Puszatek.pl

ZWIERZAKI DO ADOPCJI

ori vel misio_photo

Ori vel misioMiasto: Warszawa

Ori trafił do schroniska w październiku 2016. Przez dłuższy czas mieszkał na terenie jednego z ośrodków wypoczynkowych w Zegrzu. Pewnego dnia przyszedł i już tam został. Dotychczas dowoziliśmy jedzenie i dokarmiali go pracownicy ochrony, ale ponieważ ośrodek został sprzedany, pies trafił do schroniska. Zamieszkał wraz z sunią dla której jest oparciem w trudnej rzeczywistości. Pomóżcie, udostępnijcie. Może ktoś Oriego szuka? A może ktoś da mu dom? Ori jest dość dużym (ok. 30 kg) psem, jest spokojny, łagodny, lekko nieufny. Na widok znajomych wolontariuszy potrafi już okazywać oznaki radości. Jest łakomy i dzięki przysmakom pozwala na subtelny dotyk, jednak to wciąż za mało by móc zabrać go na spacer do lasu. Nie zna szelek ani smyczy. Trudno nam określić jaki ma stosunek do innych psów. podejrzewamy że z łagodną suczką dogadałby się bez problemu. Ori to piękny pies który szuka odpowiedzialnego, cierpliwego Opiekuna który pomoże mu w walce z jego lękami. płeć: pies ur. ok. 2013 r. wielkość: duży kastracja: nie Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Ania clio255@wp.pl 698 307 526 wolontariuszka Małgośka 608 315 461 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki, sterylizacja w odpowiednim wieku oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne.
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
nela_photo

NelaMiasto: Warszawa

Nela miała dom i zapewne była kochanym psem… do czasu…. niestety ludzka miłość nie zawsze bywa mądra i trwała i w rezultacie, po narodzinach dziecka, na Nelę zabrakło miejsca w domu - została oddana do schroniska mając około dwóch lat, latem 2017 roku. Pewnie nie za wiele z tego rozumie, bo jak można rozumieć zamianę mieszkania z kochanymi ludźmi na betonowy boks i weekendowe spacery…. Nela jest młoda, średniej wielkości, waży zapewne koło 20 kg; pewnie w jej wielorasowych szlachetnych genach płynie nieco krwi amstaffa, jest to pięknie umięśniona dziewczyna. Nela nie jest wylewna - na jej sympatie i zaufanie trzeba zasłużyć. Pierwszą reakcją jest nieufność i asekuratywne szczekanie - jej reakcje są mniej przychylne w stosunku do mężczyzn. Nieprawdopodobną nagrodą dla wolontariuszy jest jej zaufanie i sympatia - nic tak nie wzrusza, jak przemiana zdystansowanego psa w wyczekującego na kontakt z człowiekiem przytulasa. Nela jest psem dla doświadczonego, mądrego i cierpliwego domu. Nie znamy jej stosunku do dzieci, zalecalibyśmy ją do spokojnego domu bez dzieci. Nela mieszka obecnie w boksie z kolegą Karolkiem - pierwotnie szorstka relacja przerodziła się w sympatię, więc można rozważyć wprowadzenie Neli do stada jako kolejnego psa. Przed nami zima - bardzo się martwimy o Nelę - to będzie jej pierwsza zima w schronisku, a krótka sierść niestety jej nie zabezpieczy… Chcesz poznać Nelę? wolontariuszka Ania chętnie Ci o niej opowie. płeć: samica ur. ok. 2016 wielkość: mała-średnia kastracja: tak Kontakt w sprawie adopcji: wolontariusz Anna 601 649 934 wolontariuszka Klaudia 512 237 880 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: http\://kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećONA Wiek2 lata Wielkośćśredni
mimi_photo

MimiMiasto: Warszawa

Historia Mimi należy do kategorii tych najsmutniejszych. Dostaliśmy zgłoszenie o błąkającej się, ciężarnej suni w jednej z podwarszawskich wsi. Będąc na miejscu okazało się, że sunia została „wreszcie” skutecznie wygnana. We wsi była ponad 2 miesiące, przeganiana, rzucana kamieniami, w końcu uciekła na dobre, żeby w spokoju urodzić swoje maleństwa. Na szczęście po 2 dniach od naszej interwencji, zadzwoniła do nas mieszkanka, która odnalazła Mimi. To w jakim stanie była Mimi przemilczymy, wyobraźcie sobie tylko jak może wyglądać pies, który nigdy nie zaznał czułego dotyku człowieka ;( Psim opiekunem Mimi jest Wafel, to ich dwójka błąkała się po wsi. Dzięki Waflowi Mimo powoli wychodzi ze swojej budy, chociaż jej wielkie, piękne oczy wciąż są pełne smutku. Szukamy nadziei. Znajdźmy Mimi najlepszych opiekunów. płeć: samica ur. 2016 wielkość: mała kastracja: b.d. Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Aleksandra 504 951 704 wolontariuszka Małgośka 608 315 461 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećONA Wiek2 lata Wielkośćmały
melon_photo

MelonMiasto: Warszawa

Melon to piękny 7 letni pies , który trafił do schroniska pod koniec sierpnia 2017 roku. Jest spokojny, choć gdy widzi wolontariuszy i wie , że zbliża się spacer zaczyna wariować, biegać i radośnie zaczepiać. Na spacerach jest grzeczny, nie ciągnie, inne psy mija z zainteresowaniem. Gdy podejdzie się do Melona siedzącego po drugiej stronie krat, podaje łapkę i wbija smutny wzrok w człowieka prosząc by nie odchodził. Szybko się uczy i byłby idealnym rozwiązaniem dla osób szukających starszego, zrównoważonego psiaka. Oddałby się w całości swojemu człowiekowi. Melon obecnie siedzi w boksie ze starszą suczką, z którą utrzymuje dobre stosunki. Raczej nie zaakceptowałby samca, ale nie wykluczamy tego, choć mamy podejrzenia, że będzie bronił zasobów, wciąż jesteśmy na etapie poznawania psiaka. Nie znamy jego stosunku do kotów. płeć: samiec ur. ok 2010 r. wielkość: duży kastracja: b.d. Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Agnieszka 694 132 698 wolontariuszka Małgośka 608 315 461 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćśredni
fokus_photo

