielona Góra

Psiak trafił do nas 22. kwietnia z os. Pomorskiego. Pablo to silny i energiczny pies. Długie spacery po lesie, bieganie po wybiegu i zabawy w wodzie to jego żywioł. Zamknięcie w kojcu bardzo mu nie służy, budzi w nim frustrację i niezdrowe pobudzenie. Jednak jak już wyjdzie poza schronisko, to daje się poznać jako fantastyczny i łagodny pies. Pablo na smyczy chodzi dość grzecznie, choć zdarza mu się czasem zaprzeć w miejscu – dzieje się tak zazwyczaj, gdy się czegoś przestraszy. Lubi dużo węszyć i głównie na tym skupia się podczas spaceru. Bardzo chętnie bawi się zabawkami, najlepiej takimi, które może dłużej pożuć i pogryźć. Pablo jest pozytywnie nastawiony do człowieka, choć nowe osoby początkowo go stresują i musi je sobie poobserwować. Jak już poczuje się przy kimś bezpiecznie, to pokazuje swoją beztroską, szczeniakowatą stronę – pcha się na kolana nie zważając na swój rozmiar, delikatnie podgryza przy zabawie i daje brzuszek do miziania. Bardzo lubi leżeć blisko człowieka, uspokaja go to i wycisza. Pięknie też podąża za opiekunem, jest chętny do współpracy i widać, że sprawia mu to przyjemność. Na psy reaguje różnie – niektóre go ciekawią i jest do nich pozytywnie nastawiony, innych się obawia i próbuje odstraszyć od siebie. W domowych warunkach i przy właściwej socjalizacji z innymi psami Pablo nie powinien mieć problemów z dogadaniem się z większością psów. Póki co nie przepada za kotami, wyrywa się do nich i chce je gonić. Pablo – mimo całej swojej radości i młodzieńczej energii – jest wrażliwym psem, boi się burzy i bardzo głośnych dźwięków. Szuka wtedy schronienia lub oparcia w zaufanej osobie. Dla Pablo szukamy człowieka, który dostrzeże w nim nie tylko przepiękny wygląd, ale także wyjątkowy charakter i pokocha go równie mocno jak my (albo i nawet bardziej jeśli się da). Idealny opiekun dla Pablo powinien być aktywny i wyrozumiały, szanować jego granice oraz być w stanie zapewnić mu mnóstwo miłości, dużo ruchu i spokoju.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
cymek_photo

CymekMiasto: Zielona Góra

Tak bardzo źle znosi samotność w kojcu! Pomóżmy mu odnaleźć klucz do lepszego jutra. Jak odczytać blizny na jego sercu? Czy przeszłość rozbiła zwierciadło jego duszy? Czy istnieje plaster na jego rany i lęk na zapomnienie? Czy przyszłość skaże go za strach przed człowiekiem i na zawsze zamknie w schronisku? A może w schronisku odnajdzie wybawienie w tym jednym, który adopcją wynagrodzi mu wszystko? Mijając go w boksie, sprawia wrażenie agresywnego, to tylko jednak pozory. Jego niepewność i strach przed gwałtownymi ruchami powodują zachowania w kojcu sprzeczne od jego pogodnej natury. Wystarczy otworzyć bramkę i wyprowadzić go za bramę schroniska. Tak nie wiele, a dla niego to niczym wybawienia. Chwile bez lęków, przerwa na odpoczynek przerażonego serca. Spokojny opiekun to jego marzenie. Taki co nigdy nie podniesie na niego ręki, który nie naruszy jego poczucia bezpieczeństwa, który postawi fundamenty nowego lepszego życia. Nie wiemy, jaka jest jego przeszłość. Czy ktoś pastwił się nad jego losem, czy po prostu taka jego lękowa natura, bo w okresie tułaczki nie można się przecież nauczyć bezpiecznego życia. Uwielbia spacery, podczas których skupiony jest na wąchaniu, obojętnie mija napotkanych ludzi. Psy mija również ze stoickim spokojem. Idealny spacer z idealnym psem. Bańka szczęśliwości pryska, na ostatniej prostej, z której widać znowu bramę schroniska. Ostatnia walka o szansę, by czmychnąć z kojca, lub chociaż Ciebie w nim zatrzymać. Jego żal i bezradność w oczach odprowadza Cię aż znikniesz mu do… nie wiadomo kiedy. Jedna chwila, jedno zaryglowanie kojca ponownie łamie jego serce. Cymek ma piękną sierść, jest młody, skory do nauki. Potrafi współpracować w człowiekiem. Wystarczy zmiana warunków, by psiak wyparł lęk, a puste miejsce po nim zastąpił stabilnością. Wyrozumiały człowiek to recepta na jego przeszłość. Piesek trafił do nas 14.06.2021. Został przywieziony z Zielonej Góry.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćduży
lechu_photo