FokusMiasto: Warszawa

FOKUS Ten piękny i młody pies trafił do naszego schroniska na jesieni 2016 roku. Nie znamy jego historii, ale z pewnością ze strony człowieka nie spotkało go nic dobrego.. Początkowo był przerażony sytuacją- spędzał ukryty w budzie prawie cały czas, tak że wielu wolontariuszy nie wiedziało o jego istnieniu. Jednak Fokus pod wpływem kontaktu zaczyna powoli otwierać się na ludzi, ostrożnie podchodzi po smakołyki i nieśmiało merda ogonem na widok znajomych twarzy. Uczy się chodzić na smyczy, w ostatnich tygodniach miał po raz pierwszy szansę wyjść poza betonowe mury schroniska i poczuć zapach lasu. Fokus, pomimo ogromnego lęku, nie wykazuje objawów agresji, jest bardzo delikatny. Piesek szuka cierpliwego i doświadczonego domu, który obdarzy go miłością i nauczy zaufania w stosunku do ludzi. Płeć: samiec ur. ok 2015 Wielkość: średni Kastracja: Brak Kontakt w sprawie adopcji/domu tymczasowego: wolontariuszka Zuzanna 508 904 936, Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: httpa//kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećON Wiek3 lata Wielkośćśredni
nero_photo

NeroMiasto: Warszawa

Nero jest kundelkiem średniej wielkości. Jego szacowany wiek ok 2 lat. Trafił do naszego schroniska w kwietniu 2016 r. z objawami agresji lękowej... krótko mówiąc tak bał się ludzi, że na widok zbliżającego się do niego człowieka reagował agresją. Możemy się tylko domyślać, że wcześniej nie spotkało go nic dobrego że strony człowieka. Teraz od tego czasu bardzo się zmienił ,wolontariusze pracują nad jego socjalizacją i choć wprawdzie nie wychodzi jeszcze na spacery to uwielbia biegać za piłeczkami i innymi zabawkami a kiedy jest wypuszczony ze swojego boksu sam podchodzi i domaga się uwagi. Szukamy dla niego opiekuna ,który będzie umiał z nim pracować i pomoże zapomnieć mu o jego złych doświadczeniach z przeszłości . Z dotychczasowych obserwacji można stwierdzić ,że to bardzo mądry pies i na pewno będzie pojętnym uczniem. płeć: pies ur. ok. 2015 wielkość: średni kastracja: nie Kontakt w sprawie adopcji: Wolontariuszka Agnieszka 694 132 698 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: http\://kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećON Wiek2 lata Wielkośćśredni
sonia_photo

SoniaMiasto: Warszawa

istoria jakich wiele. Bezdomna bojaźliwa suczka odłowiona wraz ze szczeniakami. Trafiła jesienią 2016 do schroniska. W obcym miejscu szukała schronienia przed strasznym nieznanym, jej azylem początkowo była buda. Lęk wobec ludzi był wyraźnie widoczny w jej oczach. Czasem można było odnieść wrażenie, że nawet nie może znieść dłuższego spojrzenia człowieka. Takie były pierwsze chwile jej w schronisku. Sonia jest wrażliwą sunią, która zapewne nie ma żadnych dobrych skojarzeń z ludźmi. Na szczęście obecnie jest odrobinkę lepiej, zaczyna bardziej interesować się przysmakami i potrafi podejść bliżej człowieka, wciąż zachowuje bezpieczny dystans, i pozostaje czujna na jakikolwiek ruch, ale to i tak duże osiągnięcie. Czy kiedykolwiek będzie w stanie całkowicie zaufać człowiekowi? Czy komuś uda się wyswobodzić ją z jej lęków? Cierpliwość, czas, ogrom miłości i zrozumienia nie jednej istocie skrzywdzonej przez los pomogły. Jak będzie z Sonią? Poszukuje odpowiedzialnego doświadczonego opiekuna gotowego na pracę z lękliwym psem. Nie czujesz się na siłach adoptować, ale chcesz pomóc? Zadzwoń, napisz, skontaktuj się z nami pomożemy i podpowiemy jak pracować z nieufnymi psami. płeć: samica ur. ok. 2013 wielkość: średni kastracja: nie Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Ania 698 307 526 clio255@wp.pl wolontariuszka Małgośka 608 315 461 Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: http\://kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećONA Wiek4 lata Wielkośćśredni
orionka_photo

OrionkaMiasto: Warszawa

Orionka to młodziutka sunia. Schroniskowe Imię książeczkowe Orka. Swym pięknym wyglądem przypomina nieco długowłosego owczarka niemieckiego. Jej wiek nie przekroczył na pewno 2 lat. Do schroniska trafiła wraz ze swoim bratem Neptunem. Orionka jest nieśmiałą suczką, nie wiemy jak wyglądało jej życie przed schroniskiem, możemy się jedynie domyślać... Suczka jest nieufna w stosunku do ludzi. Nie wie co to spacer, smycz czy szelki. Nie pozwala na dotyk. Na szczęście lubi przysmaki i dzięki temu możemy trochę oczarować lęki suczki i zacząć z nią efektywnie pracować. Na pewno ograniczone schroniskowe warunki nam tego nie ułatwiają. Jej przyszli opiekunowie będą musieli poświęcić trochę czasu i cierpliwości, by nauczyć Orionke pozytywnych skojarzeń z ludźmi. Jako że suczka jest młodziutka tak też nauka zaufania do człowieka w odpowiednich rękach powinna przynieść zadowalające rezultaty. płeć: suczka ur. 2015 (?) wielkość: duża sterylizacja: tak Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Dagna 509 406 713 wolontariuszka Paulina 510 318 643 wolontariuszka Ania 698 307 526 clio255@wp.pl Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. kundellos.pl/ankieta-adopcyjna Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch!
PłećONA Wiek2 lata Wielkośćduży
nela_photo

NelaMiasto: Warszawa

Po przyjeździe do schroniska była zdezorientowana, nieufna i płochliwa. Gdy już trochę odnalazła się w nowym miejscu, okazała się ciekawska, przebojowa i - chociaż wciąż czujna - to przymilna wobec znajomych osób. Zachowuje jeszcze pewną rezerwę wobec obcych. Jest sprytna i zawsze na bieżąco z zakamarkami, gdzie wolontariuszowi upadł smakołyk ;) Za te smakołyki można wiele z nią wynegocjować - zgadza się na coraz dłuższe głaskanie, założenie obroży, chodzenie na smyczy i stopniowo odwiedzanie nowych miejsc w schronisku. W relacjach z innymi psami obserwujemy, że potrafi być zaborcza - blokuje dostęp do smakołyków, wygodnych miejsc odpoczynku. Mieszka w boksie ze znajomą od dawna suczką i widać, że często ma tam wiele do powiedzenia ;) Wolontariusze zajmują się jej socjalizacją i Nela robi wyraźne postępy. kontakt: wolontariuszka Kasia 600 156 867 płeć: suczka wielkość: średnia Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej: httpa//kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/:::http://kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą.Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećONA Wiek4 lata Wielkośćśredni
misiek_photo