LechuMiasto: Zielona Góra

Piesek trafił do nas 12.06.2021. Został przywieziony na zlecenie gminy Szprotawa z miejscowości Leszno Górne. Lechu jest silnym, bardzo dominującym psem. Pobyt w schronisku działa na niego bardzo stresująco i pobudzająco. Psy, masowy zgiełk, szczekania, wszystko to sprawia, że trudno mu się wyciszyć. Lechu nie akceptuje innych czworonogów natomiast do ludzi nie wykazuje agresji. Jego żywiołowość sprawia, że nie łatwo jest mu założyć szelki. Przy wychodzeniu z kojca bardzo się nakręca na inne mijane psy, wtedy trzeba uważać, żeby nie zaczął podgryzać. Na spacerze, kiedy nie ma w pobliżu innego psa Lechu się wycisza i taki spacer z nim to tylko przyjemność; trochę ciągnie ale jest to spowodowane małą ilością spacerów i brakiem wybiegania, przybiega na zawołanie, siada na komendę, lubi być wtedy głaskany. Niestety taki spokojny spacer trwa do czasu kiedy na jego drodze nie stanie inny pies. Wtedy nawet z dużej odległości obszczekuje i mocno do niego ciągnie. Każdy pies na jego drodze to błyskawiczna reakcja pełna agresji. Lechu bardzo lubi przebywać na wybiegu i biegać sobie bez smyczy. Praca z takim psem w schronisku jest ciężka. Jest to bardzo wyboista ścieżka, do mocno zestresowanego serca. Lechu potrzebuje silnego opiekuna, który nie przestraszy się jego nadpobudliwości i będzie potrafił nad nią zapanować. Wyznaczy zasady i granice w jego postępowaniu - nauczy ich i konsekwentnie będzie pilnować jego zachowania. Jednak czy to oznacza, że Lechu nie znajdzie swojego miejsca gdzie będzie kochany?
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży
lasio_photo

LasioMiasto: Zielona Góra

Piesek trafił do nas 07.08.2021. Został znaleziony obok Parku Poetów w okolicach Campusu A. Lasio mimo ogromu energii jest trochę wycofanm psiakiem. Boi się otoczenia, co czasami powoduje problemy w wyjściu z nim na spacer. Dodatkowo, dystansuje od siebie inne psy, stara się je od siebie odstraszyć. Obcy ludzie też go trochę przerażają. Wtedy zawraca w stronę bezpiecznej przystani jaką jest kojec. Spacer często kończy się za bramą schroniska, bo na tyle się boi, że chce wracać do kojca. Gdy ma lepszy dzień (gdy jest mniej bodźców dookoła), udaje się pójść na spacer. Natomiast na wybiegu potrafi się trochę odstresować i wtedy biega jak szalony chcąc się bawić z człowiekiem. Może to pokazywać jak będzie się zachowywał w przyszłości, poza bramami schroniska. Przyszły właściciel musi być świadomy, że jest to pies, z którym trzeba trochę popracować i pomóc mu zdobyć pewność siebie. Musi też wiedzieć, że spacer może skończyć się w każdej chwili, np. gdy Lasio zobaczy coś czego się przestraszy (może to być człowiek, pies, czy nawet jakiś zapach). Przynajmniej teraz, w tych schroniskowych warunkach tak na te bodźce reaguje. Możliwe, że jak odpocznie w domu i się trochę odstresuje, a także będzie czuł oparcie w przewodniku, będzie się zachowywał pewniej siebie. Zamknięty w kojcu bardzo nakręca się na inne psy, ale do człowieka nie wykazuje żadnej agresji.
PłećON Wiek2 lata Wielkośćduży
amorek_photo