MisiekMiasto: Warszawa

kontakt: wolontariuszka Zuza 660 262 988 wolontariuszka Małgośka 608 315 461 Misiek vel Amur to pręgowany pies w typie amstaffa. Jego wiek oceniono na ok. 6 lat. Pomimo problemów skórnych (niegroźnych guzków i narośli na łapkach) Misiek jest psem niezwykle radosnym i kochającym ludzi. Jak to amstaff ma niespożytą energię, uwielbia biegać, a w zabawie potrafi się „nakręcać” i trudno mu się uspokoić. Po kastracji Misiek trafił do hotelu dla psów, gdzie mieszka w ogrzewanym pokoiku i już nie musi marznąć na mrozie. Ma zapewnione codzienne kilkukrotne spacery i opiekę właścicieli hoteliku, pod ich okiem wycisza się i dochodzi do siebie po schronisku. Szukamy dla Miśka aktywnego, rozsądnego, mądrego opiekuna, znającego specyfikę rasy. Pies zdecydowanie wymaga pracy i nauki, ale jest niezwykle pojętny i wpatrzony w opiekuna – powinno udać się go wspaniale wyszkolić, ma nawet zadatki na psa sportowego! Z powodu wielkiej energiczności nie nadaje się obecnie do domu z małymi dziećmi, nie toleruje też innych zwierząt. To jednak bardzo kochany, przyjazny i wesoły psiak, który na pewno wniesie do domu swojego opiekuna dużo radości. płeć: pies ur. ok. 2010 r. (?) wielkość: duży kastracja: tak Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. kundellos.pl/ankieta-adopcyjna/ Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećON Wiek4 lata Wielkośćduży
goro_photo

GoroMiasto: Warszawa

Goro przebywa w hoteliku dla zwierząt. GORO (wiek ok. 1.5 roku) to duży samiec trochę w typie kaukaza. Mieszka sam, w boksie z etykietą kwarantanny, choć w trakcie kilku miesięcy jego pobytu w schronisku nie ujawnił żadnych chorób. Na początku odstraszał agresywnym zachowaniem zza krat, teraz bardzo się uspokoił w porównaniu z wcześniejszym okresem - na widok człowieka ze smyczą kładzie się przy furtce i czeka na spacer, po wyjściu z boksu skacze jak szczeniak i próbuje lizać po twarzy, co przy tych gabarytach nie sprawia mu szczególnej trudności. Uwielbia biegać po lesie, zaprasza do wspólnej zabawy i bardzo chętnie uwala się u stóp nadstawiając brzuch do głaskania. Goro nie nadaje się dla osób bez doświadczenia w prowadzeniu asertywnych, charakternych psów. Najpoważniejszym wyzwaniem przy wyprowadzaniu Goro jest jego zachowanie po skończonym spacerze, przy powrocie do boksu - zaczyna histeryzować i nie pozwala odpiąć sobie smyczy. Ostrzega warcząc i kłapiąc zębami, przy dalszych próbach stopniowo eskaluje do chwytania za ręce. Pozostawiony na kilkanaście minut wycisza się i znowu układa przy furtce, czekając na pieszczoty i odpięcie smyczy. Goro jest bardzo ciekawy innych psów i ciągnie do nich bez agresji, ale jako stworzenie silne, masywne i kiepsko wychowane zniechęca do siebie zwierzaki, kiedy próbuje galopować prosto na nie. Nie wiadomo, jak zachowałby się w dłuższym kontakcie z innym czworonogiem. Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki, sterylizacja w odpowiednim wieku oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Małgośka 608315461
PłećON Wiek3 lata Wielkośćduży
nelson_photo

NelsonMiasto: Warszawa

Nelson przebywa w domu tymczasowym. Przyjechał na Strużańską w sierpniu 2010 roku wraz z ośmioma krewniakami. Owoce niefrasobliwego rozmnażania bezdomności :( Schroniskowe życie ograniczyło świat Nelsona do betonowego boksu i widoku przez kraty. Przez parę lat to były kraty jednego z kojców sektora A, gdzie mieszkał z Naną i Nugatem. Mówiono o nich Trojaki. Był czas, gdy odwiedzały ich wolontariuszki, które postanowiły odmienić życie rodzeństwa. Nelson poszedł pierwszy raz na spacer. Jego wrota do ufności, zaczęły się powoli otwierać ... Na przełomie 2013/2014 napięcia i konflikty w boksie Trojaków osiągnęły apogeum. Jedynym bezpiecznym dla Nelsona rozwiązaniem było rozdzielenie go z rodziną. W lutym 2014 zamieszkał w innym sektorze. Najpierw z niedużą Misią i jej charakterkiem, potem trochę mieszkał sam a później towarzyszyła mu Haterka. I to Haterka poprowadziła Nelsona na prawdziwy spacer przez las! :) Ale życie w schronisku cały czas przytłaczało lękliwego psa. Wciąż brakowało mu pewności siebie. Choć powolutku zaczął przejawiać subtelną ciekawość. Sam szukał smakołyków w kieszeniach wolontariuszy, delektował się smaczkami w ich obecności. Ale prawdziwą niespodziankę sprawił nam w lesie. Maszerował dzielnie w szelkach i na smyczy, choć te go nieco onieśmielały, węszył aż mu się uszy trzęsły ;) I doskonale wiedział, co psy powinny zrobić pod krzaczkami ;) W relacjach ze współlokatorkami wykazywał się przyjazną postawą. Z samcami na spacerach czy na luzie nie sprawiał problemów nawet jeśli oni go zaczepiali. Pomimo wszelkich pozytywnych epizodów, życie Nelsona w schronisku było sparaliżowane lękiem. Chcąc uwolnić go z okowów codziennego strachu, pewna Wolontariuszka zabrała go pod swoją tymczasową opiekę. I choć wciąż jest lękliwy i nieufny, to jest bezpieczny! I cały czas poszukuje swojego Człowieka na zawsze :) Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej. Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Zosia 698 698 528 wolontariuszka Agnieszka 504 720 956 wolontariuszka Ania 698 307 526, clio255@wp.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
pharell_photo