AmorekMiasto: Zielona Góra

Piesek trafił do nas 20.08.2021. Błąkał się po Osiedlu Pomorskim w Zielonej Górze w kolczatce i kagańcu. Amorek na samym początku sprawiał wrażenie bardzo agresywnego psa - szczekał i szczerzył zęby, więc zajęło parę dni, żeby zdjąć mu kolczatkę z szyi. Okazało się, że jest ogromnie łasy na jedzenie. Jednk nadal szczekał i szczerzył zęby jeśli podeszło się do niego bez jakiegoś smakołyka na jego przekupienie. Jednak po pewnym czasie znalazło się kilku wolontariuszy, którzy odważyli się wejść do niego do kojca i okazało się, że to wszystko to tylko pozory!! Amorek jest przyjacielskim psiakiem, który kompletnie nie radzi sobie z emojcami. Jest bardzi podekscytowany przy kontakcie z człowiekiem i zestresowany pobytem w kojcu. Na spaver bardzo ciężko go ubrać w szelki, obrożę czy nawet zapiąć smycz bo Amorek skacze i ciągle próbuje wziąć smycz, szelki czy obrożę w zęby. Na nic zdają sie szarpaki, zabawki czy nawet inna smycz specjalnie wzięta do gryzienia. On będzie gryzł akurat to co na niego zakładasz. Przez swoją wielkość i szaleństwo, Amorek jest nieuważny i bardzo łatwo potrafi przez przypadek nabić siniaka, albo dwa, albo nawet więcej ;) Jednak nie jest on psem agresywnym i na pewno jeszcze można go wiele nauczyć, ale w trochę spokojniejszym otoczeniu. Na spacerach, Amorek zdecydowanie nakręca się na każdą napotkaną osobę czy psa, Ponownie nie radzi sobie z emocjami i bierze z smycz w pysk. Widać, że daje mu to jakiś stopień pewności, zabezpieczenia. Na spacerach, na smyczy daje się odwołać jeśli zobaczy psa, natomiast na terenie schroniska jest negatywnie nastawiony do innych psów.
PłećON Wiek2 lata Wielkośćduży
rycerzyk_photo

RycerzykMiasto: Zielona Góra

Rycerzyk trafił do nas prosto z łańcucha, pilnując szopy z drewnem. Mimo, że większość życia spędził w osamotnieniu, to nie zapomniał, że radość daje mu czas spędzony z człowiekiem. Kiedy wchodzi się do jego boksu, nie chce Cię wypuścić. Zabiega całym sobą by zatrzymać Cię psy sobie, tarasując rozpaczliwie wyjście. Zawsze jednak przegrywa i spędza resztę dnia samotnie w kojcu. Nocy nigdy nie przeżył ani jednej u boku przyjaciela. Spacer to prawdziwa euforia. Jakby dostał się do świata niedostępnych dotychczas zapachów. Nosek w ziemię i zczytuje te wszystkie ciekawe historie. W końcu świat jego przestał być ograniczony uwięzią i widać bardzo mu się to podoba. Nadrabia stracony czas, nadgania niewydeptane przez niego ścieżki. Czasami mu się zdarzy zatoczył koło, jakby pamięć przywoływała dni na łańcuchu. Taki wieloletni nawyk, który wciąż czasem daje znać o sobie. Łatwo jednak przywołać go i ruszyć dalej, przed siebie. Psom potrafi się odszczekać, a nawet szczeknąć pierwszy. Jednak nie jest zbytnio pobudliwy na widok innych czworonogów. Jego unfość do wszystkich, szukania kontaktu z ludźmi sprawia, że może być psem idealnym dla każdego. Zarówno miłośnika spacerów i spędzania czasu w towarzystwie na świeżym powietrzu, jak i dla rodziny, która lubi spędzać czas w ogrodzie. Odnajdzie się także u boku całej rodziny, która potrafi łączyć zabawę z odpoczynkiem.
PłećON Wiek8 lat Wielkośćduży
teksas_photo