PharellMiasto: Warszawa

Pharell przebywa w domu tymczasowym. PHARELL swoje niezwykłe imię zawdzięcza swojej poprzedniej opiekunce i Pharrellowi Williamsowi. Opiekunom zawdzięcza również dom, który miał przez kilka miesięcy, zanim został zwrócony z adopcji z łatką agresora. Pharell został adoptowany za pośrednictwem wolontariuszy gdy miał niespełna 4mies. Obecnie ma około roku, czasem jeszcze załatwia się jak szczeniak :( W tym trudnym dla niego czasie, gdy opiekunowie powinni być dla niego oparciem i wspierać go, pomóc mu przejść przez trudny okres dorastania, Pharell stracił dom. Pod opiekę wolontariuszy wrócił na kilka dni przed świętami Wielkanocy. Pharell trafił do nas wraz z rodzeństwem i mamą w połowie lipca'13. Psiaki urodziły się w dziurze pod stertą desek, na wsi pod Radomiem. Pharell od początku był najładniejszy i najgrzeczniejszy z rodzeństwa. Niestety maluchy nie miały szczęścia i przez długi czas czekały na domy. Gdy zjawił się dom dla Pharella bardzo się cieszyliśmy, zwłaszcza że trafił do -zdawałoby się - odpowiedzialnych młodych ludzi. Przez jakiś czas po adopcji mieliśmy z nimi kontakt, potem niestety się urwał. Aż do kwietnia. Wtedy bowiem otrzymaliśmy informację ze schroniska, że jeden z naszych byłych podopiecznych ma być oddany z powodu agresji. Szybki telefon, umówiliśmy się na spotkanie z opiekunami Pharella, towarzyszyła nam również behawiorystka. Na widok wolontariuszy psiak zareagował bardzo pozytywnie, cieszył się, domagał pieszczot, nastawiał dupkę do głaskania. Zupełnie inaczej reagował na wyciągniętą rękę jednego z byłych już opiekunów :( Wg opiekunów Pharell od dziecka był lękliwy, skończył psie przedszkole żeby przepracować jego kontakty z innymi psami, ale nikt nie zadbał o kontakty z ludźmi. Psiak prowadzany był na zacisku na wprost nadchodzących ludzi i psów, wskutek czego nie miał okazji uniknąć sytuacji, które mocno go stresowały. Ponieważ opiekunowie nie chcieli z nim pracować oraz byli zdecydowani oddać Pharella, podjęliśmy decyzję o zabraniu psiaka do hoteliku, aby odciąć go od czynników i osób, które go stresowały i niekorzystnie wpływały na psiaka (a tak zdecydowanie reagował na jednego z opiekunów). I tak Pharell zamieszkał w hoteliku nad Zegrzem. Wg byłych opiekunów Pharell miał nie lubić ludzi, a bez problemów dogadywać się z innymi psami. Okazało się jednak że Pharell nie jest zsocjalizowany z psami, nie wie jak się zachowywać przy zetknięciu z obcymi psami, szczeka, próbuje atakować. Ludzi natomiast kocha. Mężczyzn może ciut mniej ale trudno mu się dziwić po tym co przeszedł :( Widać jak bardzo brakuje mu swojego człowieka, mądrej miłości, troski i uwagi ze strony opiekunów. Niestety w hoteliku ze względu na jego relacje z innymi psami jest separowany, przez co nie może ani się wyszaleć na wybiegu ani spędzić z opiekunami tyle czasu, ile potrzebuje. Pharell źle to znosi, dlatego pilnie szukamy mu DT, doświadczonego w kontaktach z psami. Pharell czeka również na nowy dom, na Ludzi którzy już nigdy go nie zawiodą i nie porzucą, gdy pojawią się problemy.. To młody psiak, bardzo energiczny. Na dworze szaleje z radości :) Idealny dla niego byłby dom z ogródkiem, gdzie mógłby się wybiegać do woli. Nie nadaje się dla starszych ludzi i do domu z malutkimi dziećmi. Życie w mieście mu nie służy - boi się hałasów, tłumów ludzi; najlepiej gdyby zamieszkał w jakiejś spokojnej okolicy z dala od zgiełku miasta. Pharell wyrósł na pięknego psa, trochę za kolana. Z wyglądu i umaszczenia przypomina nieco dobermana. Pharell ma około roku, ma aktualną profilaktykę, jest zachipowany. Sięga trochę za kolana i już większy nie urośnie. Chcemy znaleźć Pharellowi dom najlepszy z możliwych, dlatego osoby zainteresowane adopcją będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Nie decyduje kolejność zgłoszeń. Adoptując psa bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Psa nigdy nie można porzucić. Żaden wyjazd, kłótnia w rodzinie, narodziny dziecka czy przeprowadzka nie zwalniają nas z człowieczeństwa. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zgoda na wizytę przed i po adopcyjną oraz kastracja psiaka. Kontakt w sprawie adopcji (Wolontariat Pies na Zakręcie): 607 288 895 piesnazakrecie@o2.pl
PłećON Wiek2 lata Wielkośćduży
monti_photo

MontiMiasto: Warszawa

Monti przebywa w domu tymczasowym. Biszkoptowy Monti trafił do schroniska w maju 2013 roku (do konca 2014 przebywa w domu tymczasowym - pilnie szukamy domu!!!).Jest to piękny, radosny pies dla wielbicieli ruchu i zabaw. To już jest kawał psa, taki mniejszy owczarek (ok. 22kg), wesoły i pełen energii - chyba lepsze będzie określenie dynamit. Ten pięknie umaszczony, biszkoptowy lekkoduch pragnie dołączyć do świata szczęśliwców posiadających swój dom. Bez problemu dogaduje się z psami i suczkami. 1. Jest piękny 2. Zdrowy (na początku miał problemy jelitowe, ale teraz wcina karmę bytową aż miło!) 3. Wykastrowany. 4. Ładnie chodzi na smyczy, nie załatwia się w domu, fajnie bawi się zabawkami, wesołek z niego ;) Same plusy :) A że jest nieco lękliwym psem? O wiele bardziej nieufne psy dawno znalazły domy, a Monti - pies kochający swoich tymczasowych opiekunów (miał do tej pory dwa domy tymczasowe i w każdym z nich obdarzał swoich opiekunów nieograniczonym zaufaniem), nadal czeka... Ze względu na jego lękliwość opiekun Darek z domu tymczasowego, wolontariusz, pracuje nad opanowaniem jego lęków z behawiorystą, więc najlepiej, żeby to kontynuował w nowym DT, a najcudowniejszym prezentem dla Monciaka byłby WŁASNY DOM. Kosztów za behawiorystę nie należy się bać, wolontariusze zbierają na ten cel środki - pomożemy. Może ktoś dysponuje odrobiną wolnego czasu, żeby raz na jakiś czas spotkać się psim instruktorem i potem podtrzymywać konsekwentnie wdrożone przez niego zalecenia w życiu codziennym ? Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Prosimy o kontakt telefoniczny pod : 603 574 515 ( Kasia ) 535 008 799 ( Maja ) maja.educatio@gmail.com
PłećON Wiek3 lata Wielkośćśredni
chrupek_photo

ChrupekMiasto: Warszawa

Chrupek przebywa w domu tymczasowym. Są w schronisku takie psy, które do szaleństwa pragną być kochane. Lęk, w jakim się pogrążyły, jest dla nich jak trucizna. Tak bardzo trudno im pomóc! A jakże łatwo je skrzywdzić! Chyba właśnie taki jest CHRUPEK... Niepozorny, z nieznaną przeszłością bezdomny pies z Łomianek. W schronisku w Józefowie mieszkał od lipca 2010 r. Przez wiele miesięcy potrafił prawie każdego nastraszyć swoją "maską" z wyszczerzonymi zębami. Wystarczyło niestosownie spojrzeć na Chrupka lub wyciągnąć w jego stronę rękę. Ale pewnego dnia udało się zatrzymać w kadrze jego spojrzenie pełne przerażenia... Właśnie to przerażenie, ten lęk, jaki przyniósł ze sobą do schroniska, były dla Chrupka "trucizną". Pchnęły go w sidła jego własnej desperackiej agresji lękowej... Zamiast zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, pogrążała go w samotności i niezrozumieniu. Na szczęście wciąż tliła się jego potrzeba kontaktu z kimś, kto chciałby go zrozumieć! Choć każdy kroczek w stronę ufności stawiał niepewnie, to jednak z każdą chwilą coraz wyraźniej można było wyczuć jego pragnienie bliskich relacji. Kontakty z nim nawiązywaliśmy niespiesznie... Kiedy Chrupek zaczął okazywać trochę ufności, można było go głaskać, czesać. Pozwalał założyć obrożę lub szelki i maszerował na spacer :) Sporadyczne wizyty wolontariuszy nie były jednak w stanie zapewnić mu ani poczucia bezpieczeństwa ani spokoju. Zawsze witał nas wystraszony i drżący. Gdyby tylko była taka możliwość, to Chrupek trafiłby pod dach kogoś z wolontariuszy ... ale niestety w ich domach pełno jest przygarniętych sierot... Cóż było czynić!? Schronisko to było dla Chrupka zgubne miejsce a o adopcji jego nie było słychać. Pewnego chłodnego ponurego dnia zapadła decyzja: musimy go zabrać z toksycznych dla niego warunków! I oto na początku 2012r. Chrupek pojechał do domu tymczasowego. Nareszcie jest bezpieczny! :) Znalazł i zrozumie, i akceptację. Wdzięczna byłam za to, jestem i będę wszystkim, którzy pomogli nam zrealizować ten plan. A przypomina mi o tym każdy beztroski uśmiech Chrupka :) Czy pojawi się człowiek, który zechce zaadoptować tego neurotycznego psiaka?? Wydaje się to coraz mniej prawdopodobne. Ale najważniejsze, że Chrupek może cieszyć się życiem :) *** luty '15 Chrupek nadal jest w DT. Nadal potrzebuje zrozumienia i Mądrej Miłości. A jednocześnie coraz częściej się śmieje i ślicznie Was pozdrawia :) Kontakt Dorota e-mail: dorotabujwid@wp.pl
PłećON Wiek5 lat Wielkośćśredni
flesz_photo

FleszMiasto: Warszawa

Flesz przebywa w hoteliku dla zwierząt. FLESZ mieszkał w schronisku od wakacji 2010r. Wiosną 2014 pojawiła się długo wyczekiwana nadzieja na dom. Była równie piękna, co krucha ... szczegóły na wydarzeniu Flesza https://www.facebook.com/events/301520750004793/?fref=ts Dzisiaj Flesz mieszka w hoteliku Psi Gaj http://www.psigaj.pl/ Czeka na Człowieka, który pokocha Flesza takim, jaki jest i zbierze go do Prawdziwego Domu na zawsze. Podejrzewamy, że Flesz w swoim życiu przeżył już piekło :( Świadczą o tym przynajmniej blizna na wardze, świadczyło jego zachowanie po przyjęciu do schroniska i asekuracyjna postawa. Teraz jednak to nie ten sam pies. Paradoksalnie schronisko obudziło w nim radość, ufność do człowieka. Choć nie do każdego. Niestety wciąż nie udało się znaleźć domu na dobre i na złe. A Flesz tak bardzo potrzebuje ciepła, życzliwości, poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie potrafi obdarzyć wzruszająca sympatią i lojalnością. W schronisku cieszył się już na sam widok wolontariuszy, a wejście do jego boksu wywoływało prawdziwą eksplozją radości :) Szelki i smycz niemal sam wyciągał z wolontariackiego plecaka. W lesie cieszyły go wszelkie ciekawe doznania. Ale na psy spotkane na trasie reagował rozmaicie. Za to cały czas utrzymywał kontakt z człowiekiem :) W styczniu 2014 Flesz pozwolił nam poznać kolejne swoje niezwykłe umiejętności: Bez problemu jeździ samochodem. Nie ciągnie smyczy a podczas ponad 2 godzinnego łażenia po miejskim osiedlu wśród spacerujących psiaków zachowywał się wzorowo :) Chodził przy w miarę ruchliwej ulicy i zachowywał się jak pies który robi to nie pierwszy raz. Wydaje się, że Flesz może śmiało zamieszkać w mieście ... no!, może nie w centrum ;) Pewna wolontariuszka tak o nim napisała: "Jest wspaniały! zauroczył mnie dziś sobą!" Flesz ma pewnie około 5-6 lat. I WCIĄŻ WRĘCZ ROZPACZLIWIE POTRZEBUJE MIŁOŚCI ... Zapraszamy na wydarzenie Flesza: https://www.facebook.com/events/301520750004793/?fref=ts Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki, sterylizacja w odpowiednim wieku oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Daria: 608-388-650.
PłećON Wiek6 lat Wielkośćśredni
fruzia_photo