TeksasMiasto: Zielona Góra

Teksas wywodzi się od słowa taysha z języka północnoamerykańskiego plemienia Kaddo. Słowo to oznacza "przyjaciele" bądź "sprzymierzeńcy". Bywa także nazywany Stanem Samotnej Gwiazdy. Teksas - idealne imię dla porzuconego psa, który w samotności tęskni za przyjaźnią. Niestey los nie jest jego sprzymierzeńcem, Chociaż wciąż walczy o spełnienie największego marzenia, nad jego głową nigdy nie przeleciała ani jedna spadająca gwiazda. Flaga Teksasu jest w trzech kolorach. Niebieski oznacza lojalność, czerwony reprezentuje odwagę, a biały czystość. Jak on - oszukany, a wciąż lojalny; odważny, bo nie daje odebrać sobie nadziei. I czysty od zawiści i żalu. I pomyślałby każdy, że do Teksasu nam daleko, a jest na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba płynąć przed oceny, nie trzeba sięgać chmur. Ważne by w drodze powrotnej skasować dwa bilety, każdy na jedno serce. Jest z nami dopiero kilka miesięcy. Ale każdy tydzień odbiera mu radość. Pamiętamy go pierwszego dnia, kiedy nie rozumiał jeszcze dokąd trafił. Merdał ogonem, jakby był w trakcie najlepszej wycieczki. Na mapie zabrakło jednak wskazówek do wyjścia. Teksas uwielbia ludzi. Każda chwila spędzona poza boksem jest jak dla niego jak wybawienie. Człowiek u boku to największe szczęscie. Lubi "zabawiać", być w centrum uwagi. Nie lubi dać o sobie zapomnieć. Ciągle zaczepia do relacji. Głaskanie, drapanie, radosne dreptanie. Do ostatniej prostej, kiedy jego oczom, ukazuje się boks, w którym znów zaśnie ze schroniskowym kompanem - koszmarem bezdomności. Szukamy mu podróżnika, który przemierzy drogę do jego serca, który porwie go na niejedną przygodę. A on odwdzięczy się merdającym ogonem, niczym wiosło na rwącej rzece. Teksas ma ok. 2 lat. Jest średniego wzrostu, nie stwierdzono u niego żadnych chorób, no może poza sercem pełnym rozpaczy i tęsknoty. - Na spacerach zaczepia ludzi do głaskania. Ale przebiegającego mu kotka drogę zignorował. - Pojedyńczym szczeknięciem wita biegaczy i rowerzystów. Bez agresji, raczej z chęci zwrócenia uwagi. - Idealny dla wszystkich!
PłećON Wiek2 lata Wielkośćśredni
wendy_photo