FruziaMiasto: Warszawa

Fruzia przebywa w domu tymczasowym. To była niedziela 16 września '12. Taki sobie pochmurny poranek. Fruzia trafiła do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Tego chyba 3-letnia sunia wychowana w domu najmniej się spodziewała... A jak to się stało, że taki psiak zamieszkał w betonowym boksie ? Historia jakich pewnie niestety niemało .. Trzy lata temu młodzi ludzie zaadoptowali pieska. Była książeczka, pierwsze szczepienia, spacery. Potem obowiązki zawodowe. Sunia ponoć grzecznie czekała w mieszkaniu na powrót opiekunów z pracy. Ale jednocześnie zaczęła pilnować wręcz bronić mieszkania i przede wszystkim swojego pana. Potem rodzina się powiększyła i pojawiła się niepokojąca rodziców relacja Fruzi z dzieckiem. Nic nie wiadomo o pracy nad jej zachowaniem. Co było dalej? Można spekulować. Właściciele Fruzi uniknęli kontaktu z nami więc nie mogli nam opowiedzieć. Ostatnio, przeprowadzka opiekunów stała się ostatecznym pretekstem, by zrezygnować z opieki nad Fruzią. Jej właściciele zaplanowali przekazanie suczki do schroniska. Jednak nie zrobili tego osobiście, ale pozostawili problem pewnej znajomej, od której trzeba było sunię odebrać. W niedzielę 16 września '12 Fruzia trafiła na Strużańską. Już wiemy że samochodem jeździ bez zastrzeżeń. Przez pierwsze miesiące nie chciała nikomu zaufać. Wolała ostrzegać szczekając niż pozwolić na zbliżenie obcego. Poza tym lękowo reagowała na niektóre gwałtowne gesty. Dzisiaj to nie ta sama sunia! :) Fruzia potrafiła bowiem odwzajemnić zaufanie i życzliwość, którymi obdarowali ją wolontariusze. Na nowo rozkwitła jej radość i uroda. Fruzia lubi głaskanie. Lubi spacery. I lubi być blisko tego, komu ufa. Teraz FRUZIA czeka na prawdziwy DOM stały NA ZAWSZE! Fruzia przebywa w domu tymczasowym. Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki, sterylizacja w odpowiednim wieku oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne. Kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Zosia 698 698 528 wolontariuszka Małgośka 608 315 461
PłećONA Wiek6 lat Wielkośćśredni
elza_photo

ElzaMiasto: Warszawa

Był listopad roku 2008. Właśnie wtedy trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt kolejny śliczny ale niechciany szczeniak. To była ELZA. I do dzisiaj jest niechcianym bezdomnym psem. Często trudno ją dostrzec, bo unika ludzkiego wzroku. Lubi wcisnąć się w kącik między budą a murem. Jej opiekunka - pani Hania dba, by Elza zawsze miała w boksie takie miejsce dla siebie. Stamtąd Elza nasłuchuje, co dzieje się wokół. Ale bywa, że wyjrzy ze swojego kącika :) A to po smakołyka, a to poszczekać na psy. Niezwykle rzadko przychodzi przywitać się. I oczywiście z daleka. Jest sunią średniej wielkości. O niezwykłym umaszczeniu. Mieszka w boksie zwanym drugą "zerówką", nieopodal kuchni. Przez lata mieszkała z Finką, Fantą i Aronem (tym samym Aronem, który dzisiaj jest w DT). Teraz mieszka z Wolfem - psem o podobnej historii, wychowankiem schroniska. Do początku czerwca tego roku ('13) Elza chyba nikomu z wolontariuszy nie pozwoliła na dotyk. Tego niezwykłego dnia druga "zerówka" była otwarta, by jej mieszkańcy mogli choć na chwilę spojrzeć na świat bez krat (niemal wszystkie psy, którymi opiekuje się pani Hania, mają tę możliwość każdego dnia). Nagle zagrzmiało! A Elza szalenie boi się burzy! Suczka, zanim wróciła do boksu, szukała schronienia. I wiecie, gdzie ostatecznie się wtuliła ? Gdzieś między ręce a kolana siedzącego na ziemi wolontariusza ... Chwila niezapomniana !! Dzisiaj Elza mieszka w sektorze B. Nadal z Wolfem. płeć: sunia ur. w 2008 r. wielkość: średnia kastracja: tak kontakt: wolontariuszka Ania: clio255@wp.pl / 698 307 526 wolontariuszka Dorota: dorotabujwid@wp.pl
PłećONA Wiek7 lat Wielkośćśredni
danzel_photo

DanzelMiasto: Warszawa

Nie jeden zna blaszaną bramę i furtkę oraz szary mur przy Strużańskiej 15 w Józefowie koło Legionowa. Już przed bramą słychać odgłosy psiego życia w schronisku. Gdy słońce nagrzewa ziemię, nie trzeba przekraczać linii ogrodzenia, by poczuć zapach bezdomności za kratami. Gdzieś tam za blaszaną bramą, za szarym murem, wgłębi jest sektor B. Niewielu gości do niego zagląda. Może dlatego, że od strony bramy nie jest widoczny. A może z innego powodu ? A trzeba Wam wiedzieć, że w sektorze B jest 16 kojców zamieszkanych przez bezdomne psy. Wiele z nich to bojaźliwe, nieufne istoty mogące liczyć jedynie na ludzi, którzy chcą je rozumieć ... Którzy szanują ich potrzeby i prawa ... Niektóre z nich tak bardzo boją się człowieka, że dotyk ludzkiej ręki przeraża je śmiertelnie. Wśród nich mieszka też i DANZEL. Mieszka od szczenięctwa. Wychował się przy Strużańskiej 15. Psy to jego rodzina. Betonowy boks to jego azyl. Od nas zależy, czy zaufa człowiekowi. Musimy jednak dać mu na to szansę. Jemu i takim jak on. Danzel jest jednym z bardziej "odważnych" wśród psów bojaźliwych. Czas z nim spędzony to ogromna frajda ! Bo Danzel chętnie nawiązuje kontakt. Chętnie podejmuje węchowe "wyzwania" ;) Jeśli nie możesz go odwiedzić, nie masz czasu, który możesz mu podarować, to zajrzyj do jego galerii ... Zobacz jednego z psów, o których prawie cały świat zapomniał ... płeć: pies ur. 2009 wielkość: duży wśród średnich kastracja: tak Kontakt: wolontariuszka Agnieszka 504 720 956 wolontariuszka Dorota dorotabujwid@wp.pl Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej.
PłećON Wiek6 lat Wielkośćśredni
spajki_photo

SpajkiMiasto: Warszawa

Jeden z tych, których się nie zapomina! Naprawdę fajny pies! A jaki przystojniak! z intrygującą blizną... Gdy mieszkał w schronisku, lubił wizyty wolontariuszy. A my lubiliśmy odwiedzać Spajka :) Tęsknił za ludźmi i zabawą. Uwielbiał spacery. Kipiał pozytywną energią. Ale schronisko to nie jest bezpieczny dom ... pewnego dnia, na początku 2012 roku znaleźliśmy Spajka z rozległą raną, która pomimo stosowanego leczenia, wyglądała coraz gorzej. Akcja była natychmiastowa. Samochód, lecznica, pierwsza pomoc i ... szybka decyzja: Spajki nie wraca do boksu! Od tego dnia Spajki mieszka w hotelu... Ale WCIĄŻ JEST BEZDOMNY :((( Po swoich przejściach w schronisku ma problem w relacjach z samcami. Ale wiele samców miewa. Mówią, że ma "skłonności do dominacji" i przy misce jest zdecydowanie asertywny ... Przyjaźń ze Spajkim może więc wymagać pewnej pracy. Ale czyż ten piękny kundel nie jest tego wart!? Naszym zdaniem - jak najbardziej! SPAJKI ZASŁUGUJE NA DOBRY DOM. Tak pisują z hotelu o Spajkim "[...] jest super do ludzi, dzieci, suczek, nawet i królika nie zjadł." "mega-przyjacielski" "bardzo kochany" "to jest super pies" Spajki choć nie jest już młody, to nadal ma duszę młodziaka :) kontakt: Aneta 517 129 200 Dorota dorotabujwid@wp.pl lub SMS - 512 309 361 płeć: pies ur. 2007/08?? wielkość: duży Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki, sterylizacja w odpowiednim wieku oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i po adopcyjne.
PłećON Wiek7 lat Wielkośćduży
wiki_photo

WikiMiasto: Warszawa

Od dnia, gdy poznaliśmy Wiki minęło już sporo czasu a ona wciąż panicznie boi się ludzkiego dotyku. Już pewnie nigdy nie dowiemy się, co ją spotkało zanim jesienią 2011r. trafiła na Strużańską, ale raczej nie było to nic dobrego. Początkowo była na tyle przestraszona, że praktycznie nie pokazywała się w boksie, nie mówiąc o jego opuszczeniu. Tylko buda i buda.. Oto, jak Aneta pamięta pierwsze spotkanie z sunią: "... pewnego dnia, późnym popołudniem, kiedy już hałas w schronisku ucichł, kiedy wszyscy Goście poszli, zamknęłam bramę na klucz, otworzyłam jej boks, usiadłam na przeciwko wejścia... i czekałam.. od czasu do czasu rzucając w jej kierunku chrupka.. Coraz bliżej i bliżej... Najpierw się bała. Przekroczyć próg boksu, rozglądała się lękliwie, ale ciekawość jednak na szczęście była większa.. A na zewnątrz? Och, ileż to ciekawych rzeczy jest na zewnątrz :) - szczotka, płotek, miska innego psa, no i inne psy ma się rozumieć też. :) Obwąchała calutki rewir przy bramie, obszczekała ku mojemu zdziwieniu psiaka zwanego "Dozorcą" ;) wprawdzie cały czas była jeszcze niepewna, ale najważniejsze że się przełamała i wyszła. :) " Dzisiaj Wiki mieszka w kuchni i często można spotkać ją na luzie. Zdecydowanie lepiej radzi sobie w relacjach z psami niż z ludźmi. Ale smakołykom trudno się oprzeć nawet jej więc kusimy Wiki parówkami i próbujemy wygospodarować dla niej cierpliwe chwile ... ale to wciąż za mało ... A przecież i ona ma prawo żyć bez lęku. Ale trzeba jej pomóc. Tylko czy zdołamy w schronisku stworzyć jej takie warunki, gdzie poczuje się bezpiecznie i pewnie ??? Wiki to nieduża sunia. Jest po sterylizacji. Jeśli chcesz jej pomóc, skontaktuj się z kimś z wolontariuszy: Ania - clio255@wp.pl 698 307 526 Małgośka - 608 315 461 Dorota - dorotabujwid@wp.pl
PłećONA Wiek4 lata Wielkośćmały
iwa_photo

IwaMiasto: Warszawa

Można napisać tak: płeć - suczka, wiek - 3 lata, wielkość - średnia, sterylizacja - tak, szczepienia - tak, nieufna. Jednak Iwa zasługuje na swoją prawdziwą historię. *** Był rok 2010. Pewna bezdomna, najprawdopodobniej skrzywdzona przez ludzi suczka urodziła i wychowywała swoje dzieci na terenie opuszczonej działki. Wśród maluchów była nasza IWA. Bezdomna matka przekazywała szczeniakom swoją mądrość życiową, która pozwoliła jej przetrwać. Również lękową postawę wobec ludzi. Tragiczna śmierć jednego ze szczeniąt była wydarzeniem, które odmieniło przyszłość niemal całej rodziny. Maluch zginął pod kołami samochodu na pobliskiej drodze. Dla Człowieka, który znalazł martwego malucha, było oczywiste, że jego rodzeństwo potrzebuje pomocy. Wkrótce odnaleziono bezdomną nieufną sunię oraz jej dzieci i otoczono ich opieką. Od tamtej pory minęło sporo czasu. Niemal cała rodzina jest już bezpieczna. Tylko IWA zwana Brendą nadal jest bezdomna ... Od końca roku 2010 mieszka w schronisku przy Strużańskiej. Trafiła tu mając parę miesięcy jako niezwykle wycofany psiak. Ludzi bała się tak bardzo, że skłonna była bronić się przed ludzkim dotykiem za wszelką cenę. Przez długi czas mieszkała z rówieśnikami - wychowankami schroniska. Wszystkie wycofane i bardzo ostrożne w kontaktach z człowiekiem. Psy, które nie miały szczęścia, gdy były szczeniakami... A gdy podrosły, przestały zachwycać i pogrążały się w nieufności. Pomimo starań wolontariuszy nie łatwo obudzić ich ufność. Niemniej cieszy nas każda zmiana. Z czasem Iwa stała się bardzo ciekawska. Zaczęła przychodzić po smakołyki i czasami pozwalała na delikatne muśnięcia palcami po pyszczku :) Niestety sześcioro w jednym boksie to często zbyt wiele i o psie nieporozumienia nietrudno ... Dla Iwy zaczęły się ciągłe roszady. Potem dołączyło się zapalenie ucha i kolejne zmiany w jej życiu. Nieśmiałe zaufanie dla troskliwej opieki i pokora wobec leczenia. Ale dla Iwy życie w boksie to niezmiennie codzienny niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa. Tym bardziej do socjalizacji jeszcze baaardzo daleka droga. Dla Iwy oraz dla wszystkich wychowanych w schronisku sierot bezcenna jest każda chwila z nimi spędzona. W miarę naszych możliwości odwiedzamy właśnie takie psy. I zapraszamy do nich wszystkich uzbrojonych w cierpliwość, empatię i ... smakołyki ;) Naszym marzeniem są doświadczone domy dla psów wymagających socjalizacji. Domy tymczasowe i stałe. A jeśli nie macie możliwości, by zabrać do domu psa, który wymaga wiele czasu, cierpliwości i pracy, to możecie udostępniać jego album. Kontakt dla osób, które chciałyby realnie pomóc Iwie: wolontariuszka Agnieszka 504 720 956, dziemidko@wp.pl wolontariuszka Dorota - dorotabujwid@wp.pl wolontariuszka Ewa - 505 970 514
PłećONA Wiek5 lat Wielkośćmały
florek_photo