WendyMiasto: Zielona Góra

Ostatnia laurka przed odejściem na wieki dla babci Wendy. Prosimy, przeczytajcie do końca. To nie śmierć powinna wyrwać Cię ze schroniska. I chociaż brakuje Ci sił, żeby opuścić to miejsce, to każdego dnia próbujesz stąd uciec. Twój codziennie odtwarzany koszmar to pobudka w tym miejscu, to kraty na wysokości Twoich zrozpaczonych oczu, które odsłaniają Ci tylko przygnębiającą przyszłość. To złamany klucz, którym nie jesteś w stanie otworzyć żadnego serca. Na początku strach sparaliżował Cię w budzie, z której nie chciałaś wyjść nawet na chwilę. Kiedy zrobiłaś swój pierwszy krok, odcisnęłaś swój pierwszy ślad na podłodze wybudowanego więzienia przez okrucieństwo nieodpowiedzialnych ludzi. Chciałaś odzyskać wolność. Odnaleźć dom, który straciłaś, odnaleźć człowieka, którego pokochałaś, a który nigdy nie pokochał Ciebie. Nie zwracałaś uwagi na nic. Na ból, który przeszywa Twoje ciało od wielogodzinnej morderczej walki, by rozwalić kraty schroniskowej twierdzy. Gotowa byłaś nawet stracić zęby, wierząc że uda Ci zniszczyć największego wroga, jakim są te nieszczęsne kraty, które przygotowały dla Ciebie samotną śmierć, bez głośnego bicia serca z rozpaczy, które nie może pogodzić się z kolejnym dniem bez Ciebie. Pamiętajmy ten dzień, kiedy opadłaś z sił, kiedy ciało stało się bezwładne. Kiedy przestałaś walczyć. Kiedy nawet jedyna przyjaciółka - ostatnia nadzieja opuściła Cię bezpowrotnie. Wolisz być niewidzialna, udawać, że Cię tu nie ma. Przespać wszystkie pozostałe przed Tobą dni, niż patrzeć na życie bez miłości. Kiedy wchodzimy do Ciebie do boksu, widzimy tylko oczy pełne bólu, które pragną tylko przekazać błagalne „zostań”. Wtulasz głowę w ludzkie ciało, zagarniasz każdy dotyk, który jest dla Ciebie jak muskająca Cię kołdra upragnionego spokojnego snu. A potem znów przegrywasz, zostając znowu sama. Nie chcesz już nawet spacerów, są już tylko zwykłym oszustwem. Udawaniem życia, które powinnaś mieć, a które straciłaś. Twoją kłódką, uniemożliwiającą Ci zamieszkanie w ludzkim sercu, jest Twój wiek i niedołężność. Musimy Ci to powiedzieć w tym smutnym dla Ciebie dniu, nasza schroniskowa babciu. Dzisiaj nie będzie laurki tej wymarzonej, nie kolorowej, a czarno-białej, na której zamiast życzeń składa się podpis na dowód przyjaźni człowieka z psem. Dzisiaj nie będzie umowy adopcyjnej. Dzisiaj Dzień Babci, Jutro Dzień Dziadka. I chociaż dotyczy on ludzi, to starość dotyczy każdego, a szczęście daje wszystkim to samo – miłość, bezpieczeństwo, przyjaźń i pamięć. Wendy to nasza schroniskowa babuszka, z kategorii: adopcja takiego psa to cud. Duża, stara, czarna, nierasowa. Ma 12 lat, problemy z chodzeniem, wątrobą i inne naturalne geriatryczne objawy starego psa. Czasami zagubi się w czasoprzestrzeni, zapomni gdzie jest, dokąd iść, pomyli noc z dniem, zakręci się wkoło. Wypije więcej wody, zje mniej. Taka jest nasza Babcia Wendy. Najlepszym lekiem jest dla niej człowiek, ale na to nikt nie chce wydać jej recepty, bo podobno dla niej jest niedostępny. Niestety w każdym schronisku są psy, którym nie macha się na do widzenia, a którym oddaje się pożegnalne łzy. Czy tak pożegnamy Wendy? Błagamy, nie. Wendy akceptuje inne psiaki, nie sprawia żadnych większych problemów. Nie wykazuje agresji, kocha ludzi. Jeśli ktoś chciałby jednak dać jej szansę, naprawić resztę życia, prosimy piszcie, dzwońcie:
PłećON Wiek12 lat Wielkośćduży
arnold_photo

ArnoldMiasto: Zielona Góra

Za nami Dzień Dziadka, a nasz kilkunastoletni staruszek, wciąż czeka tylko na jedno życzenie. Zamiast różdżki - długopis, który wypisze zaklęcie w najważniejszej księdze, które wyczaruje mu dom. Głuchy, niewidomy, porzucony. Jego życie powoli się kończy i nie możemy nic z tym zrobić. Ty jednak wciąż możesz dać mu ostatnią rzecz, która pozwoli wynagrodzić mu to, co zgotował mu dotychczas los. Właściwie Ty wciąż możesz zrobić dla niego wszystko. Być jego całym światem, spełnieniem kilkunastu lat marzeń. Chociaż czasu nie cofniesz, a wskazówki zegara nie zaczną przesuwać się wolniej, to wystarczy jeden dzień, by oddać mu jego życie. Wystarczy tydzień, by zapomniał o mrozie, by zachrapał spokojnym snem. Wystarczy wyprowadzić go za bramę schroniska, by przeżył największą przygodę - z biletem, na którym wypisane jest jego imię. Cel podróży? Odwzajemniona miłość. Nie wiemy o nim wiele. Ile razy złamano mu serce? Czy wciąż pamięta, jak wygląda szczęście? Czy potrafi merdać ogonem? Czy kiedyś dotyk ludzkiej ręki, nie paraliżował jego ciała? Co bardziej wywołuje w nim strach – przeszłość czy przyszłość? Wiemy, że błądzi. Nie dlatego, że nie widzi, ale dlatego, że pochłonęła go w otchłań rozpacz. Wiemy, że strach zamknął go w pułapce bez wyjścia. Zarówno jego duszę, jak i ciało uwięził człowiek. Ciało utknęło w boksie. Serce w ludzkiej obojętności. Co możemy powiedzieć o starszym psie, który nic o sobie nie wie, bo nikt nigdy nie pozwolił mu być wiernym psem. Prawdziwym przyjacielem? Nic. W głowie nienamalowany obraz, jak puste kartki w albumie bez wspólnych zdjęć. Arnoldzik ma kilkanaście lat, nie widzi, nie słyszy. Jest ostrożny w relacjach, wystraszony pobytem w schronisku. Bezdźwięcznie tkwi w zgiełku szczekających z rozpaczy. On cierpi w milczeniu. Samotnie. Żegna się sam ze sobą, nie prosi o nic. Za niego my wołamy o pomoc. Niech z boksu nie uwolni go śmierć. Niech życie w końcu się dla niego otworzy. Jeden dom, jedno serce, jeden człowiek. Aż tyle i nic więcej. Prosimy, pomóżcie. Arnoldzik ma obojętny stosunek do innych zwierząt. Idealny dom, to taki, w którym panuje spokój. Masz w sobie ciszę, którą potrafisz utulić do snu? Odezwij się szeptem, pisząc lub dzwoniąc, niech głośno bije tylko serce:
PłećON Wiek13 lat Wielkośćmały
kolec_photo

KolecMiasto: Zielona Góra

Na górze róże, na dole fiołki… Kolec jak nie aportuje, to robi fikołki! Pokonuje przeszkody życia od sześciu lat, jednak od trzech - bezskutecznie, próbuje uwolnić się z bezdomnego życia. Porzucony, przywiązany smyczą do drzewa. Nie wygrał z uwięzią, właściciel odszedł nie obracając się za siebie. Serce nie drgnęło, a Kolec spojrzeniem się żegnał, nie mrugnął zanim nie stracił go z oczu. Wierność przysięgał na słowo honoru. Dzisiaj książę naszego schroniska. Piękny, dostojny, urzekający, a jednak bez władzy nad swym własnym życiem. Każdy człowiek mijający jego boks, pozostaje królem jego losu. „Bramy” więziennego boksu wciąż pozostają zamknięte z nim w środku. Zamknięte pozostaje także jego serce. Bezużyteczne dla innych, bije dla samego siebie. Najgłośniej w samotne noce. Piękna i gęsta sierść, postura niczym niedźwiedzia. Zdrowy, wspaniały pies, z którym nie gra nuda. Ruchu pragnie za dwóch, sił ma za trzech, goni stracony czas, każdą minutę na „kwadracie” codziennej niewoli. Kolec to partner do wyzwań. Do pokonywania kolejnych granic. Cel jest po to, by do niego sięgnąć, a nie to tylko wytwór dalekich marzeń. 30 km dogtrekking, Kolec zaliczył bez najmniejszego problemu. Niekończące się aportowanie? Gonitwy za piłką i frisbee pochłaniałby najlepiej na śniadanie. I mógłby tak bez przerwy, od świtu do nocy. Jakby za minutę w boksie, chciał dwoma minutami biegu nadrobić. Stracony czas załatać wydzielonymi mu chwilami złudnej wolności. Skoki, fikołki, piruety – to codzienna akrobatyka na wybiegu. Nie spać – biegać! Wyczytasz z jego błyszczących oczu. Kolec to rycerz, twardy zawodnik. Walczy ze sobą, żeby się nie poddać. Walczy z rzeczywistością, bo nie chce się na nią zgodzić. Szuka radości, chwil ukojenia, swobody, zabawy, ogona, który merda, bo głowa nie pamięta o kratach przed oczami. Szukamy dla niego domu, gdzie aktywność to codzienność, gdzie przyjaźń z psem jest dłuższa niż smycz, którą przypięto go do drzewa. Bez małych dzieci i bez kotów. Potrafi tolerować psy, ale nie będzie na pewno psem uległym.
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży
kolec_photo