FlorekMiasto: Warszawa

Czarny podpalany. Uszy klapnięte. Średniej wielkości. Taki sobie niepozorny nierasowy FLOREK. Do odważnych nie należy. Nie upomina się o uwagę, choć ludzie często krzątają się nieopodal. Florek świat swój poznaje obserwując go. Ale i on ulega pokusie smaczków ;) No i całe szczęście! Dzięki temu udaje nam się pogłaskać czasami tego nieśmiałka. Są też o tacy, którzy ubierali Florka w szeleczki i zabierali go do lasu. Na razie psina oswaja się z zieloną przestrzenią za murem, przyjmując postawę raczej statyczną ;) Jeszcze nie spaceruje. Ale na pewno to tylko kwestia czasu! Florek jest łaskawym pieskiem. Unika konfliktów z innymi psami. Wydaje się, że brakuje mu najzwyczajniej poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie. Ale te zaległości mógłby szybko nadrobić u boku cierpliwego troskliwego Człowieka. Na takiego Opiekuna Florek czeka w boksie przy biurze (początek września '14) Chcemy znaleźć dom najlepszy z możliwych, dlatego zainteresowanych będziemy prosili o wypełnienie ankiety adopcyjnej. Adoptując psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za los żywego stworzenia na następne kilkanaście lat. Zwierzę nie jest rzeczą. Nie wydajemy psów na łańcuch! Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, zwrot kosztów profilaktyki oraz zgoda na ewentualne wizyty przed i poadopcyjne. Warunkiem adopcji jest też wykonanie zabiegu sterylizacji/kastracji w ustalonym terminie, o ile zabieg ten nie był wykonany wcześniej. kontakt w sprawie adopcji: wolontariuszka Agnieszka 504 720 956, dziemidko@wp.pl wolontariuszka Ania clio255@wp.pl/ 698 307 526
PłećON Wiek3 lata Wielkośćśredni
edina_photo

EdinaMiasto: Warszawa

Dla niektórych to najzwyklejszy kundel. Ot, taki sobie piesek banalnej urody, mizernej postury. A dla wolontariuszy Edina to siostra Edii i Edo. Ma krótki ogonek i nieco cieplejszy odcień umaszczenia niż Edia. Trzyma się zwykle tuż za współlokatorami w oczekiwaniu na parówkę, próbując wcisnąć swój pyszczek między ogony pozostałych. Ale taka nieśmiała jest tylko w obecności człowieka. Edina to jedna z wielu (zbyt wielu!) wychowanków schroniska. Sunia, która jako bojaźliwy szczeniak trafiła we wrześniu 2010r. za kraty i tutaj w objęciach własnego lęku kryła się z rodzeństwem przed bardziej przebojowymi rówieśnikami oraz przed ludźmi. A gdy miała już parę miesięcy, zamieszkała w gronie równie wycofanych sierot. Stanowią dość zżyte stado ale wzajemnie utrwalają swoje zachowanie. Unikają dotyku ludzkiej ręki. Nie mówiąc o głaskaniu, przytulaniu ... Jedno jest pocieszające! Edina i jej współlokatorzy są łakomczuchami - jak każdy zdrowy psiak ;) Magia smakołyków potrafi pokonać ich lęki a wtedy czasem udaje się musnąć Edinę po brodzie... Gdyby tak można było spędzać z nimi wiele godzin tygodniowo, gdyby dać im szansę na obudzenie ufności ... Pewnie życie ich, również życie Ediny, mogłoby potoczyć się zupełnie inną drogą ścieżką niż ta betonowa między jedną budą a drugą ... Jeśli ktoś z Was chciałby podarować bezcenny czas, swoją cierpliwość i empatię, to zapraszamy do Ediny i jej współlokatorów. Kontakt: wolontariuszka Ania: clio255@wp.pl, 698 307 526 wolontariuszka Dorota dorotabujwid@wp.pl
PłećONA Wiek5 lat Wielkośćmały
mika_photo

MikaMiasto: Warszawa

Mikusia to malutka suczka wychowana w schronisku, dokąd trafiła jako szczeniak w 2009r. Jest bojaźliwa. Nie daje się pogłaskać, ale ciekawie podchodzi do człowieka. Staje w niewielkiej odległości i patrzy swoimi smutnymi oczami. Niestety jej lęk jest silniejszy niż ciekawość. A gdy się boi, to skłonna jest bronić się przed wszystkim, co ona uznaje za zagrożenie ... również przed człowiekiem. Jednak jej ciekawość, to też i nadzieja, że Mikusia pewnego dnia obdarzy kogoś zaufaniem. To takie nasze nieśmiałe marzenie. Sunię kiedyś można było spotkać w okolicach biura. Można było czasem poświęcić jej chwilę ... Poczekać aż przyjdzie, choćby po smakołyka ... Niestety latem 2013 trafiła do boksu. Nie ma już obok Cykorii (zamieszkała w innym boksie), w którą Mikusia lubiła się wtulić. Nie ma Tuptusia (on także mieszka w boksie, ale innym), z którym często dzieliła posłanie. I choć wokół są psy, to nasza nieduża smutna sunia jest bardziej samotna niż kiedykolwiek. Coraz częściej szczeka nerwowo .. by zwrócić uwagę na siebie? a może, by dodać sobie odwagi? a może upomnieć się o smakołyk ... Pamiętajcie o Mikusi Warto podarować jej zrozumienie i cierpliwość. Może dzięki temu pewnego dnia lęki Mikusi zaczną topnieć ... kontakt dla osób, które chciałyby pomóc w socjalizacji Mikusi wolontariuszka Ania - clio255@wp.pl, 698 307 526 dorotabujwid@wp.pl - wolontariuszka Dorota
PłećONA Wiek6 lat Wielkośćmały

Puszatek.pl wspiera bezdomne zwiarzaki, m.in. takie jak kot i pies w znalezieniu domu, przeważenie tym które przebywają w schronisku. Niesiemy pomoc, aby połączyć zwierzaka z nowymi właścicielami.