KolecMiasto: Zielona Góra

Na górze róże, na dole fiołki… Kolec jak nie aportuje, to robi fikołki! Pokonuje przeszkody życia od sześciu lat, jednak od trzech - bezskutecznie, próbuje uwolnić się z bezdomnego życia. Porzucony, przywiązany smyczą do drzewa. Nie wygrał z uwięzią, właściciel odszedł nie obracając się za siebie. Serce nie drgnęło, a Kolec spojrzeniem się żegnał, nie mrugnął zanim nie stracił go z oczu. Wierność przysięgał na słowo honoru. Dzisiaj książę naszego schroniska. Piękny, dostojny, urzekający, a jednak bez władzy nad swym własnym życiem. Każdy człowiek mijający jego boks, pozostaje królem jego losu. „Bramy” więziennego boksu wciąż pozostają zamknięte z nim w środku. Zamknięte pozostaje także jego serce. Bezużyteczne dla innych, bije dla samego siebie. Najgłośniej w samotne noce. Piękna i gęsta sierść, postura niczym niedźwiedzia. Zdrowy, wspaniały pies, z którym nie gra nuda. Ruchu pragnie za dwóch, sił ma za trzech, goni stracony czas, każdą minutę na „kwadracie” codziennej niewoli. Kolec to partner do wyzwań. Do pokonywania kolejnych granic. Cel jest po to, by do niego sięgnąć, a nie to tylko wytwór dalekich marzeń. 30 km dogtrekking, Kolec zaliczył bez najmniejszego problemu. Niekończące się aportowanie? Gonitwy za piłką i frisbee pochłaniałby najlepiej na śniadanie. I mógłby tak bez przerwy, od świtu do nocy. Jakby za minutę w boksie, chciał dwoma minutami biegu nadrobić. Stracony czas załatać wydzielonymi mu chwilami złudnej wolności. Skoki, fikołki, piruety – to codzienna akrobatyka na wybiegu. Nie spać – biegać! Wyczytasz z jego błyszczących oczu. Kolec to rycerz, twardy zawodnik. Walczy ze sobą, żeby się nie poddać. Walczy z rzeczywistością, bo nie chce się na nią zgodzić. Szuka radości, chwil ukojenia, swobody, zabawy, ogona, który merda, bo głowa nie pamięta o kratach przed oczami. Szukamy dla niego domu, gdzie aktywność to codzienność, gdzie przyjaźń z psem jest dłuższa niż smycz, którą przypięto go do drzewa. Bez małych dzieci i bez kotów. Potrafi tolerować psy, ale nie będzie na pewno psem uległym.
PłećON Wiek6 lat Wielkośćduży

Puszatek.pl wspiera bezdomne zwiarzaki, m.in. takie jak kot i pies w znalezieniu domu, przeważenie tym które przebywają w schronisku. Niesiemy pomoc, aby połączyć zwierzaka z nowymi właścicielami.